"Niemal z marszu wyciągnęliśmy mu odłamek z oka". Lubelscy okuliści ratują wzrok rannym z Ukrainy
Już kilkuset pacjentom z Ukrainy pomogli okuliści z Lublina, działający w ramach Europejskiej Szkoły Okulistyki (główna siedziba szkoły jest w Lugano, szkoli specjalistów głównie w dziedzinie chirurgii oka). Wielu ukraińskich pacjentów to osoby ranne w wyniku działań wojennych. W Klinice Okulistyki Ogólnej i Dziecięcej w Samodzielnym Publicznym Szpitalu Klinicznym Nr 1 operowano m.in. dzieci, które były ofiarami ostrzałów czy wybuchów. Tak było m.in. w przypadku pani Oleny i jej 5-letnich synów - bliźniaków. Mieszkali w Siewierodoniecku, na wschodzie Ukrainy. Wszyscy troje ucierpieli, gdy w ich dom uderzyła rakieta. Odłamki spowodowały m.in. uszkodzenie wzroku. Dzięki operacji w Lublinie cała trójka odzyskała wzrok.
Lekarze z lubelskiej Kliniki Okulistyki przyznają, że po raz pierwszy spotkali się z wojennymi przypadkami uszkodzeń oczu. Wiedzieli jednak, jak działać, bo wcześniej mieli doświadczenie w leczeniu ofiar wybuchów - np. wybuchu akumulatora czy pieca.
- Te urazy wyglądają podobnie. Oczywiście, to nie jest ta skala cierpienia i ludzkich dramatów, natomiast technicznie byliśmy przygotowani, bo takich pacjentów leczymy od dawna. Mieliśmy pacjentów z ciężkimi, rozległymi urazami, którzy wymagali podobnego postępowania, jak przy urazach wojennych - tłumaczy w rozmowie z TOK FM okulista prof. Robert Rejdak.
Dziś do Lublina trafia wielu pacjentów z Ukrainy, głównie dzięki współpracy ze szpitalem we Lwowie. - Dzięki procedurom telemedycznym możemy oglądać zdjęcia ofiar wojny. Możemy kwalifikować je do operacji - zarówno dzieci jak i dorosłych - i przeprowadzić wiele operacji u pacjentów zza wschodniej granicy. Mamy bardzo bliską współpracę z Uniwersytetem Medycznym we Lwowie, m.in. z prof. Andriejem Ziemiankowskim i dr Natalią Prais. To specjaliści, którzy przysyłają nam pacjentów ze Lwowa. Za kilka dni oboje odbiorą medal Unii Lubelskiej z rąk prezydenta Lublina Krzysztofa Żuka. Stanie się to podczas obchodów 75-lecia Kliniki Okulistyki w Lublinie - mówi Rejdak.
- Koledzy z Ukrainy już wiele miesięcy temu nawiązali z nami kontakt, prosząc o pomoc. Byliśmy na taką współpracę otwarci. Najpierw były to spontaniczne kontakty, potem przerodziły się w bardziej systemowe działania. Mamy na to obecnie grant NAWA - Narodowej Agencji Współpracy Akademickiej, a w tej chwili aplikujemy też o grant Interreg. To będą środki, które pomogą nam systemowo wzmocnić współpracę Lublina ze Lwowem, na rzecz ofiar wojny, przy wykorzystaniu najnowszych technologii - zapowiada nasz rozmówca.
"Pomoc jest wielokierunkowa"
I dodaje, że Lublin - w ramach współpracy z Ukrainą - stara się przekazywać ukraińskim kolegom również specjalistyczny sprzęt medyczny. - Pomoc jest wielokierunkowa. Służy współpracy, ale przede wszystkim na uwadze mamy dobro pacjentów - podkreśla okulista.
Pamięta m.in. przypadek mężczyzny, rannego w wyniku działań wojennych, z uszkodzonym narządem wzroku. Trafił do Lublina z Włoch, gdzie lekarze nie zdecydowali się na operację. - Pacjent z Ukrainy nie uzyskał pomocy w północnym Włoszech i ktoś mu poradził, by wsiadł w samolot i przyleciał do nas, do Lublina. I my niejako z marszu przeprowadziliśmy operację, wyciągając mu odłamek z oka - mówi Robert Rejdak.
Lubelscy okuliści dostali m.in. pięć specjalistycznych kamer do badania wzroku - trzy z nich przekazali do Lwowa i Odessy. Dzięki nim, w Ukrainie można prowadzić szybką diagnostykę chorych. Sprzęt pozwala na szybkie ustalenie właściwego sposobu leczenia. Kamer można używać nie tylko w przychodni czy szpitalu, ale też w okopach czy schronach.
Zakres ran oczu, jakie są leczone w Lublinie, jest bardzo szeroki. To oparzenia, rany odniesione w eksplozjach, tkwiące w oku ciała obce, pęknięte gałki oczne. Wiele urazów jest wieloczynnikowych. Konieczne jest współpraca specjalistów z kilku dziedzin, m.in. ortopedów czy chirurgów plastycznych.