advert 0:
advert:
device 1:all
device 2:all
advert final:
,
Obserwuj
Lubelskie

"Szukali na mnie haków". Historyk z IPN zwolniony za PiS wygrał z "dobrą zmianą"

4 min. czytania
09.05.2024 11:33
- To dla mnie wyrok symboliczny. Jest symbolem tego, że warto być historykiem, który stara się przedstawiać zobiektywizowaną prawdę, wbrew temu, że niektórzy myślą inaczej i próbują narzucać swoje zdanie. A sam wyrok pokazuje, że gdy się człowieka zwolni z pracy, to trzeba się liczyć z przegraną w sądzie - mówi dr Sławomir Poleszak.
|
|
fot. Jakub Orzechowski / Agencja Wyborcza.pl

Dr Sławomir Poleszak pracował w IPN przez ponad 20 lat. Był edukatorem, prowadził badania naukowe. Od początku 'dobrej zmiany' miał przekonanie, że będą szukać na niego haków, bo otwarcie mówił o wolności badań naukowych i o tym, że historia jako nauka nie może być polityką historyczną, jak chciał PiS. Był tzw. historykiem niepokornym, który nie poddawał się narracji władzy.

Lista absurdalnych zarzutów

W listopadzie 2021 r. dr Poleszak został z IPN zwolniony. W uzasadnieniu decyzji napisano, że utracił zaufanie władz tej instytucji. Zarzucono mu także, że bez zgody prezesa IPN prowadził portal ohistorie.eu (robił to wolontariacko, hobbystycznie) i że na portalu publikowano teksty krytyczne wobec Instytutu Pamięci Narodowej. Portal powstał w lipcu 2018 r., a stworzyła go grupa lubelskich historyków, którzy uznali, że

"obowiązkiem historyków jest reagowanie na intelektualną nieuczciwość".

IPN miał do Sławomira Poleszaka jeszcze jeden zarzut - wprost związany z wolnością badań naukowych. Naukowiec przez lata badał i opisywał postać Józefa Franczaka pseudonim 'Laluś', jednego z Żołnierzy Wyklętych. Franczak po zakończeniu II wojny światowej był najdłużej ukrywającym się żołnierzem podziemia niepodległościowego. Historyk pokazywał jego dokonania i sukcesy. Jednak po latach badań odkrył też czarną kartę w jego historii.

Tysiące Polaków tracą pracę. Odsłaniamy kulisy grupowych zwolnień

Poleszak opisał udział Franczaka w strzelaninie z żydowskimi partyzantami w Kolonii Skrzynice w powiecie lubelskim. Doszło do niej najprawdopodobniej w lutym 1943 r. To właśnie 'Laluś' miał wyjąć broń i rozpocząć strzelaninę. Zginęło w niej dwóch Żydów. Ta narracja nie spodobała się władzom IPN, bo uderzyła w 'kryształową postać' - jak do tej pory sądzono.

Historyk szukał sprawiedliwości w sądzie

Dr Sławomir Poleszak po wyrzuceniu z pracy złożył trzy pozwy w sądzie pracy. Przed tym, jak wręczono mu wypowiedzenie, ukarano go karą porządkową za to, że bez zgody prezesa IPN prowadził portal historyczny. Dlatego odwołał się od decyzji o ukaraniu. Wniósł też powództwo o ustalenie, że zgoda IPN na współpracę z portalem ohistorie.eu była zbędna. Trzecia sprawa dotyczyła przywrócenia do pracy.

Sąd uwzględnił wszystkie trzy wątki. - Sąd Rejonowy Lublin Zachód w Lublinie - sąd pracy - przywócił doktora Poleszaka do pracy, stwierdzając, że wszystkie kroki pracodawcy, łącznie z poprzednimi czynnościami, w których mobbingowano pana doktora, a które miały swój finał w postaci złożenia mu wypowiedzenia, były czynnościami nieprawidłowymi. Dlatego należało przywrócić stan prawny, jakby pan doktor był pracownikiem IPN - mówi mecenas Rafał Choroszyński, pełnomocnik naukowca z Lublina.

- To dla mnie wyrok symboliczny. Jest symbolem tego, że warto być historykiem, który stara się przedstawiać zobiektywizowaną prawdę, wbrew temu, że niektórzy myślą inaczej, próbują narzucać swoje zdanie i utrudniać innym pracę. Należy wytrwać w swoim postanowieniu w ramach swojego zawodu i nawet jeśli trzeba ponieść konsekwencje, to warto. A sam wyrok pokazuje, że gdy się człowieka zwolni z pracy, to później trzeba się liczyć z przegraną w sądzie - mówi w rozmowie z TOK FM dr Sławomir Poleszak.

To z nią Amazon przegrał. Jest wyrok w głośnej sprawie

Jak podkreśla, na razie nie wie, czy wróci do IPN, bo to wciąż instytucja 'dobrozmianowa', z dotychczasowym prezesem. - W tej chwili jest to wyrok I instancji, który albo się uprawomocni, albo IPN się od niego odwoła. Jeśli się uprawomocni, to IPN będzie musiał 'połknąć tę żabę' i wykonać wyrok sądu - dodaje Poleszak.

Nasz rozmówca nie kryje, że cała sprawa sporo go kosztowała emocjonalnie, bo IPNowi poświęcił dużą część życia. Dziś dalej prowadzi swoje badania naukowe, ale w ramach Instytutu Studiów Politycznych Polskiej Akademii Nauk; pracuje też w Pracowni Instytutu Europy Środkowo - Wschodniej w Ośrodku Brama Grodzka Teatr NN. Ostatnio - zgodnie z decyzją dyrektora Wojskowego Biura Historycznego prof. Grzegorza Motyki - objął też obowiązki redaktora naczelnego 'Przeglądu Historyczno-Wojskowego'. Jak mówi, ma co robić.

Niepokorna sędzia znowu ma kłopoty. Poszło o wniosek do Bodnara i wpis na Facebooku

- Sąd w ustnych motywach rozstrzygnięcia podkreślił, że wolność badań naukowych jest wartością naczelną, również w kontekście Kodeksu Pracy. W związku z tym pracodawca w całej linii postąpił nieprawidłowo, bowiem nie tylko powinien sankcjonować rozwój zawodowy doktora Poleszaka, ale powinien mu też w tym zakresie pomagać. Po drugie, rolą IPN jest opisywanie prawdy historycznej, a nie uprawianie propagandy, czyli polityki historycznej. Niestety, chyba właśnie kwestie polityczne legły u podstaw decyzji o zwolnieniu z pracy. Bo podobnych historii było więcej, dr Sławomir Poleszak nie był jedyny - dodaje mecenas Choroszyński.

Wysłaliśmy do Instytutu Pamięci Narodowej pytania w tej sprawie. Odpowiedział nam dr Rafał Leśkiewicz, rzecznik IPN: 'Instytut Pamięci Narodowej nie komentuje wyroków sądów. Sprawa została rozstrzygnięta w pierwszej instancji. Instytutowi przysługuje prawo złożenia apelacji od zapadłego wyroku'. Nie prosiliśmy jednak o komentarz, a jedynie o informację - czy IPN będzie składał apelację, czy też nie.

To nie wszystko, co mamy dla Ciebie w TOK FM Premium. Spróbuj, posłuchaj i skorzystaj ze specjalnej oferty.

Wejdź tutaj, by znaleźć szczegóły >>