,
Obserwuj
Lubelskie

Te oddziały w wakacje pękają w szwach. "Nie zawsze da się wszystkich uratować"

4 min. czytania
22.06.2024 08:00
Lato i wakacje to na oddziałach toksykologii czas wytężonej pracy, bo więcej jest różnego rodzaju zatruć. Chodzi m.in. o rolników i ogrodników, którzy opryskują działki, ogrody czy pola. - Latem spora pula naszych pacjentów to właśnie zatrucia rolników i sadowników - mówi toksykolog z Lublina. Ale są też zatrucia grzybami czy narkotykami wśrod dzieci i młodzieży.
|
|
fot. Jakub Ociepa / Agencja Wyborcza.pl

W wakacje rolnicy, sadownicy i działkowcy prowadzą różnego rodzaju opryski. - A środki chemiczne - jeśli są używane bez zabezpieczenia - mogą prowadzić do naprawdę ciężkich zatruć, nawet do śmierci - mówi toksykolog dr Jarosław Szponar z Wojewódzkiego Szpitala Specjalistycznego przy Alei Kraśnickiej w Lublinie. 

Specjalista dodaje, że w rolnictwie stosowane są bardzo różne środki. - Są to substancje powodujące podrażnienie oczu, skóry czy dróg oddechowych, ale to również środki bardzo toksyczne z grupy związków fosforoorganicznych, czyli np. takich jak słynny Nowiczok (trucizna używana m.in. przez rosyjskie służby do ataków na przeciwników politycznych - red.). Są to środki zbliżone do gazów bojowych, które mogą spowodować zgon. Pacjenci wymagają wtedy wielotygodniowej terapii, leczenia wentylacją, są podłączeni do respiratora, dostają bardzo duże ilości odtrutek. To leczenie jest trudne i kosztowne. Czasami udaje się ich uratować, ale niestety nie zawsze - mówi dr Szponar. I apeluje, by robiąc opryski koniecznie używać odpowiednich zabezpieczeń, w tym specjalnych masek. 

Kolejna grupa zatruć - grzyby

Toksykolodzy apelują, by - jeśli zbieramy grzyby - wrzucać do koszyka tylko te, których jesteśmy pewni. Niemal w każdym sezonie mają do czynienia choćby z zatruciami muchomorem sromotnikowym. Przez część grzybiarzy jest mylony z czubajką kanią. Inne częste pomyłki to mleczaj rydz mylony z mleczajem wełnianką czy np. borowik szlachetny, który przypomina trującego goryczaka żółciowego. 

Jeśli mamy w koszyku grzyby, a nie jesteśmy pewni, czy rzeczywiście nadają się na zupę albo sos, warto skorzystać z pomocy fachowców. Z usług grzyboznawców i klasyfikatorów grzybów można skorzystać w Państwowej Inspekcji Sanitarnej na terenie województwa lubelskiego - m.in. w powiatowych stacjach sanepidu w Lublinie, Chełmie czy Zamościu. 

Pracownicy sanepidu radzą, by zbierać grzyby wyłącznie do przewiewnych łubianek i koszyków, by szybko nie zapleśniały. Po za tym, w lesie należy zwracać szczególną uwagę na małe dzieci, które chętnie zrywają i biorą do ust kolorowe owocniki grzybów. Należy również pamiętać o tym, że potrawy z grzybów są ciężkostrawne i nie należy ich podawać małym dzieciom i osobom starszym. 

Wakacje to też czas eksperymentów z alkoholem czy innymi substancjami uzależniającymi

W poprzednich latach wśród przyczyn zatruć "królowały" alkohol i dopalacze. One oczywiście wciąż są, ale "mody" wśród młodych ludzi ciągle się zmieniają. Niektórzy sięgają po fetanyl, groźny lek - używany m.in. w anestezjologii i onkologii. Stosowany bez nadzoru może nawet prowadzić do śmierci, o czym pisaliśmy ostatnio na naszym portalu

Fentanyl 'zabił' pierwszą osobę w Polsce. 'To dopiero początek góry lodowej'

Wojewoda lubelski Krzysztof Komorski na spotkaniu z przedstawicielami poszczególnych służb i urzędów w przededniu wakacji zwracał na to zagrożenie szczególną uwagę. - Zależało mi bardzo, by służby czy przedstawiciele Kuratorium Oświaty, miały na względzie zatrucia fentanylem i innymi opioidami, o których jest ostatnio głośno. Kuratorium dostało polecenie, by wystosować apel do wszystkich organizatorów wycieczek, kampusów, kolonii czy obozów, by zwrócili uwag na wszelkie niestandardowe zachowania młodych ludzi i na korzystanie przez młodzież z różnych środków toksykologicznych, w tym właśnie fentanylu - mówi Krzysztof Komorski. - Nie możemy bagatelizować tego problemu, dlatego chcemy zastosować w pewnym sensie działania profilaktyczne - dodaje wojewoda. 

Jak podkreśla dr Jarosław Szponar, wakacje, gdy jest dużo wolnego czasu, to czas eksperymentowania wśród młodzieży. Łączą najróżniejsze substancje, w tym leki, sięgają po nowe "wynalazki", co może skończyć się tragicznie. Rodzice często w ogóle nie zdają sobie z tego sprawy. - W okresie letnim, gdy młodzież wyjeżdża na wakacje, gdy dzieci są często pozbawione opieki dorosłych, bywa, że poznają kolegów, nie zawsze dojrzałych emocjonalnie, nie zawsze mających informacje na temat zagrożeń, które wiążą się z narkotykami czy alkoholem - tłumaczy toksykolog. - Zażywane są różnego rodzaju niebezpieczne substancje w różnych warunkach - i wycieczkowych, i imprezowych, i kolonijnych. Dlatego właśnie latem mamy dużo przypadków zatruć wśród młodych ludzi - dodaje gość TOK FM. 

Nasz rozmówca przyznaje, że w części przypadków są to dzieci z tzw. dobrych domów. - Na początku zażywają różne substancje najczęściej bez wiedzy rodziców, bo ci - o tym, że z dzieckiem dzieje się coś złego - dowiadują się niejednokrotnie jako ostatni. A dzieci popadają w uzależnienie, zmieniają towarzystwo i grono znajomych, zachowują się w sposób inny niż wcześniej. Początkowo dostają narkotyki za darmo czy za jakieś symboliczne kwoty, a potem wyciągają pieniądze od rodziców, albo kradną. Bywa też, że by mieć za co kupić daną substancję, prostytuują się. Takie historie też niestety znamy - podsumowuje dr Jarosław Szponar.