Tak działa fentanyl, "narkotyk zombie". "Pacjent umiera, zanim dojedzie do szpitala"
- Nie mam wątpliwości, że tym tematem powinny się zająć odpowiednie służby. Pewnie mają większe możliwości wykrycia, skąd ludzie - najczęściej młodzi - pozyskują te substancje - mówi o głośnym ostatnio fentanylu dr Jarosław Szponar, toksykolog, kierownik Klinicznego Oddziału Toksykologiczno-Kardiologicznego i Chorób Wewnętrznych w Wojewódzkim Szpitalu Specjalistycznym w Lublinie.
Fentanyl to syntetyczny opioid, bardzo silny środek stosowany w leczeniu intensywnego bólu, m.in. w przypadkach onkologicznych. Toksykolodzy ostrzegają, że moda na fentanyl dotarła do Polski. Badania toksykologiczne potwierdziły, że przyczyną zgonu 19-latki z Poznania w listopadzie, było przedawkowanie właśnie tej substancji. O receptę na fentanyl czy inny opioid nie jest trudno. Przekonał się o tym poseł Janusz Cieszyński, który w internecie bez problemu zamówił receptę na jeden z leków.
- Fentanyl to substancja, która działa dużo silniej od innych substancji opioidowych, dużo silniej od morfiny. Może w bardzo krótkim czasie wyłączyć ośrodek oddechowy i pacjent umiera, zanim dojedzie do szpitala, na skutek uduszenia się, zatrzymania akcji oddechowej - mówi dr Szponar w rozmowie z TOK FM. I przestrzega, że osoby, które decydują się na wzięcie tej substancji, najprawdopodobniej nie zdają sobie sprawy, że mogą się uzależnić już po pierwszym zażyciu.
Fentanyl. Dla kogo groźny?
- Mamy pacjentów, którzy zażywają fentanyl i inne opioidy, ale też takich, którzy są w programach metadonowych, służących wyprowadzeniu pacjenta z uzależnienia. Mieliśmy pacjentów, którzy ekstrahowali [wyodrębniali - przyp.red.] sobie fentanyl z plastrów przeciwbólowych, po nadużyciu takich plastrów czy po lekach, które zawierają substancje zbliżone do fentanylu czy morfiny. Takich eksperymentatorów mamy i co jakiś czas u nas bywają - mówi toksykolog z Lublina.
Zaznacza, że na toksykologię trafiają bardzo różni pacjenci, w tym młodzi ludzie z tzw. dobrych domów, którzy mają pieniądze, ale nie mają dobrych relacji z bliskimi. Rodzice są zagonieni, nie mają czasu dla dzieci, bywa, że nie zdają sobie nawet sprawy, że ich syn czy córka może być uzależniona i dowiadują się o tym dopiero w szpitalu, gdy dochodzi do zatrucia. Niejednokrotnie leki łączy się z alkoholem, z innymi lekami, z narkotykami.
Fentanyl 'zabił' pierwszą osobę w Polsce. 'To dopiero początek góry lodowej'
- Ten dostęp do fentanylu z jakiegoś powodu w Stanach Zjednoczonych jest bardzo łatwy, stąd tak dużo zatruć i zgonów w tym kraju. Teraz najpewniej ten trend dotarł do Europy i dociera do Polski. Dlatego należy się liczyć z tym, że jeśli źródła nielegalnego fentanylu nie zostaną ukrócone, to takich zatruć i zgonów w przebiegu zatrucia fentanylem będzie więcej - nie ma wątpliwości dr Szponar. Zatruciami zajmuje się od lat - jak mówi, są określone 'mody': była heroina, dopalacze, marihuana, teraz pojawił się fentanyl.
Fentanyl w Polsce jest od dawna
Lekarze często pytają pacjentów, skąd mieli dostęp do takich czy innych leków. - Pacjenci niechętnie dzielą się taką wiedzą. Najczęściej mówią, że znaleźli na ulicy albo na śmietniku, albo dostali od kogoś z prezencie - słyszymy od lekarzy.
- Fentanyl w Polsce jest od dawna. Problemem jest to, że idzie to w tym kierunku, by sięgając po tego typu środki narazić się na szybkie uzależnienie w sferze psychicznej i fizycznej. I to jest główne niebezpieczeństwo - mówił w TOK FM Adam Nyk, specjalista terapii uzależnień. Jak dodał, do jego poradni trafiają i osoby bardzo młode, ale też dorosłe.
- Z naszej perspektywy ten wzrost opiatów [inaczej opioidów - przyp. red.] jest obserwowany od kilkunastu miesięcy. Chodzi o pewien rodzaj zjawiska - ten kawałek rynku narkotycznego, który ostatnio zajmowały narkotyki nowej generacji potocznie zwane dopalaczami, teraz zastępują środki jeszcze mocniejsze, czyli opiaty, które uzależniają błyskawicznie. Jeśli pacjent trafia na terapię, to bardzo często musi ją rozpocząć od detoksykacji, czyli oczyszczeniu organizmu, żeby w ogóle móc się poddać jakiemuś działaniu terapeutycznemu - mówił Adam Nyk.
Polacy szturmują sanatoria. Za to NFZ nie płaci. 'Są pretensje'
Ministra zdrowia Izabela Leszczyna poinformowała, że od poniedziałku działa system monitorowania przypisywania leków psychotropowych i narkotycznych. Raport z tej analizy ma trafiać codziennie na biurko ministra. Dodała, że w przypadku niepokojących wniosków z raportu na temat wypisywanych leków, informacje będą przekazywane dalej, na policję.
Jak słyszymy, niejednokrotnie są to osoby mocno uzależnione, bywa, że nieletnie. - Zdarza się, że rodzice wiedzą o ich uzależnieniu i odmawiają ich zabrania ze szpitala, bo wiedzą, że nie są w stanie im pomóc. Wierzą, że my takiego pacjenta wyleczymy albo przymusowo go umieścimy w jakimś ośrodku. A my nie mamy takiej mocy. Wtedy musi wkroczyć sąd rodzinny - tłumaczy nasz rozmówca.