,
Obserwuj
Lubelskie

Będą zmiany w kształceniu lekarzy. "Proszę sobie wyobrazić pacjenta badanego przez 15 osób"

4 min. czytania
19.03.2025 11:33
Resort zdrowia zapowiada zmiany w kształceniu przyszłych lekarzy. Wiceministra - na konferencji na Katolickim Uniwersytecie Lubelskim zapowiedziała m.in. mniejsze grupy i odmienione egzaminy końcowe. Rozporządzenie w tej sprawie jest na etapie konsultacji.
|
|
fot. Marcin Onufryjuk / Agencja Wyborcza.pl
  • KUL chce rozwijać swoją medycynę i zwiększać liczbę studentów;
  • Rozwój kierunku lekarskiego na KUL wiąże się z planami Ministerstwa Zdrowia;
  • Resort zapowiada zmiany w kształceniu przyszłych lekarzy - będą m.in. mniejsze grupy i odmieniony egzamin końcowy.

 

Katolicki Uniwersytet Lubelski od niespełna dwóch lat kształci przyszłych lekarzy. Na pierwszym i drugim roku kierunku lekarskiego studiuje po 60 osób. Ale to ma się zmienić. Uczelnia dąży do zwiększenia naboru.

- Wystąpiliśmy już teraz o dodatkowe 20 miejsc, ale nie ukrywam, że mamy w planach jeszcze szerszą perspektywę w tym zakresie. W kolejnych latach - biorąc pod uwagę nasze możliwości związane z kadrą i z przestrzenią kliniczną - chcielibyśmy mieć 100 studentów na jednym roku - mówi kardiolog, prof. Maciej Banach, prorektor KUL do spraw Collegium Medicum.

KUL niedawno otworzył nowoczesne prosektorium, o czym pisaliśmy na naszym portalu. Od kilku lat ma również Centrum Symulacji Medycznej, a w nim m.in. sale intensywnej terapii dla dzieci i dorosłych czy salę porodową z symulatorami, trenażerami i fantomami medycznymi.

Plany Ministerstwa Zdrowia wobec KUL

 

Rozwój kierunku lekarskiego na KUL wiąże się z planami Ministerstwa Zdrowia, które chce, by przyszli lekarze kształcili się tam, gdzie jest odpowiednia kadra, ale też właściwe warunki lokalowe, w tym prosektoria do nauki anatomii. - Ta kadra musi rzeczywiście na takiej uczelni pracować, a nie być wyłącznie na papierze, bo takie rzeczy też się zdarzały. Poza tym, moim zdaniem, musi być odpowiedni próg przyjęć na studia. Nie każdy, kto zdał maturę, ma ten potencjał, by zostać lekarzem. Lekarz to osoba, która przejmuje odpowiedzialność za zdrowie i życie drugiego człowieka - mówi wiceministra zdrowia Urszula Demkow, która odpowiada m.in. za tematy związane z kształceniem kadr medycznych.

Rektor KUL i wiceministra zdrowia
Rektor KUL i wiceministra zdrowia
Anna Gmiterek-Zabłocka, TOK FM

Kierunki medyczne jak grzyby po deszczu

 

Za rządów Przemysława Czarnka w Ministerstwie Nauki i Szkolnictwa Wyższego kierunki lekarskie wyrastały jak grzyby po deszczu. Były tworzone m.in. na małych, lokalnych uczelniach, w tym politechnikach, które z medycyną nie miały wcześniej nic wspólnego.

Były takie uczelnie, na których wystarczyła tylko zdana matura, by się dostać - nie było istotne, jak dana osoba taki egzamin zdała. Mówił o tym m.in. dr Jakub Kosikowski z Naczelnej Rady Lekarskiej, w wywiadzie dla medonet.pl. - W tej chwili każdy wynik z egzaminu maturalnego wystarczy, by dostać się na medycynę. W zeszłym roku po raz pierwszy miejsca na kierunku lekarskim nie zostały zapełnione, co oznacza, że nie było faktycznie żadnego progu przyjęcia. Naszym zdaniem to jest zagrożenie i to zagrożenie dla przyszłych studentów - mówił Kosikowski.

Resort zdrowia zapowiada zmiany w kształceniu przyszłych lekarzy

 

Wiceminister Urszula Demkow zapowiada, że to się zmieni, podobnie jak kwestie związane z kształceniem przyszłych lekarzy. Właśnie ukazał się projekt rozporządzenia w tym zakresie, który do 24 marca jest w konsultacjach. Mówi on m.in. o tym, że grupy kliniczne - czyli zajęcia, które odbywają się w szpitalach, choćby na V czy VI roku - nie będą mogły być większe niż sześcioosobowe. O to od dawna postulowało Porozumienie Rezydentów. Zmiany miałyby wejść w życie od kolejnego roku akademickiego. Do tej pory - na części uczelni - grupy były nawet 12-15-osobowe.

- Przy zajęciach klinicznych pięciu - sześciu studentów w jednej grupie to jest maksimum. Proszę sobie wyobrazić pacjenta, który jest badany przez 15 osób. Już nie wspomnę np. o badaniu ginekologicznym, przy którym asystuje tak duża grupa. Oczywiście, dziś jest tak, że pacjent czy pacjentka może nie wyrazić na to zgody, ale to nie zmienia faktu, że grupy kliniczne muszą być mniej liczne - mówi TOK FM wiceministra Demkow. Jak dodaje, kluczowe - z punktu widzenia studentów medycyny - jest nauczenie się przeprowadzania wywiadu z pacjentem czy zbadania pacjenta, a w dużych grupach jest to bardzo trudne.

Kolejną kwestią, do której odnosi się projekt opublikowanego rozporządzenia, to zajęcia z symulacji medycznej. Rzecz w tym, by nie stanowiły zbyt dużej części praktycznej nauki zawodu.

"Symulacje aktualnie są świetnym narzędziem dydaktycznym, jednak należy pamiętać, że (...) powinny być dopełnieniem zajęć klinicznych, a nie ich substytucją. Należy określić maksymalny odsetek zajęć, który powinien być prowadzony w warunkach symulowanych w akredytowanych Centrach Symulacji Medycznej przez przeszkoloną kadrę nauczycieli. W naszej opinii najbardziej optymalną opcją powinno być określenie maksymalnego progu na poziomie 10 proc. zajęć prowadzonych w warunkach symulowanych" - pisze Porozumienie Rezydentów.

Przyszli lekarze będą zdawać nowy egzamin końcowy

 

Wiceministra zdrowia Urszula Demkow mówi, że Lekarski Egzamin Końcowy (LEK) musi się zmienić, bo na dziś jest to znana od lat ta sama baza pytań, do której wszyscy mają dostęp. - Bywa, że zdający uczą się odpowiedzi na pamięć, a nie o to przecież chodzi - podkreśla.

- Chcemy, by nie były dostępne te same, od wielu już lat, pytania. Każdy je sobie opanowywał, czasami niestety bez specjalnego zrozumienia i wgryzania się w problem. Raczej chcemy teraz określić zakres materiału oraz z jakich dziedzin medycyny będą pytania - mówi pani wiceministra.

Nie kryje, że prawdopodobnie pojawi się więcej pytań z neurologii. - Od dłuższego czasu rozmawiają o tym z nami neurolodzy i ja ich postulat mocno popieram. Uważam, że przynajmniej udar powinien być rozpoznany przez każdego lekarza medycyny jak najszybciej. Poza tym medycyna też się zmienia. I te pytania sprzed dziesięciu lat mogą nie być do końca aktualne. Także będziemy nad tym pracować - mówi pani ministra. I zapowiada, że zmiany prawdopodobnie obejmą już tych studentów, którzy są dziś na czwartym roku kierunku lekarskiego.