,
Obserwuj
Lubelskie

Pacjencie, nie daj się nabrać. Popularny lubelski szpital naruszył interesy chorych?

4 min. czytania
14.05.2025 14:23
Szpital Kliniczny nr 4 w Lublinie naruszył zbiorowe interesy pacjentów - stwierdził Rzecznik Praw Pacjenta. Chodzi o wydawane w placówce skierowania na badania. Postępowanie trwało blisko rok.
|
|
fot. PIOTR KAMIONKA/REPORTER
  • Zdaniem Rzecznika Praw Pacjenta szpital naruszył zbiorowe interesy pacjentów;
  • 'Zgodnie z przepisami prawa, jeśli pacjent jest skierowany do leczenia szpitalnego - jest na liście i oczekuje na zabieg - to opiekę nad nim w tym zakresie przejmuje szpital' - słyszymy w biurze RPP;
  • W placówce w Lublinie lekarz - kierując chorego na zabieg - napisał na kartce, jakie badania ma na własną rękę wykonać. Nie było tam wprost napisane, gdzie ma je zrobić, ale sugestia była jasna - albo prywatnie albo powinien poprosić lekarza rodzinnego o skierowanie do laboratorium;
  • Szpital zapewnia, że z historii wyciągnął wnioski.

Uniwersytecki Szpital Kliniczny nr 4 przy ul. Jaczewskiego w Lublinie to jedna z największych placówek medycznych w regionie. Z szeregiem klinik i oddziałów w bardzo różnych specjalizacjach. Jest w nim ponad 800 łóżek i ponad trzy tysiące trzystu pracowników. Rocznie wykonywanych jest tutaj 26 tysięcy zabiegów. Szpital podlega pod Uniwersytet Medyczny w Lublinie, który jest jego organem założycielskim.

Zdaniem Rzecznika Praw Pacjenta szpital naruszył zbiorowe interesy pacjentów. Postępowanie w tej sprawie trwało blisko rok i skończyło się stwierdzeniem naruszenia. W tej sytuacji możliwa jest też kara finansowa, ale decyzja o tym zapadnie dopiero po wyjaśnieniach ze strony szpitala. Musi wskazać, jakie działania podjął, by więcej nie dochodziło do łamania prawa. Rzecznik może nałożyć karę do pół miliona złotych.

O co poszło?

A poszło o praktyki stosowane przez część lekarzy ze szpitala przy ul. Jaczewskiego w Lublinie przed zabiegami operacyjnymi. Ta sprawa jest o tyle ciekawa, że zaczęła się od czegoś, z czym pacjenci spotykają się niemal na co dzień. Lekarz - kierując chorego na zabieg - napisał na kartce, jakie badania ma na własną rękę wykonać. Nie było tam wprost napisane, gdzie ma je zrobić, ale sugestia była jasna - albo prywatnie albo powinien poprosić lekarza rodzinnego o skierowanie do laboratorium. Kartka (a w zasadzie - dwie takie kartki) z taką adnotacją stanowią dowód w sprawie.

- Tak nie można - mówi TOK FM Paweł Grzesiewski, dyrektor Departamentu Prawnego w Biurze Rzecznika Praw Pacjenta. - Zgodnie z przepisami prawa, jeśli pacjent jest skierowany do leczenia szpitalnego - jest na liście i oczekuje na zabieg - to opiekę nad nim w tym zakresie przejmuje szpital. I jeśli pacjent potrzebuje przed operacją jakichś badań, to szpital powinien dołożyć wszelkiej staranności, by mu to zapewnić. Nie może być tak, że szpital sceduje na chorego, by sam znalazł miejsce, gdzie mógłby te badania wykonać: prywatnie czy na NFZ. Pacjenta nie interesują koszty, ma być zaopiekowany kompleksowo i to jest kluczowe - tłumaczy Grzesiewski.

300 złotych za godzinę. Tak szpital łata dziury w grafiku. 'Różowo nie jest'

- W naszej ocenie informacja, która została zapisana na kartce i przekazana pacjentowi, była na tyle sugestywna, że chory mógł odnieść wrażenie, że to jego obowiązkiem jest załatwić sobie te badania i dopiero z nimi wrócić do szpitala. Natomiast nie ma informacji, że badania można wykonać w szpitalu czy w przychodni przyszpitalnej. Według nas to urąga zasadzie kompleksowości udzielania świadczeń, do której każdy szpital realizujący umowę z NFZ jest po prostu zobowiązany - dodaje przedstawiciel biura Rzecznika Praw Pacjenta.

Jak słyszymy, zmuszanie pacjentów do wykonywania badań poza szpitalem - czy to przed zabiegiem, czy już po nim - stanowi naruszenie Ustawy o prawach pacjenta i Rzeczniku Praw Pacjenta. Chodzi w szczególności o art. 8 ustawy, który brzmi: 'Pacjent ma prawo do świadczeń zdrowotnych udzielanych z należytą starannością przez podmioty udzielające świadczeń zdrowotnych w warunkach odpowiadających określonym w odrębnych przepisach wymaganiom fachowym i sanitarnym. Przy udzielaniu świadczeń zdrowotnych osoby wykonujące zawód medyczny kierują się zasadami etyki zawodowej określonymi przez właściwe samorządy zawodów medycznych'.

Jakie przepisy mogły zostać naruszone?

W decyzji administracyjnej wydanej przez Rzecznika Praw Pacjenta wskazano, że szpital z Lublina naruszył zbiorowe interesy pacjentów poprzez 'przekazywanie pacjentom informacji dotyczących wykonania badań wymaganych przed planowanym leczeniem szpitalnym w ramach świadczeń finansowanych ze środków publicznych w sposób, który pomija istotne informacje niezbędne do prawidłowej realizacji prawa pacjenta do świadczeń zdrowotnych, sugerując pacjentowi dostarczenie wyników badań we własnym zakresie'.

Dr Jagielska mogła wykonać aborcję w 9. miesiącu ciąży? Prawnicy nie mają wątpliwości

Podobna sytuacja miała dotyczyć przypadków już po planowanych zabiegach. Tu z kolei Rzecznik Praw Pacjenta stwierdził 'pomijanie wydawania pacjentom skierowań na badania kontrolne wskazane w karcie informacyjnej leczenia szpitalnego, w części dotyczącej zaleceń po zakończonym leczeniu szpitalnym, a także wskazywanie poradni POZ, jako miejsca właściwego do przeprowadzenia takich badań'.

- Lekarz podstawowej opieki zdrowotnej w takiej sytuacji nie ma obowiązku wystawiać pacjentowi skierowania na wymagane przez szpital badania diagnostyczne. W naszej ocenie takie postępowanie jest nieprawidłowe i niepotrzebnie obciąża pacjenta - mówi dyrektor Paweł Grzesiewski.

Szpital zapewnia, że wyciągnął wnioski

Szpital zapewnia, że po kontrolach zmienił podejście do tematu i wyciągnął z tego postępowania wnioski. - W Uniwersyteckim Szpitalu Klinicznym nr 4 w Lublinie zostały - po pierwsze - podjęte działania sprawdzające - podczas których zidentyfikowaliśmy pojedyncze przypadki takich niewłaściwych działań lekarzy. Po drugie, dyrekcja podjęła szereg czynności w celu zapobieżenia tego typu sytuacjom w przyszłości. W sposób ciągły zobowiązujemy naszych lekarzy do przestrzegania przepisów ustawy. Przypominamy o tym m.in. w pismach i w zaleceniach wewnętrznych. Prowadzony jest także stały nadzór w zakresie prawidłowości wpisów czy skierowania na badania są wystawiane w sposób właściwy, czy też nie - mówi TOK FM rzeczniczka szpitala Alina Pospichil.

- Sprawdzamy m.in., czy pacjenci po zakończeniu leczenia szpitalnego mają wystawiane skierowania do poradni specjalistycznych czy na badania diagnostyczne w USK nr 4, celem kontynuacji leczenia, jeśli takie są zalecenia po pobycie w szpitalu. Przyglądamy się temu bardzo dokładnie, by nie dochodziło do takich sytuacji, jak wcześniej - dodaje rzeczniczka.