,
Obserwuj
Lubelskie

Nieoczekiwany skutek braku prac domowych. "Rodzice prosili po cichu"

4 min. czytania
26.06.2025 06:31
- Rozporządzenie o zakazie prac domowych spowodowało, że część pedagogów poczuła, że odbiera im się autonomię i odeszła z zawodu - mówi nam dr Joanna Dobkowska, pedagożka z Uniwersytetu Warszawskiego.
|
|
fot. PIOTR KAMIONKA/REPORTER
  • Obowiązkowych prac domowych nie ma w szkołach podstawowych od kwietnia 2024 roku;
  • Do szkół w całej Polsce trafiły ankiety z Instytutu Badań Edukacyjnych - dotyczą skutków rezygnacji z prac domowych;
  • Dyrektorki lubelskich podstawówek wskazują nam plusy i minusy tego rozwiązania. Przyznają jednak zgodnie, że rodzice dzieci prosili o to, by zadania do domu zadawać;
  • Pedagożka z UW zwróciła uwagę, że rozporządzenie o braku prac domowych jest wskazywane przez nauczycieli jak jeden z powodów odejścia z zawodu. Jej zdaniem zadania domowe powinny być, ale w innej formie niż wcześniej.

Instytut Badań Edukacyjnych rozesłał do szkół ankiety ewaluacyjne dotyczące efektów braku obowiązkowych prac domowych. Formularze trafiły do placówek edukacyjnych w całej Polsce. - Chcemy zobaczyć, na ile zmieniły się wyniki tych szkół, które objęło rozporządzenie względem tych, które już wcześniej nie miały prac domowych [bo są takie miejsca, pisaliśmy o nich na tokfm.pl - red.]. To jest metoda tzw. różnicy w różnicach - pozwala zidentyfikować, co się wydarzyło, czyli odchylenie od trendów - wyjaśnia Tadeusz Gajderowicz, zastępca dyrektora IBE. Jak dodaje, analizowane będą nie tylko ankiety wypełniane przez nauczycieli, ale też wyniki egzaminów ósmoklasisty.

Brak obowiązkowych prac domowych. Co się zmieniło?

Przypomnijmy krótko - prac domowych nie ma w szkołach podstawowych od kwietnia 2024 roku. Zgodnie z rozporządzeniem MEN, w klasach I-III nauczyciele w ogóle nie mogą ich zadawać. Wyjątek stanowią prace dotyczące usprawniania motoryki małej, czyli ćwiczeń polegających na rozwijaniu umiejętności ruchowych dłoni. Z kolei w klasach IV-VIII nauczyciel może zadać pracę dla chętnych - uczniowie nie muszą jej odrabiać. Ponadto prace - nawet jeśli zostaną zadane - nie mogą być oceniane.

Brak prac domowych. Jak to działa w praktyce?

- Dzieci mówią, że odetchnęły, gdy nie muszą siedzieć wieczorami i odrabiać zadań domowych. Mają czas na sport, zajęcia dodatkowe czy rozwijanie pasji - mówi nam Danuta Nowakowska, dyrektorka Szkoły Podstawowej nr 6 w Lublinie. - Niemniej jednak uważam, że określone prace - np. w formule projektu, do zrealizowania razem z innymi uczniami - byłyby jak najbardziej wskazane - dodaje.

Przyznaje też, że w trakcie kończącego się właśnie roku szkolnego wielokrotnie słyszała od nauczycieli, że brak prac domowych niczemu dobremu nie służy i że poziom wiedzy uczniów się obniżył. - Ale nie mamy na dowód tego na razie żadnych badań. Dlatego ja bym się wstrzymała z takimi ocenami. Oczywiście, systematyczność i obowiązkowość w szkole jest ważna, ale wiem też, że przed wycofaniem się z prac domowych wielu uczniów siedziało nad nimi w nocy, niejednokrotnie przychodzili do szkoły niewyspani - wspomina w rozmowie z nami pani dyrektor.

Barbara Nowacka po 'pierwszym semestrze'. Jaką ocenę dostała od nauczycieli?

Co ciekawe - Nowakowska zaznacza też, że rodzice bardzo często prosili na zebraniach z wychowawcą o to, by prace domowe - choć w niewielkim stopniu - jednak wprowadzić. Takie postulaty były zarówno w klasach młodszych (I-III), jak i starszych (IV-VIII). - Oczywiście, nie mogliśmy się na to zgodzić, bo rozporządzenie jest takie, a nie inne i mamy obowiązek się do niego stosować - mówi jasno dyrektorka.

Prace domowe? Rodzice prosili, by zadawać je "po cichu"

To samo słyszymy od Doroty Fornalskiej ze Szkoły Podstawowej nr 22 w Lublinie. Pani dyrektor żałuje, że prac domowych nie ma i bardzo liczy, że w nowym roku szkolnym jednak wrócą.

- Dziecko w szkole podstawowej powinno nauczyć się systematycznej i odpowiedzialnej pracy. Natomiast brak tych prac domowych spowodował, że dzieci same z siebie nie chcą pracować w domu, a później są oceniane w szkole. I widzimy, że oceny spadły - mówi. Przekonuje, że u niej w szkole rodzice też wielokrotnie przychodzili i prosili o prace domowe. - Mówili, żeby zadawać je "po cichu", że "nikt nie musi przecież o tym wiedzieć". No, ale tak nie można. Jest prawo, są przepisy i musimy ich przestrzegać - dodaje w rozmowie z nami Fornalska.

Prace domowe zniknęły, ale pojawiło się to. 'Chyba bardziej stresujące'

Nieoczekiwany efekt braku prac domowych

Według dr Joanny Dobkowskiej - pedagożki z Uniwersytetu Warszawskiego - Ministerstwo Edukacji Narodowej, wycofując prace domowe, "wylało dziecko z kąpielą". - Mam poczucie, że nie wzięto pod uwagę wcześniejszych wyników badań IBE, które pokazywały, że nauczyciele w Polsce - bez odgórnych decyzji - sami coraz częściej odchodzili od prac domowych. Czyli widoczny był jakiś pozytywny trend - mówi.

Zwraca też uwagę na jeszcze inny zaskakujący efekt braku prac domowych, o którym się nie mówi. - Badając to, dlaczego młodzi nie wybierają zawodu nauczyciela albo z niego odchodzą, wielokrotnie słyszałam, że rozporządzenie o zakazie prac domowych spowodowało, iż część pedagogów poczuła, że odbiera im się autonomię. To był dla nich negatywny sygnał, jakoby władza uznała, że wie lepiej, co jest lepsze dla uczniów - opowiada w rozmowie z nami pani doktor.

Jej zdaniem prace domowe powinny wrócić, ale w zmienionej formule. - To mogą być łamigłówki, które dzieci chętnie rozwiązują. To mogą być prace twórcze jak opowieści o rodzinie, o bliskich, albo jakieś prace plastyczne, angażujące, kreatywne. Ważne, by nie było to schematyczne rozwiązywanie zadań w domu, tylko coś, co sprawi dziecku radość, zaciekawi je - tłumaczy pedagożka. - Preferuję też czytanie w domu ciekawych krótkich tekstów na interesujące młodych ludzi tematy. Pomysłów może być oczywiście więcej - dodaje.

I podkreśla, że uczniowie nie powinni być oceniani za prace domowe w formie "zwykłych" cyfrowych stopni, ale ważne, by otrzymywali informację zwrotną, co zrobili dobrze, a co mogą poprawić.