,
Obserwuj
Łódzkie

Lekarze dawali mu trzy miesiące życia. Cztery lata później gra koncerty dla pacjentów. "Obiecałem sobie"

Katarzyna Giedrojć
3 min. czytania
19.05.2024 13:28
Gdy dowiedział się, że choruje na nowotwór, lekarze dawali mu trzy miesiące. Gdy trzy miesiące później nadal żył, postanowił, że jeśli z tego wyjdzie, da 500 koncertów. Jako podziękowanie. Cztery lata później Artur Lewinowicz gości w szpitalu w Brzezinach, gdzie gra dla pacjentów onkologicznych.
|
|
fot. Magia Migawki Beata Kowalska

Jak doszło do tego, że to akurat w szpitalu w Brzezinach muzyk zdecydował się grać koncerty? - Przyszła do nas pani Wiesia, która jest pracownikiem szpitala i zapytała, czy bylibyśmy zainteresowani, aby pan Artur Lewinowicz u nas wystąpił. Powiedziała, że ma on misję dzielenia się swoją pasją i swoją historią z innymi pacjentami - opowiada wiceprezes szpitala Aleksandra Wnuk.

Gdy kierownictwo szpitala usłyszało historię Artura Lewinowicza, nie było wątpliwości, że to jest dobry pomysł.

Trzy miesiące i pięć procent

Pomysł na koncerty w dla pacjentów narodził się w głowie Artura Lewinowicza kilka lat temu. Wtedy muzyk, skrzypek i kompozytor mieszkał jeszcze w Kanadzie. Tam się urodził i wychowywał. W 2020 roku zachorował na złośliwego raka z rozległymi przerzutami. - Powiedzieli mi, że mam trzy miesiące życia i maksymalnie 5 procent szans, że z tego wyjdę. Nie wiedziałem, co robić, bo zdawałem sobie sprawę, że mam ograniczony czas na świecie. Doszedłem do wniosku, że aby nie myśleć o tym, będę grać muzykę, bo tylko w tym byłem dobry - opowiada.

Artur Lewinowicz podczas koncertu w Szpitalu Specjalistycznym w Brzezinach
Artur Lewinowicz podczas koncertu w Szpitalu Specjalistycznym w Brzezinach
Magia Migawki Beata Kowalska

Muzyka pomagała mu w walce z chorobą i co najważniejsze - nie przeszkadzała w leczeniu. Dostawał chemię, miał operację płuc, w trakcie choroby przeszedł zawał serca. Ale nigdy się nie poddawał. W jedną rękę wkłuwali mu igłę, a drugą komponował. - Nawet przed samą operacją nie odwołałem zaplanowanych wcześniej koncertów, bo wiedziałem, że to mogą być moje ostatnie występy. Po operacji już po dziewięciu dniach grałem koncert. Koledzy nosili mi sprzęt, bo ja nie byłem w stanie. Ale koncertować mogłem - wspomina.

Gdy minęły trzy miesiące od diagnozy, a on wciąż żył, obiecał sobie, że jeśli wyjdzie z choroby, będzie się dzielił muzyką i zrobi 500 koncertów jako podziękowanie. - Wszyscy się dziwili, bo ja miałem guzy w płucach, jelicie i w mózgu. A jednak walka się udała. Myślę, że moja moc była w tej muzyce i w tym, że dzięki niej mogłem nie myśleć o swojej chorobie. Dużo mi to dało - twierdzi Lewinowicz.

Gdy wyzdrowiał, przyjechał wraz z rodziną do Polski na pogrzeb babci. Wszyscy zdecydowali się tutaj zamieszkać. Artur Lewinowicz zaczął wypełniać swoją misję.

Rafałek przyjął pierwszą komunię, a Julitka miała tort z truskawkami. Marzenia dzieci na oddziałach onkologicznych w Łodzi

Koncerty dla pacjentów

Na razie w szpitalu w Brzezinach odbyły się trzy koncerty. Na jednym z nich muzyk zagrał na żywo na skrzypcach elektronicznych, akompaniując szlagierom polskiej muzyki popularnej, na przykład utworom Zbigniewa Wodeckiego. Był też koncert jazzowy i muzyki klasycznej. - Jesteśmy szpitalem, który w taki niekonwencjonalny sposób chce leczyć nie tylko ciało, ale też duszę. Wiemy, jak bardzo ważna w procesie zdrowienia jest sfera psychologiczna. Dlatego chcieliśmy urozmaicić hospitalizację naszych pacjentów przez cykl kulturalny, czyli wprowadzić sztukę do murów naszego szpitala. Poza tym to motywuje pacjentów do walki o siebie i swoje zdrowie - mówi Aleksandra Wnuk, wiceprezes szpitala w Brzezinach.

Przypadek Artura Lewinowicza może dowodzić, że pacjentom w powrocie do zdrowia sprzyja oderwanie się od myślenia o chorobie i pozbycie się stresu. - Cały czas się mówi o tym, jak ważne jest zdrowie psychiczne człowieka, także tego zdrowego fizycznie. Więc dlaczego nie wprowadzić do murów szpitala takiej formy muzykoterapii? Tutaj pacjenci tego tak bardzo potrzebują. W trakcie koncertów uśmiechają się, klaszczą, a nawet podrygują - mówi wiceprezeska.

Kolejny koncert z cyklu "Świat pełen zdrowych dźwięków" w Szpitalu Specjalistycznym w Brzezinach odbędzie się z okazji Dnia Matki. Tym razem wystąpi Paweł Ejzenberg, niewidomy wokalista i klawiszowiec. Ma pokazać pacjentom, że pasje można realizować również mimo przeciwności losu.