Oto najbardziej zakorkowane miasto w Polsce. Ekspert ma na to rozwiązanie
Średni czas przejazdu na odcinku 10 kilometrów przez Łódź wynosi 19 minut i 20 sekund, a przez centrum 22 minuty i 10 sekund. Na przestrzeni roku wynik ten poprawił się zaledwie o 10 sekund. Dlatego już od kilku lat firma Tom Tom, która przygotowuje raport najbardziej zakorkowanych miast na świecie, Łódź plasuje w czołówce. Sytuację można jednak poprawić. Naukowiec z Uniwersytetu Łódzkiego ma kilka propozycji.
Ranking Traffic Index 2024 obejmuje 387 miast z 55 krajów. W światowym zestawieniu miast do 800 tys. mieszkańców, Łódź zajmuje wysokie 19. miejsce. - Tego typu rankingi pokazują procent czasu jaki stoimy w korkach w porównaniu do tego ile jedziemy. Mówią o tym w jaki sposób zorganizowaliśmy logistykę transportu w mieście, zarówno pasażerskiego jak i towarowego – mówi dr Remigiusz Kozłowski, profesor Uniwersytetu Łódzkiego na kierunku logistyka.
Remonty nic nie dały
Niedawno dobiegły końca remonty na wielu rozkopanych ulicach miasta, o czym wielokrotnie pisaliśmy m.in. TUTAJ. Budziły duże emocje, chociażby z tego powodu, że wszystko działo się naraz. Wiele remontów przedłużało się, co jeszcze bardziej irytowało mieszkańców miasta. Sytuacja nie poprawiła się mimo że znaczna część z nich już została zakończona. Jak to możliwe? - Remonty nie były nastawione na zwiększenie przepustowości. Było trochę inwestycji związanych z transportem miejskim, ale w większości dotyczyły komfortu jazdy jeśli chodzi o jakość dróg. Tutaj brakuje globalnego myślenia – twierdzi Remigiusz Kozłowski.
Kilka możliwości
Z każdej strony do miasta codziennie wjeżdżają tysiące samochodów. Część z nich nie wjechałaby, gdyby kierowca miał możliwość zostawienia auta i szybkiego przetransportowania się komunikacją miejską do celu. - Aby rozładować korki potrzebne są parkingi typu park and ride na wjazdach do Łodzi – twierdzi profesor UŁ.
To jest pierwsze rozwiązanie, które należałoby wprowadzić w życie. Jak podkreśla naukowiec jest ono stosunkowo proste i tanie do zrealizowania. - Do tych dużych parkingów powinniśmy dociągnąć linię autobusową, albo tramwajową i w środku takiego parkingu umiejscowić przystanek, aby w miarę z każdego punktu było do niego wygodnie dojść – dodaje dr Remigiusz Kozłowski.
Tym bardziej, że organizowane są akcje zachęcające do tego, aby przesiadać się na komunikację miejską, bo jest to bardziej ekologiczne rozwiązanie. - Tylko jak kierowca ma to zrobić jeśli wjeżdżając do Łodzi nie ma gdzie zostawić samochodu – zastanawia się Kozłowski.
Wytypowano nawet miejsca, w których takie parkingi powinny się znaleźć. Największe zapotrzebowanie jest od wschodu, czyli od wjazdu do miasta od strony autostrady A1. - Tam jest dużo przestrzeni, więc aż się prosi, żeby taki parking wybudować. To spowodowałoby, że część kierowców nie wjechałaby do miasta, tylko skorzystała z komunikacji miejskiej. Co przełożyłoby się nie tylko na mniejszy ruch w centrum, ale również na zysk dla łódzkiego MPK, które miałoby nowych pasażerów - twierdzi profesor UŁ.
Aby kierowcy przekonali się do tego rozwiązania, należałoby podnieść cenę w strefach, w których do tej pory kierowcy wjeżdżający do centrum parkowali auta. - To byłoby fair. Jeśli chcesz wjechać do środka miasta i tutaj stanąć, to płacisz więcej. Jeśli parkujesz na obrzeżach, to masz to za darmo, ale za to korzystasz z naszej komunikacji i nie stoisz wtedy w korkach – sugeruje Remigiusz Kozłowski.
Przebudować skrzyżowania
Remonty w Łodzi dotyczyły przede wszystkim dróg lub torowisk. W grę nie wchodziła przebudowa najbardziej znaczących skrzyżowań. Ich przepustowość nie zmieniła się. Chodzi przede wszystkim o skrzyżowanie marszałków, które jest zakorkowane właściwie przez cały dzień. - Tych remontów na ulicach Łodzi było i cały czas jest dużo, a będą kolejne. Istnieje pewien niepokój ze strony decydentów o zachowanie Łodzian, gdyby przebudowywane było tak newralgiczne skrzyżowanie jak marszałków. A jednak wydaje mi się to nieuniknione, jeśli chcemy być aglomeracją, która będzie w stanie konkurować z innymi miastami. - mówi nasz rozmówca.
Chcą 'łódzkiego metra'
Zdaniem naukowca z łódzkiej Katedry Logistyki, trzeba zacząć poważnie myśleć o budowie metra. Mówi się o tym od lat, ale dotąd nic się nie zadziało. - Mieliśmy dwa projekty w Łodzi. Na Uniwersytecie Łódzkim też podnosiliśmy ten temat. Jeśli nie chcemy przebudowywać tych skrzyżowań to budowa metra jest jedynym rozwiązaniem. To jest jeszcze lepsze rozwiązanie, choć o wiele bardziej kosztowe - sugeruje Kozłowski.
Inwestycja byłaby bardzo droga na samym początku, ale jej utrzymanie nie byłoby już tak kosztowne. - Metro jest tańsze od komunikacji autobusowej czy tramwajowej, która jest na powierzchni i jest narażona na różnego rodzaju degradację np. przez warunki atmosferyczne – twierdzi profesor.
W Łodzi budowany jest właśnie tunel średnicowy. Choć często mówi się o nim "łódzkie metro", nie jest to inwestycja realizowana dla wewnętrznej komunikacji w mieście. Tam pierwszeństwo będą miały pociągi międzyaglomeracyjne i międzynarodowe. Oznacza to, że na przykład składom Łódzkiej Kolei Aglomeracyjnej, w najlepszym razie, zostaną wyznaczone na taki wjazd wolne sloty czasowe. - Z prognoz, które były zrobione wiele lat temu przez Instytut Transportu Kolejowego wynikało, że niestety ŁKA będzie tam ciężko wjechać w godzinach szczytu, ponieważ tak dużo będzie tam kursowało innych pociągów. Pociągi dalekobieżne nie będą się zatrzymywać na innych stacjach w Łodzi czy w regionie, więc nie będzie to służyć jako transport lokalny, czy regionalny - wyjaśnia dr Remigiusz Kozłowski.
Jak twierdzi naukowiec z UŁ, poprzednim planom budowy metra należałoby się przyjrzeć jeszcze raz. Z powodu budowy tunelu średnicowego lepiej byłoby bowiem gdyby metro powstało na kierunku północ-południe. Wtedy też Łódź miałaby większe znaczenie dla biznesu. Metro z pewnością przyczyniłoby się do lepszego rozwoju miasta.