"Wstyd w mieście". Zaskakująca akcja IPN w Rzeszowie
"Rzeszów to jedno z ostatnich miejsc w Polsce, w którym nadal znajdują się upamiętnienia reżimu komunistycznego" - napisali autorzy materiałów promujących akcję IPN. Na ulotkach, które wydrukowano w 80 tysiącach egzemplarzy, rzeźba Nike jest zamalowana na czerwono, a pomnik obwiązany drutem kolczastym. Głównym hasłem ulotki jest - WSTYD W MIEŚCIE. IPN przypomina, że Pomnik Walk Rewolucyjnych, nazywany Pomnikiem Czynu Rewolucyjnego, stoi w Rzeszowie od 50 lat. Instytut powołuje się na badania Uniwersytetu Rzeszowskiego z 2017 r., w których niemal 90 procent mieszkańców przyznaje, że nie wie, co upamiętnia ten monument. Dyrektor rzeszowskiego oddziału IPN Dariusz Iwaneczko mówi TOK FM, że ulotki mają być pigułką wiedzy na temat powstania i znaczenia tego obiektu.
- To relikt komunistyczny. Informujemy o tym, co zdaniem tych, którzy inicjowali wybudowanie pomnika, miał on upamiętniać - mówi dyrektor Iwaneczko.
Akcja IPN
W ulotce IPN jest mowa o tym, że pomnik to komunistyczne upamiętnienie wiążące dzisiejszą Polskę z okresem PRL, który charakteryzował się rosnącym zapóźnieniem cywilizacyjnym względem Zachodu i łamaniem praw obywatelskich. - Warto zastanowić się, czy dla Rzeszowa, miasta określanego jako 'stolica innowacji', jest to adekwatny symbol - napominają autorzy ulotki.
Najnowsza akcja IPN zbiegła się w czasie z ogłoszeniem Karola Nawrockiego, prezesa tej instytucji, kandydatem na prezydenta Polski. Część samorządowców w Rzeszowie i regionie nie wierzy w przypadek. Wiceprezydent Rzeszowa Marcin Deręgowski (Koalicja Obywatelska) zastanawia się, czy IPN, jawnie wspierający kampanię swojego szefa, chce doprowadzić do zburzenia pomnika, kiedy ten wygra wybory.
Dyrektor rzeszowskiego oddziału Instytutu twierdzi, że to mieszkańcy od dłuższego czasu domagali się, by IPN informował o genezie powstania pomnika. - Mając na uwadze nasze zadania wynikające także z ustawy o dekomunizacji przestrzeni publicznej, uznaliśmy, że musimy to uzupełnić. - mówi Dariusz Iwaneczko. A dlaczego ulotka została wydana akurat teraz? - Przez modernizację sieci energetycznej rzeszowski oddział IPN miał spore oszczędności na energii. Zostały nam środki finansowe, które mogłem przeznaczyć na realizację tego zadania - tłumaczy dyrektor IPN w Rzeszowie.
Walki wokół Pomnika Walk
Pomnik Walk Rewolucyjnych od lat jest obiektem głośnego sporu między władzami Rzeszowa i zakonem bernardynów, który stał się właścicielem monumentu oraz terenu wokół.
Zakon przejął monument w 2006 r. (uchwałą Rady Miasta zdominowanej przez Prawo i Sprawiedliwość oraz Ligę Polskich Rodzin za 1 proc. wartości, ok. 30 tys. zł). Od lat obiekt niszczeje, jego okolica w samym centrum Rzeszowa jest zaśmiecona. Miasto chciało oczyścić ten teren i wyremontować pomnik, argumentując, że stał się symbolem Rzeszowa. Sprawa trafiła nawet do sądu. Wojewódzki Sąd Administracyjny w Rzeszowie 7 listopada 2023 r. podkreślił obowiązek konserwacji obiektu przez jego właściciela niezależnie od względów ideologicznych. 6 czerwca 2024 r. zakon bernardynów przekazał pomnik Stowarzyszeniu Rodzin Żołnierzy Niezłomnych Podkarpacia.
Jednocześnie przez pięć ostatnich lat społecznicy starali się o wpisanie pomnika do rejestru zabytków. Ostatecznie udało się to 8 sierpnia 2024 r. Decyzję podjął Wojewódzki Urząd Ochrony Zabytków z siedzibą w Przemyślu, w reakcji na wniosek Fundacji Rzeszowskiej. Od zeszłego roku fundacja organizuje też spotkania, debaty, podcasty i drukuje broszury pod hasłem WIELKA MANDORLA, które informują jaką wartość kulturową i historyczną ma ten pomnik. Prezeska Fundacji Rzeszowskiej Ilona Dusza przyznaje, że jest zaskoczona ulotkową akcją IPN. Spodziewałaby jej się raczej w wakacje, gdy pomnik został wpisany do rejestru zabytków. - Ile razy jeszcze będziemy wałkować kontekst polityczny tej sprawy? Transformacja ustroju, kilka opcji rządowych i samorządowych, a temat cały czas jest nośny. Cieszy mnie, że sztuka w tym momencie sama się broni. - mówi Ilona Dusza.
Wydanie ulotek IPN pod hasłem "Wstyd w mieście" kosztowało rzeszowski IPN 36 tysięcy złotych.