Ponad 500 bobrów na Podkarpaciu do odstrzału. "Trudno w to uwierzyć"
Dlaczego to ważne? Od zagrożenia wyginięciem do odstrzału
Bobry w Polsce jeszcze kilkadziesiąt lat temu były na skraju wyginięcia. Po I wojnie światowej ich populacja spadła do zaledwie kilkuset osobników, a po II wojnie światowej nieliczne rodziny można było spotkać tylko na północnym wschodzie kraju. Dopiero w latach 70. XX wieku rozpoczęto program ich reintrodukcji. Na Podkarpacie bobry zaczęły trafiać w ramach działań prowadzonych w latach 1988-2000. Wówczas przeniesiono tam ponad 200 osobników.
Bobry świetnie się zaaklimatyzowały i zaczęły się szybko rozmnażać, jednak ich działalność nie wszędzie spotkała się z entuzjazmem. Wraz z rosnącą populacją zaczęły pojawiać się skargi na szkody wyrządzane przez te zwierzęta. Bobry oskarżano o niszczenie wałów przeciwpowodziowych, uszkadzanie grobli (wał ziemny zatrzymujący i utrzymujący wodę) w stawach rybnych oraz zalewanie pól i łąk. W odpowiedzi władze zaczęły regularnie wydawać zgody na ich odstrzał.
Dlaczego zgodzili się na odstrzał 555 bobrów?
Obecna zgoda na odstrzał 555 bobrów obejmuje okres trzech lat i jest kontynuacją wcześniejszych decyzji. W latach 2022-2024 myśliwi mogli odstrzelić 900 osobników, jednak nie osiągnięto tego limitu. - Nie jest łatwo to zrobić, więc myśliwi odstrzelili 542 bobry - mówi nam Łukasz Lis, rzecznik RDOŚ w Rzeszowie i przekonuje, że taka decyzja to 'kontynuacja racjonalnego zarządzenia populacją bobra'.
- Nowe zarządzenie uwzględnia zarówno realne możliwości myśliwych, jak i fakt, że w ostatnich latach suma wypłaconych odszkodowań za szkody wyrządzone przez bobry spada. W 2022 roku wyniosła 170 tys. zł, w 2023 - 160 tys. zł, a w 2024 - 116 tys. zł. To wszystko przez konsekwentną politykę względem regulacji - dodaje rzecznik.
Coraz więcej samorządów chce zgody na strzelanie do wilków. Co na to GDOŚ?
Oni są przeciwni strzelaniu do bobrów. 'Rozwiązanie ostateczne'
- Odstrzał to rozwiązanie ostateczne - mówi TOK FM Piotr Klub z Fundacji Dziedzictwo Przyrodnicze, które sprzeciwia się decyzji RDOŚ i uważa, że odstrzał nie jest najlepszym rozwiązaniem. - Trudno w to uwierzyć i trudno zaakceptować. Zwłaszcza, jeśli popatrzymy na pogodę. Grozi nam susza, zanika bioróżnorodność, a tu zapada taka decyzja? Susza zagraża przecież rolnikom, którym bobry tak naprawdę pomagają - komentuje dalej Klub.
Zdaniem ekologów zamiast eliminacji bobrów, należałoby skupić się na alternatywnych metodach rozwiązywania konfliktów. - Tam, gdzie jest konflikt, należy wprowadzić system odstraszania bobrów. Trzeba je przenieść w inne miejsce - proponuje nasz rozmówca.
Tu RDOŚ odpowiada, że nikt gryzoni nie chce zatrzymać. Poza tym za odławianie i przenoszenie płaciliby rolnicy, którzy nie palą się do dodatkowych wydatków.
- Uszkodzona grobla to jedno, ale w trakcie naprawy nie zarabiam żadnych pieniędzy tylko tracę - mówi Maciej Biernat, rolnik spod Rzeszowa, który prowadzi gospodarstwo rybne. - Próbowałem jakoś zabezpieczać groble, nic nie działa. Firm zajmujących się odławianiem jest mało i są okropnie drogie. Nie na moją kieszeń - dodaje.
Fiasko w sprawie wyboru dyrektora. Kandydat nie po myśli PiS? 'Jestem zdziwiony'
Piotr Klub uważa, że zamiast odstrzału należałoby wprowadzić system rekompensat dla właścicieli terenów, na których żyją bobry. - Bobrze rozlewiska zmieniają całe ekosystemy, wracają zwierzęta, ptaki i owady. Nie do przecenienia jest wpływ bobrów na retencję. Może warto byłoby się zastanowić nad zmianą prawa? - pyta.
Jego zdaniem należy usprawnić system odszkodowań lub zastanowić się nad wprowadzeniem nowego programu środowiskowego. - Rolnik, który ma u siebie bobry, powinien być gratyfikowany, bo to pozwala mu na walkę z suszą - przekonuje nasz rozmówca.
Decyzja o odstrzale w rękach wojewody
Zarządzenie RDOŚ musi jeszcze zostać zatwierdzone przez wojewodę. Jeśli uzyska jego akceptację, zostanie opublikowane w dzienniku urzędowym i wejdzie w życie siedem dni później. Istnieje szansa, że tej wiosny odstrzał bobrów nie będzie jeszcze możliwy. - Trudno powiedzieć, kiedy rozpocznie się ten proces - mówi rzecznik RDOŚ w Rzeszowie. - Być może okaże się, że w tym roku nie dojdzie do żadnego odstrzelania, bo skończy się okres, który na to zezwala - informuje Lis.
Jeśli więc zarządzenie nie wejdzie w życie do 15 marca, żaden bóbr na Podkarpaciu w ciągu najbliższych miesięcy nie zostanie odstrzelony.