Pożar w Rzeszowie. Mieszkańcy czekają na powrót do swoich mieszkań. "Robimy wszystko"
Zniszczona w wyniku pożaru klatka w bloku mieszkalnym przy ul. Popiełuszki w Rzeszowie od niedzielnych godzin porannych była wyłączona z użytkowania na czas działań śledczych i ekspertów z dziedziny pożarnictwa. Tłumaczyli, że to ogrom pracy, bo do sprawdzenia była cała klatka 11-piętrowego bloku. - Robimy wszystko, żeby jak najszybciej dało się te czynności zakończyć - zapewniał w rozmowie z reporterem TOK FM Marcinem Starcem Andrzej Smyczyński przedstawiciel zarządcy budynku.
Joanna Wisz, dyrektorka Miejskiego Ośrodka Pomocy Społecznej, przypomniała, że jeżeli ktoś z poszkodowanych będzie miał problem z powrotem do swojego domu, może skorzystać z przygotowanych specjalnie lokali zastępczych. - Maksymalny okres pobytu to nawet do trzech miesięcy - przekazała.
Protesty pod oknami biskupów i Nuncjaturą Apostolską. 'Zostaliśmy okłamani'
Pożar bloku w Rzeszowie. Nie żyje 14-latka
Zgłoszenie o pożarze na 4. piętrze, w 12-kondygnacyjnym budynku wpłynęło w środę o godzinie 20.40. St. bryg. Grzegorz Wójcicki, zastępca Komendanta Miejskiego PSP w Rzeszowie poinformował w czwartek podczas konferencji prasowej, że Straż Miejska była na miejscu zdarzenia 5 minut od zgłoszenia. "Działania gaśnicze były bardzo trudne, prowadzono je w warunkach praktycznie zerowej widoczności". (...) "Skala tragedii była duża" - ocenił.
Ewakuowano około 250 mieszkańców. 33 osoby wymagały pomocy medycznej. Osiem osób - w tym troje dzieci - trafiło do szpitala. Mimo udzielonej na miejscu pomocy medycznej zmarła 14-letnia dziewczynka. "Decyzją prokuratora ciało dziewczynki zostało zabezpieczone do dalszych badań sekcyjnych" - poinformowała PAP Magdalena Żuk, oficer prasowy Komendy Miejskiej Policji w Rzeszowie.
Przyczyny pojawienia się ognia nadal nie są znane. Najprawdopodobniej pożar poprzedził wybuch
Posłuchaj: