Dęby kontra deweloper. "Czy Dąb Bartek też jest tak traktowany?"
Chodzi o dęby z ulicy Kostki-Napierskiego w Gdyni. Drzewa mają około 200 lat, 30 metrów wysokości i - według mieszkańców - są zagrożone ze względu na pobliską inwestycję. Na sąsiadującej działce ma bowiem powstać budynek wielorodzinny. - My, jako mieszkańcy, nie widzielibyśmy w tym żadnego problemu, gdyby nie fakt, że budynek ma mieć garaż podziemny, który ma wchodzić pod koronę pomników przyrody - opisuje w rozmowie z nami jedna z mieszkanek.
- Mieszkam tu od 50 lat i te dęby stały tu od zawsze. Są piękne i zdrowe, ale mają problem w postaci dewelopera. Jestem z nimi zżyta i żal by było, żeby takie piękne okazy miały zniknąć z naszej przestrzeni - dodaje wyraźnie poruszona.
Sprawa wywołuje w lokalnej społeczności ogromne poruszenie. Mieszkańcy, widząc mikrofon TOK FM, podchodzą i chcą podzielić się swoimi obawami. - Jestem bardzo zbulwersowany. Staramy się walczyć o te drzewa, bo to jest coś pięknego - słyszymy od kolejnego gdynianina.
"Smutny widok"
Moi rozmówcy wspominają, że na działce obok dębów wcześniej stał niewielki domek, zbudowany jeszcze w latach '50, który nie zagrażał drzewom. - Został wyburzony na początku maja. Skarpę, na której się znajdował, wywieziono - łącznie z korzeniami, które w tę skarpę wrastały. To był bardzo smutny widok - kręci głową mieszkanka.
Dęby przy ul. Kostki-Napierskiego zyskały status pomników przyrody w 2022 roku. Od tamtej pory jakiekolwiek realizowane w ich otoczeniu prace muszą odbywać się z dbałością o ich bezpieczeństwo. Problem w tym, że pierwsza zgoda na budowę została wydana wcześniej, a jej warunki nie zawierały informacji o sąsiedztwie cennych przyrodniczo drzew.
Mieszkańców to jednak do walki nie zniechęca. Wprost przeciwnie. - Te drzewa są chronione prawem i składamy zawiadomienie do prokuratury z prośbą o zabezpieczenie tego terenu. Odbywają się tutaj nadal dziwne rzeczy, które nie powinny wydarzać się pod koronami takich drzew - zaznacza mieszkanka.
Budowa nie do zatrzymania?
Miasto w sprawie interweniowało, o czym informuje w opublikowanym komunikacie. "Wobec rozpoczęcia prac na sąsiedniej działce miasto zwróciło się m.in. do Powiatowego Inspektora Nadzoru Budowlanego o wstrzymanie prac. Organ ten przywrócił zgodę na prace po uprzednim opracowaniu planu ochrony drzew w uzgodnieniu z miastem. Pomorski Urząd Wojewódzki w tej samej sprawie nie znalazł podstaw do wszczęcia postępowania" - czytamy.
Ogrodnik Miejski Tadeusz Schenk nie ma wątpliwości, że drzewa przy Kostki-Napierskiego to "najpiękniejsze w okolicy" okazy. - Musimy pogodzić tutaj dwie rzeczy: fakt, że inwestycja ma wydane pozwolenie na budowę i to, że dęby zostały ustanowione pomnikami przyrody. Inwestycja zawsze jest zagrożeniem dla drzew, natomiast - w mojej ocenie - to, co już mogło się tam stać najgorszego, to już się stało - rozkłada ręce. - Na tę chwilę nie ma takiego scenariusza, żeby zatrzymać tą budowę - dodaje.
Schenk deklaruje jednak, że miasto postara się "zatrzymać dalsze ewentualne pogarszanie stanu tych drzew". Przyznaje, że przeprowadzone do tej pory ekspertyzy wykazały uszkodzenie korzeni dębów. - Wyciąganie konsekwencji to już będzie decyzja marszałka - informuje.
Ogrodnik zapewnia też, że sprawa nie zostanie zostawiona ot tak. - Wykonano badania, aby sprawdzić, w jakiej kondycji są drzewa i te badania zostaną powtórzone po trzech latach od zakończenia inwestycji - zapowiada. - Na bieżąco są podejmowane też działania zabezpieczające na budowie. Nie możemy zatrzymać inwestycji, ale musimy zadbać o to, żeby te pomnikowe drzewa miały szansę przetrwać i to w dobrej kondycji. Moim zdaniem takie szanse istnieją - przekonuje.
'Kolesiostwo i zaniedbania'. Ferment w królestwie handlu w Gdyni
Takie tłumaczenie mieszkańców nie uspokaja. Podobnie jak wspierających ich ekologów.
Przecież nawet dzieci w przedszkolu wiedzą, że taki dąb ma system korzeniowy często większy niż koronę - kręci głową Brunon Wołosz z fundacji Fidelis Siluas. - Skutki dla tych drzew prawdopodobnie będą opłakane - dodaje, przekonując, że taka sytuacja nie powinna się w ogóle wydarzyć, a deweloper nie powinien dostać zgody na taką inwestycję.
Ekspert ma również zastrzeżenia co do zasadności przeprowadzania badań wytrzymałościowych dębów już po uszkodzeniu ich korzeni. - Czy taki Dąb Bartek też jest tak traktowany? - pyta retorycznie Wołosz. - Czy zamiast wzmacniać jego egzystencję, szarpie się go linami, żeby sprawdzić, czy się wywróci? Przecież to są pomniki przyrody. Te dęby mają po 200 lat! Bardzo słusznie, że sprawa trafia do prokuratury - podsumowuje.
Mieszkańcy, którzy pod zawiadomienie zebrali podpisy większości mieszkańców ulicy, jak przyznali, liczą na to, że śledczy będą działać szybciej niż koparki.