Wiemy, kiedy piesi i rowerzyści wrócą na ważny most w Gdańsku. Reszta musi poczekać
- Wiemy, kiedy na most Siennicki w Gdańsku wrócą piesi i rowerzyści;
- Kierowcy samochodów będą musieli jeszcze poczekać na otwarcie przeprawy;
- 'Mamy tu do czynienia z tzw. "grzechem pierworodnym" konstrukcji' - wyjaśniał podczas konferencji prasowej prof. Krzysztof Żółtowski z Politechniki Gdańskiej.
Most Siennicki, łączący Wyspę Portową z resztą Gdańska, powstał na początku ubiegłego stulecia. Był niszczony, odbudowywany i modernizowany, ale elementem, który pozostał w niemal niezmienionej formie, są przyczółki. Od kilku lat te kluczowe dla konstrukcji elementy zaczęły się osuwać. Przedstawiane przez Urząd Miasta badania wskazują, że "przyczółki zachodnie i wschodnie nieustannie przemieszczają się w kierunku rzeki". "Od 2019 roku zarejestrowano przesunięcia rzędu 7 cm, a globalne odkształcenia przekroczyły 30 cm, co stwarza poważne zagrożenie dla stabilności mostu i bezpieczeństwa użytkowników" - czytamy w miejskim raporcie. Most, na którym poza drogą dla samochodów i ścieżką rowerową, przebiega linia tramwajowa, od początku roku jest wyłączony z ruchu.
To 'koniec' trasy S6. Kaszubi dopięli swego
Piesi wrócą w czerwcu
Zamykając most władze miasta zapewniały, że postarają się na czas remontu przywrócić na nim lekki ruch. Teraz udało się wypracować warunki i termin w jakim można będzie to zrobić. - Aby przywrócić ruch pieszy i rowerowy, konieczne jest odciążenie przyczółków i montaż poprzecznych podpór - mówi prezydent Gdańska Aleksandra Dulkiewicz wskazując, że prace powinny zająć przynajmniej dwa miesiące. - Te prace wykona wybrana już firma z Sopotu, a realizacja rozpocznie się po podpisaniu umowy, które planowane jest w przyszłym tygodniu. Równocześnie przygotowujemy się do kompleksowej przebudowy mostu - zapewnia.
Na horyzoncie gruntowny remont
Prace w tym zakresie przebiegają w przyspieszonym trybie, przetarg ma zostać ogłoszony w najbliższych tygodniach. - Złożyliśmy wniosek o pozwolenie na budowę w Pomorskim Urzędzie Wojewódzkim, a w kwietniu rozpoczynamy postępowanie przetargowe na wybór wykonawcy. Jeśli wszystko pójdzie zgodnie z planem, prace budowlane ruszą w lipcu - deklaruje wiceprezydent Piotr Grzelak. - Oznacza to, że gdy przywrócimy ruch pieszy i rowerowy, na plac budowy wejdzie wykonawca, który będzie miał dwa lata na realizację całego przedsięwzięcia. Naszym priorytetem jest zapewnienie ciągłości ruchu pieszego i rowerowego przez cały okres przebudowy mostu - podkreśla samorządowiec.
Więcej rowerów na promie
Brak mostu sprawia duże kłopoty mieszkańcom Przeróbki i Stogów. Żeby wydostać się z wyspy, muszą korzystać z objazdów albo zorganizowanej przez miasto przeprawy promowej. Jak wyliczają urzędnicy, do tej pory skorzystało z niej ponad 42 tysiące pieszych i 11,5 tysiąca rowerzystów. - W związku ze znacznym wzrostem liczby rowerzystów od połowy marca, podjęliśmy decyzję, że jednorazowo na promie może być transportowanych aż 50 rowerów. To szczególnie istotna informacja w godzinach szczytu - podkreśla wiceprezydent Piotr Borawski.
Radni PiS biją na alarm ws. mostu w Gdańsku. 'Od czterech lat powinien być zamknięty'
- W kontekście komunikacji miejskiej przeprowadziliśmy konsultacje z przedstawicielami trzech rad dzielnic Wyspy Portowej - Przeróbki, Stogów i Krakowca-Górek Zachodnich. Celem było wypracowanie najlepszych rozwiązań dla usprawnienia transportu publicznego w tych rejonach. Powstało kilka wariantów zmian, które obejmują m.in. dostosowanie połączeń komunikacyjnych dla Przeróbki i Krakowca-Górek Zachodnich oraz modyfikację funkcjonowania linii 11 - zapowiada.
Skąd problemy mostu?
Miasto za każdym razem, gdy przekazuje informacje dotyczące Mostu Siennickiego, podpiera się opinią ekspertów z Politechniki Gdańskiej. - Mamy tu do czynienia z tzw. "grzechem pierworodnym" konstrukcji - wyjaśniał podczas konferencji prasowej prof. Krzysztof Żółtowski. - Podczas przebudowy most został skrócony, a jego przyczółki osadzono w nasypanym terenie, który ma bardzo niekorzystne warunki geotechniczne. W tamtych czasach przyczółki osadzano na drewnianych palach, które znajdowały się w obszarze obmywanym przez wodę, co przyspieszało ich degradację - wskazał.
Jak dodawał naukowiec dzisiaj widzimy też efekty tego, że pod koniec wojny most został częściowo wysadzony przez Niemców, co znacznie osłabiło konstrukcję. - Przyczółki uległy poważnym pęknięciom, które wskazują na osiadanie gruntu i spadek nośności. Podobne uszkodzenia można zaobserwować na obu końcach mostu podczas modernizacji w 1986 roku poszerzono most i podniesiono go, dodając nowy nasyp. To dodatkowe obciążenie niekorzystnie wpłynęło na stabilność konstrukcji. Dziś mamy rok 2025 i widzimy wyraźne konsekwencje tamtej decyzji - wskazywał ekspert..