Papierowa obietnica ministra z PiS anulowana. PZPN nie dostanie dotacji
Na finiszu kampanii wyborczej oficjele PZPN w otoczeniu polityków PiS i ministra sportu i turystyki Kamila Bortniczuka zapewniali w Otwocku o powstaniu Narodowego Centrum Szkolenia, Badań i Treningu. Politycy na tydzień przed wyborami robili sobie zdjęcia i zapewniali, że w Otwocku powstanie 'Dom Piłkarskiej Reprezentacji Polski'
Papierowa inwestycja PiS
Pojawiły się jednak problemy, bo choć publicznie minister obiecał powstanie centrum to nie dał ostatecznego zielonego światła do jego budowy. Decyzja o tym miała spaść na przyszłe władze ministerstwa sportu. Nie podjęła jej minister Danuta Dmowska-Andrzejuk, pracująca w resorcie w ramach 'dwutygodniowego rządu' Mateusza Morawieckiego. Miało to być kukułcze jajo dla nowego rządu. Co więcej, istniały niejasności co do inwestycji na poziomie ekonomicznym.
Reporter TOK FM Szymon Kępka informował o tej sprawie jako pierwszy. Tak wynikało także z informacji posła KO Wojciecha Króla, który udał się z kontrolą (wraz z Przemysławem Witkiem) do Ministerstwa Sportu i Turystyki. Resort miał dysponować analizami poddającymi w wątpliwość inwestycję. - Tam zapadła decyzja, że ta inwestycja będzie nieopłacalna. Minister, który wręczał czek, wiedział, że ona nie powstanie - powiedział Król i dodał: Pracownicy poszczególnych departamentów mówili nam, że w trakcie trwania kampanii Ministerstwo Sportu było zaangażowane w pewną wyborczą fikcję.
Dotacji dla PZPN nie będzie
Teraz inwestycja stoi już pod gigantycznym znakiem zapytania, bo obecny minister sportu i turystyki Sławomir Nitras podjął decyzję w sprawie 'Domu Reprezentacji'. Dotacji nie będzie, a wewnętrzny audyt wykazał, że były nieprawidłowości przy rozpatrywaniu wniosku o dotację. 'W dniu 4.01.2024 r. Minister Sportu i Turystyki Sławomir Nitras unieważnił decyzję poprzedniego ministra Kamila Bortniczuka o wpisaniu wniosku Polskiego Związku Piłki Nożnej pod nazwą projekt budowy Narodowego Centrum Szkolenia, Badań i Treningu Piłki Nożnej w Otwocku w kwocie 304 264 318 zł w ramach programu inwestycji o szczególnym znaczeniu dla sportu - edycja 2023 na listę wniosków zaproponowanych do dofinansowania' - napisano w portalu X.
'W trakcie szczegółowej analizy stwierdzono, że nie spełnia on kryteriów formalnych i merytorycznych niezbędnych dla finansowania tego projektu ze środków Funduszu Rozwoju Kultury Fizycznej. Informujemy jednocześnie, że decyzja pana ministra Bortniczuka nie była skuteczna i wiążąca dla Ministerstwa' - pisze resort.
Jak podkreślono, 'w trakcie postępowania wyjaśniającego stwierdzono naruszenie wewnętrznych procedur obowiązujących w Ministerstwie Sportu i Turystyki oraz zasad rozpatrywania wniosków o dofinansowanie inwestycji ze środków Funduszu Rozwoju Kultury Fizycznej'.
Problemy wisiały w powietrzu
Gdy informowaliśmy w grudniu o tej sprawie, pytaliśmy o tę sprawę Polski Związek Piłki Nożnej, który potwierdził że obietnica ministra nie opiewa na ponad 300 mln zł, a jedynie 186 mln zł ze względu na wykorzystanie komercyjne obiektu. PZPN twierdził, że 'jest gotowy do rozpoczęcia inwestycji w systemie 'zaprojektuj i wybuduj' i oczekuje na podpisanie umowy z Ministrem Sportu'.
Szymon Stachowiak z gabinetu politycznego Ministerstwa Sportu, który w połowie grudnia zapewniał, że resort 'jest orędownikiem, żeby to centrum powstało'. - Minister sportu [Kamil Bortniczuk] zrobił wszystko co mógł i jeszcze 27 listopada podpisał protokół zlecający te środki na realizacje tego obiektu - mówi. Dopytywany o analizy resortu w tej sprawie podkreśla, że wedle jego informacji 'wszystkie analizy sprowadzały się do tego, że nie ma żadnych negatywnych rekomendacji co do realizacji przedsięwzięcia'. Należy tu zaznaczyć, że protokół zlecający to nie to samo co decyzja o przyznaniu dofinansowania.
Do tej sprawy - jeszcze przed czwartkową decyzją ministerstwa - odnosił się na antenie TOKFM, wiceminister sportu Ireneusz Raś. - Ten plastikowy czek, który chyba zaobserwowaliśmy w kampanii wyborczej, jak dobrze pamiętam. Pan Bortniczuk jest włodarzami Polskiego Związku Piłki Nożnej. Takie zdjęcie nam pozostawił w historii. Jak widać czek bez pokrycia - mówił Raś.
Twierdził też, że działanie ministra Bortniczuka było nadgorliwe, a PiS chciał przed wyborami wykorzystać sentyment wyborców do piłki nożnej. - Ja jak pytam działaczy piłkarskich w Polsce, to tą inicjatywą są nawet zaskoczeni. Czyli to było działanie, nawet chcę powiedzieć nadgorliwe, byłej ekipy rządowej, która chciała wykorzystać potencjał sympatii do najbardziej popularnego bez wątpienia sportu w Polsce - mówił w TOK FM, wiceminister Raś.
Pytaliśmy o tę najnowszą decyzję Polski Związek Piłki Nożnej. Związek zapowiedział odpowiedź w tej sprawie i umieścił ją wieczorem w portalu X.