advert 0:
advert:
device 1:all
device 2:all
advert final:
,
Obserwuj
Mazowieckie

"Nie potrzebujemy miasta, po którym jeździ się milej". Tragedii w Warszawie można było uniknąć?

4 min. czytania
21.08.2024 16:15
Ponad tydzień po wypadku na Woronicza prezydent Warszawy poinformował o planach przebudowy przejścia dla pieszych, gdzie doszło do tragedii. W ocenie radnej Zofii Smełki-Leszczyńskiej z Razem, tę decyzję należało podjąć 7 lat temu. - Prośby o to były ignorowane - mówiła w TOK FM.
|
|
fot. Robert Kowalewski / Agencja Wyborcza.pl

Rafał Trzaskowski poinformował w środę (21 sierpnia) , że w ciągu dwóch tygodni powinny być wdrożone rozwiązania tymczasowe poprawiające bezpieczeństwo na przejściu dla pieszych przy ulicy Woronicza w Warszawie. - Najpierw rozwiązanie tymczasowe, a później to, co planowaliśmy od samego początku, czyli przebudowa tego miejsca - powiedział prezydent Warszawy.

Przystanek na Woronicza z najgorszą notą. 'I to nie tak, że nie podjęto interwencji'

Decyzja władz stolicy to efekt tragedii, która miała miejsce 13 sierpnia na przystanku autobusowym zlokalizowanym na wysokości ul. Woronicza 29 . Tam, około godz. 10.30, kierowca samochodu osobowego marki Ssangyong uderzył w kobietę, która przechodziła przez ulicę, a następnie w przystanek, na którym stało kilka osób. Piesza zginęła na miejscu, a jedna z rannych kobiet zmarła w szpitalu. Wśród poszkodowanych było też kilka innych osób, w tym 3,5-letnie dziecko.

Kierowca był trzeźwy. Za spowodowanie katastrofy w ruchu lądowym, w wyniku której śmierć poniosły dwie osoby, mężczyźnie grozi od sześciu miesięcy do ośmiu lat pozbawienia wolności.

'Po wypadku śmiał nam się w twarz'. 'Trumny na kółkach' i inne historie o polskich kierowcach [FRAGMENT KSIĄŻKI]

Czy tragedii na Woronicza dało się uniknąć? W ocenie Zofii Smełki-Leszczyńskiej - jak najbardziej. Radna miasta stołecznego Warszawy oraz członkini partii Razem w TOK FM wskazała, że już od wielu lat władze miasta dysponują wynikami audytu na temat bezpieczeństwa na przejściach dla pieszych. Poziom tego bezpieczeństwa oceniano w skali od 0 do 5. Przejście na Woronicza, jak podała radna, otrzymało najniższą notę z możliwych.

- I to nie jest tak, że nie podjęto interwencji. Interweniowali mokotowscy radni, interweniowali mieszkańcy, były prośby o fotoradary. I te wszystkie prośby przez siedem lat ignorowano. Stało się coś, co można było przewidzieć - podkreśliła gościni Agaty Szczęśniak w audycji "Jest temat!" w TOK FM.

To nie wszystko, co mamy dla Ciebie w TOK FM Premium. Spróbuj, posłuchaj i skorzystaj z oferty "taniej na zawsze". Wejdź tutaj, by znaleźć szczegóły >>

Zdaniem posłanki Klaudii Jachiry (Koalicja Obywatelska, Zieloni) winę za wypadek ponosi przede wszystkim kierowca, ale też - szerzej - panujące w Polsce "głębokie przyzwolenie na przekraczanie prędkości".

- Nie ukrywajmy - jako Polki i Polacy nie widzimy w tym problemu. Proszę zobaczyć, jaki jest taryfikator za przekroczenie prędkości. On karze tak samo za przekroczenie od 1 do 10 kilometrów, a kara rośnie dopiero od 11 kilometrów i tak dalej. Mamy fotoradary, ale tych jest stanowczo za mało i one także mają tolerancję do kilku kilometrów. Pora uzmysłowić sobie, że osoba, która łamie przepisy drogowe i przekracza prędkość, to potencjalny zabójca. Użyłam tego określenia specjalnie - mówiła Jachira.

'Było mnóstwo krwi, wszyscy to widzieli'. 100 tys. złotych za krzywdę w strzeżonym ośrodku

'Łamanie przepisów jest zbyt tanie'

Do tego - jak dodała posłanka - dochodzi kwestia poczucia bezkarności kierowców. - Na Zachodzie Europy polscy kierowcy jeżdżą przepisowo, bo wiedzą, że w każdym powiecie, w każdej gminie - na przykład francuskiej, przyjdzie im za dwa-trzy tygodnie kilkaset euro mandatu za to, że przekroczyli prędkość. Co z tego, że Sejm wprowadzi nawet najlepsze prawo, jeżeli potem kierowcy sobie nic z tego nie robią, bo wiedzą, że są bezkarni? - pytała retorycznie gościni TOK FM.

Odnalezioną Izabelę P. czeka przesłuchanie. Szpital poinformował o jej stanie zdrowia

Zofii Smełka-Leszczyńska zgodziła się z postulatem posłanki KO dotyczącym wyższych mandatów. - U nas łamanie przepisów jest zbyt tanie - stwierdziła. Jednak - według niej - nie jest to kluczowa przyczyna śmierci na drogach.

- Trzeba przywrócić samorządom możliwość stawiania fotoradarów tam, gdzie one są potrzebne. W 2015 roku przez Sejm przeszła ustawa, która samorządom tę możliwość zabrała. Warszawa przede wszystkim musi trzymać się rekomendacji z audytu - nadal jest 68 przejść, na których te zmiany albo nie zaszły, albo są niewystarczające. Bardzo się cieszę, że w Warszawie jest frezowanie, wymiana nawierzchni i rozmaite inne inwestycje, ale my nie potrzebujemy miasta, po którym jeździ się milej. My potrzebujemy miasta, w którym ludzie nie giną na przejściach dla pieszych - stwierdziła warszawska radna w TOK FM.

Tragedia na Woronicza. Protest mieszkańców

We wtorek (20 sierpnia) mieszkańcy zorganizowali protest w miejscu, gdzie tydzień temu doszło do tragedii. Jak relacjonowała stołeczna "Gazeta Wyborcza" , zgromadzenie rozpoczęto od minuty ciszy. Zaczęło się o godzinie 18, tłum gęstniał z każdą minutą. - Mnie się nie mieści w głowie, że dwumilionowa stolica nie jest w stanie zapewnić bezpieczeństwa swoim mieszkańcom - mówił przewodniczący zgromadzenia Krzysztof Gutkowski.