,
Obserwuj
Mazowieckie

Sklep w Warszawie został zlikwidowany. Rozdali tysiące produktów. "Wielki żal"

oprac. Karolina Wiśniewska
2 min. czytania
29.08.2024 11:58
Tysiące produktów oddali swoim klientom za darmo - tak z mieszkańcami Warszawy pożegnali się właściciele i wolontariusze sklepu socjalnego Spichlerz na Mokotowie. Miejsce przestaje istnieć, bo władze stołecznego ratusza nie dogadały się z Fundacją Wolne Miejsce.
|
|
fot. Mateusz Skwarczek / Agencja Wyborcza.pl

Przez ponad trzy lata kawiarnia i sklep służyły mieszkańcom - przede wszystkim tym najuboższym. Na pożegnanie popularnego miejsca przyszły prawdziwe tłumy. "Bardzo jestem z tego niezadowolona", "wielki żal" - mówili reporterowi TOK FM.

Sklep socjalny Spichlerz działał przy ulicy Modzelewskiego na Mokotowie. Prowadziła go Fundacja Wolne Miejsce, która pomaga osobom potrzebującym. Znana jest m.in. z organizacji dużych śniadań wielkanocnych czy wieczerzy wigilijnych dla samotnych. Przedstawiciele organizacji mieli spór z miastem stołecznym Warszawa, o czym pisaliśmy na naszym portalu.

Chodziło o pieniądze. Urzędnicy ze stołecznego ratusza już w kwietniu wyliczali, że dług fundacji wobec miasta sięga ponad 278 tys. złotych. Obecnie to ponad 300 tys. złotych. Jak podaje reporter TOK FM Błażej Kulesza, ze względu na to, że między społecznikami a ratuszem nie doszło do porozumienia, sklep Spichlerz został zamknięty. Ponadto obie strony mają spotkać się w sądzie.

W ostatnim dniu działania sklepu jego właściciele oddawali produkty za darmo. "Rozdamy wszystkie pozostałe nam w lokalu produkty dla tysięcy osób, które dzięki zakupom w naszym sklepie podnosiły swoją jakość życia, jednocześnie uzyskując od nas pomoc" - zapowiadano.

"Niestety, mimo najszczerszych chęci, własnymi fundacyjnymi siłami nie jesteśmy w stanie dłużej utrzymać sklepu samodzielnie" - poinformowała Fundacja Wolne Miejsce.

"Doszło do nieporozumienia"

Gdy pisaliśmy o sprawie w kwietniu, prezes fundacji Mikołaj Rykowski twierdził, że suma podawana przez ratusz jest sztucznie pompowana, chociażby ze względu na bezumowne korzystanie z lokalu. Wówczas czynsz można mnożyć razy dwa. Właściciel Spichlerza zapewnia też, że miasto - na samym początku - obiecało mu zwrot czynszu. Ustalenia w tej sprawie miały być prowadzone z wiceprezydentką Aldoną Machnowską-Górą.

Jednak zastępczyni Trzaskowskiego już w lipcu tłumaczyła nam, że doszło do nieporozumienia. - Ta sytuacja rozwija się w bardzo niepokojący sposób. Na pewno mówiłam, że nie będzie to wynajem bezkosztowy tylko na zasadach preferencyjnych. Prezes fundacji kiwał wtedy głową i mówił, że wszystko rozumie - podkreślała Machnowska-Góra.