To jedno z niewielu takich miejsc w Polsce. Dziś nie wiadomo, czy przetrwa
"Między Innymi" to Ośrodek Wsparcia dla Dorosłych Osób w Spektrum Autyzmu. Ci, którzy go stworzyli, nazywają go po prostu klubem. Działa od prawie trzech lat, dzięki dofinansowaniu Urzędu Miasta Stołecznego Warszawy. Urzędnicy, przyznając pieniądze na ten projekt, uwierzyli pomysłodawcom, że osoby z autyzmem w wielu przypadkach potrzebują wsparcia jeden na jeden - jeden uczestnik na jednego asystenta osobistego. Dlatego środki na "Między innymi" były znacząco większe niż na inne placówki dla osób z niepełnosprawnościami.
- To od początku miał być mały ośrodek, na 10 osób, bo osoby z autyzmem nie lubią przebywać w dużych grupach, jest to dla nich niekomfortowe i często nie potrafią się wtedy odnaleźć - mówi Zbigniew Worony, wiceprezes Fundacji "Inne Spojrzenie", która prowadzi klub w Warszawie.
"Żyjemy w świecie stereotypów"
W całej Polsce brakuje miejsc dla dorosłych osób w spektrum autyzmu, o czym pisaliśmy wielokrotnie na naszym portalu. Część ośrodków nie chce ich przyjmować - np. Środowiskowe Domy Samopomocy - ze względu na tzw. zachowania trudne osób w spektrum. - Nie oszukujmy się, żyjemy w świecie stereotypów. Część terapeutów uznaje, że jak ktoś ma autyzm, to na pewno jest agresywny, krzyczy, gryzie, bije innych, również opiekunów. To się oczywiście zdarza, ale nie myślmy stereotypowo. Podchodźmy do każdej osoby w spektrum jako do indywidualnego człowieka, z własnym życiem, własnymi potrzebami, oczekiwaniami, zachowaniami. Agresja czy krzyk absolutnie nie definiują autyzmu i nie są do niego przypisane - mówi nam psycholożka, która pracuje z osobami w spektrum (woli pozostać anonimowa, by nie zaszkodzić ośrodkowi z Warszawy).
Klub w Warszawie powstał, by pokazać, że osoby w spektrum - również te z niepełnosprawnością intelektualną - są w stanie samodzielnie podejmować decyzje i odnaleźć się w takim miejscu. Podstawowa zasada, jaką przyjęto, to wsparcie asystenta osobistego. Nie pomoc, ale właśnie wsparcie. - Dzięki asyście osoby w spektrum mogą być niezależne, co jest ważne w ich rozwoju, poczuciu sprawczości, a nawet w budowaniu samooceny - mówi Tomasz Sitek, asystent dorosłego Kuby.
Bezpieczna przestrzeń, w której można nabierać pewności siebie
W klubie są dorośli w wieku od 20 do 36 lat. - Przychodzimy na godz. 8.00, zjeżdżają się uczestnicy naszego klubu. Zazwyczaj wcześniej mamy już zaplanowane aktywności, np. wyjście na basen, hipoterapia i inne aktywności, ale jesteśmy elastyczni i podążamy za naszymi uczestnikami. Mamy też treningi kulinarne czy zajęcia z artterapii. Często też mamy różne wyjścia z udziałem naszych uczestników, w których trenują różne aktywności społeczne - choćby wyjścia do muzeów czy na zakupy - opowiada pan Tomasz.
- Co ważne, staramy się, aby nasi uczestnicy byli autonomiczni i sami decydowali, co chcą robić - my tylko ich wspieramy w podejmowaniu decyzji. Oczywiście, są osoby, którym ciężko jest zdecydować albo które wybierają coś, co im nie odpowiada. Wtedy jesteśmy w pobliżu, każdą taką decyzję można zmienić - dodaje asystent dorosłego Kuby. - Ja na przykład pytam Kubę, czy chce wyjść na spacer albo czy chce w danym momencie coś pokolorować, bo bardzo lubi to robić - dodaje gość TOK FM.
- My nasz ośrodek nazywamy klubem, bo przychodzą tu dorosłe osoby w spektrum autyzmu i staramy się tworzyć atmosferę partnerstwa z tymi osobami. To są osoby, które w dzieciństwie czy będąc nastolatkami doznawały różnych terapii. Bywało, że były to terapie przemocowe, nie zawsze trafione, czasami okupione trudnymi emocjami. Dlatego my chcieliśmy stworzyć miejsce, które zagwarantuje im bezpieczną przestrzeń, w której będą nabierać pewności siebie. Często podjęcie najprostszych decyzji sprawia im problem, ale dzieje się tak m.in. dlatego, że wcześniej byli przyzwyczajeni do tego, aby spełniać oczekiwania i polecenia otoczenia. U nas tak nie jest - opowiada współtwórca ośrodka, Zbigniew Worony.
Osoby w spektrum, w ramach klubu, chodzą nie tylko na basen czy na siłownię, ale też regularnie gotują. Przygotowują zapiekanki, pizzę, najróżniejsze sałatki czy gulasze. - Obierają warzywa, kroją, uczą się samodzielności, włączają się w to, że działamy wspólnie - opowiada Tomasz Sitek. Co więcej, pieką też wspólnie ciasta - ostatnio powstał przepyszny sernik. Wszystko oczywiście pod okiem asystentów osobistych.
Uczestnicy biorą też udział w zajęciach artystycznych. Ostatnio składali pingwiny z origami, co wymagało cierpliwości i skupienia. Przygotowywali też prace plastyczne z wykorzystaniem zebranych wcześniej w parku liści. Wspólnie grają też w piłkę nożną czy w koszykówkę.
Czy klub zniknie z mapy Warszawy?
Problem w tym, że finansowany przez miasto projekt był zaplanowany na trzy lata i właśnie dobiega końca. Nie wiadomo, co dalej. - Nie chcielibyśmy bardzo, aby nasz klub zniknął z mapy Warszawy - mówią ci, którzy go tworzą. Projekt formalnie kończy się 30 listopada. Miasto ogłosiło już kolejny konkurs, ale tym niestety nie przewiduje już większego dofinansowania do ośrodka dla osób w spektrum autyzmu - mówi Zbigniew Worony w rozmowie z TOK FM.
- Jestem członkiem prezydium Branżowej Komisji Dialogu Społecznego przy Biurze Pomocy i Projektów w mieście stołecznym Warszawa. Konsultowaliśmy projekty ogłoszeń konkursowych. Miasto zaplanowało, że maksymalna kwota na uczestnika, jaka może być przeznaczona przez miasto, to jest 3100 zł miesięcznie na wszystkie koszty. W przypadku, gdy taka osoba wymaga wsparcia jeden na jeden, jest to kwota całkowicie niewystarczająca. To nie pokryje nawet połowy kosztów pracy, nie mówiąc już o innych kosztach. Jeśli rzeczywiście, takie zasady wejdą w życie, to my niestety - z ogromną szkodą dla naszych uczestników - nie będziemy w stanie kontynuować tej działalności - mówi w rozmowie z TOK FM Zbigniew Worony.
W latach 2025-2027 miasto chce dać odpowiednio 3000, 3100 i 3200 zł na osobę. -To o 1300 zł na uczestnika mniej niż 3 lata temu i przed wysoką inflacją. My potrzebujemy dwa razy tyle - nie kryje nasz rozmówca. W tej chwili nie wiadomo, co będzie. Pan Zbigniew sam też ma w klubie swojego dorosłego syna, wie, ile Maciek tam zyskał. - Bardzo nam zależy, by nasz klub przetrwał - dodaje nasz rozmówca.