,
Obserwuj
Gospodarka

Chińczycy w Paryżu. Ale nie chodzi o turystów. Na branżę padł blady strach

Wojciech Kowalik, Anna Augustyn
5 min. czytania
07.10.2025 21:35

To jedna z najbardziej znanych na świecie chińskich firm. Shein, mistrz świata w kategorii ultraszybkiej mody, sprzedający setki tysięcy modeli ubrań dziennie, firma której przychody puchną i w której sztuczna inteligencja błyskawicznie wychwytuje trendy, projektuje ubrania i wysyła je do produkcji, a klientów kusi metodami rodem z kasyna. Dotychczas firma dostępna tylko online, teraz chce otworzyć swój stacjonarny sklep w luksusowej dzielnicy Paryża i tym samym ruszyć na modowy podbój Europy.  Chińczycy ruszają na podbój światowej stolicy mody: Shein otwiera stacjonarny sklep w Paryżu!

 Chińczycy ruszają na podbój światowej stolicy mody. Shein otwiera stacjonarny sklep w Paryżu!
Chińczycy ruszają na podbój światowej stolicy mody. Shein otwiera stacjonarny sklep w Paryżu!
fot. Lukasz Szelag/REPORTER
  • Bo cała machina produkcyjna teraz skierowała się właśnie na Europę, po tym jak rynek przymknęły dla Shein Stany Zjednoczone.
  • Unię Europejską zalewa więc fala tanich chińskich ubrań, które po chwili... lądują na europejskich śmietnikach.
  • Odczuwamy to też w Polsce, gdzie Chińczycy załatwili sprzątnięcie z ulic pojemników na używaną odzież. A to dlatego, że zostały dosłownie zasypane szmatami.

To będzie odcinek pod tytułem "Chińczycy w Paryżu". I nie chodzi o trend w turystyce. Ale o utworzenie przyczółka. Konkretnie przyczółka w samym sercu Europy, przy jednej z najbardziej prestiżowych europejskich ulic. 

A zaczynamy od modelu czyli od sposobu działania firmy, która uznawana jest dzisiaj za jedną z najbardziej dochodowych w swoim kraju. I jedną z najbardziej znanych. Możliwe, że robicie u niej zakupy, bardzo prawdopodobne, że robią to Wasze dorastające dzieci. To chiński Shein. Mistrz świata w kategorii ultra fast fashion, skonstruowanej po to by dopasować współczesną modę do współczesnego sposobu życia. To dopasowanie w przypadku chińskiego potentata posunięte jest do granic absurdu. Który wpływa na biznesy modowe na całym świecie, na gusta kupujących, na sposób w jaki uprawiają modę, a nawet na systemy gospodarowania śmieciami. W Polsce Chińczycy "załatwili" usunięcie ulicznych pojemników na odzież używaną. O tym powiemy później, ale najpierw wyjaśnienie skąd ten biznes się wziął i dla kogo super-ultra-fast-fashion - jest naprawdę super.

Tak biznes robi Shein

Wygląda na to, że niemal dla wszystkich. Bo, jak twierdzą paryscy krytycy mody, odpowiada na współczesne potrzeby. Fast fashion jest projektowany szybko, kupowany szybko i równie szybko trafia tam, gdzie trafiają stare chińskie podkoszulki. Czyli do kosza na śmieci. Produktów fast fashion nie szkoda rzucać w kąt, bo kosztują mniej, niż w tradycyjnym modelu kupowania. Zakupy nie są ryzykowne, bo cena jest niska, jeśli coś nie pasuje - nie ma sprawy. No i jest wygodnie. Znalezienie idealnego sweterka nie wymaga podniesienia się z kanapy. Innymi słowy ma być szybko, dużo i tanio. A skoro tak - to oczywiście online. Wszystko to opakowane w emocje jak w kasynie, bo metody skubania klientów - niemal te same.

Redakcja poleca

Metody te do perfekcji opracowały chińskie firmy sprzedające w internecie wszystko, co popadnie. W tym Shein, który reguły fast fashion zastosował na globalną skalę. To firma, która od sprzedaży sukien ślubnych na lokalnym rynku przeszła do światowej ligi e-commerce. Platforma, w której oferta zmienia się z dnia na dzień. Cały cykl produkcyjny od zaprojektowania do sprzedaży trwa zaledwie tydzień. Paczki jadą do klientów wprost od producentów lub przez wielkie magazyny rozmieszczone po świecie. By skrócić czas dostawy tak bardzo, jak się tylko da. To biznes, w którym gusta klientów śledzi sztuczna inteligencja. Przeczesując media społecznościowe w poszukiwaniu przyszłych hitów. Dla której najdrobniejszy nawet ślad trendu jest sygnałem do zlecenia produkcji. Athleisure? Gymcore? Old money? Copencore? Proszę bardzo. Nie ma sprawy. Na Shein ląduje tysiąc nowych modeli na dobę. Dla tradycyjnych sieciówek to model nieosiągalny. Bo ich kolekcje płyną morzem przez pół świata, a projektowanie startuje na kilka sezonów wcześniej, zanim trafią na sklepowe półki i wieszaki. Ale model, to dla chińskiej platformy odzieżowej, to nie jedyne źródło sukcesu.

Shein, czyli cena czyni cuda

Bo najważniejsze to... cena, która w przypadku Shein uczyniła cuda. Bo Chińczycy ze swoją ofertą trafili na czas, w którym Zachód przeżywał najgorszy kryzys poziomu życia za pamięci żyjących pokoleń. Z powodu galopującej inflacji konsumentów stać było na mniej niż kiedykolwiek. Kryzys konsumencki pogłębiła wojna w Europie. Covid zrobił z zakupów online - codzienność. A z TikToka najpopularniejszą video aplikację świata. Zaś miłość chińskiego TikToka do chińskim Sheina uczyniła z tego drugiego globalną gwiazdę. Z fan klubem z najwyższych celebryckich sfer z Hailey Beiber i Katy Perry na czele. To wszystko dało Chińczykom jeden z największych współczesnych sukcesów w odzieżowym biznesie. Shein właśnie zostało wycenione na 100 miliardów dolarów, co czyni go wartym tyle, co Zara i H&M razem wzięte.

Tylko w pierwszym kwartale wartość sprzedaży Shein wyniosła 10 miliardów dolarów, firma zarobiła na czysto prawie pół miliarda. Ze sprzedażą idącą w setki tysięcy sztuk dziennie. Wysyłanych na Zachód bez cła i podatków. Bo chiński e-commerce wykorzystuje lukę w systemie - zwolnienie fiskalne dla przesyłek o niewielkiej wartości. W ten sposób do Europy płyną miliardy nieoclonych paczek miesięcznie. Jest ich jeszcze więcej od czasu, gdy na początku roku ulgę dla przesyłek zlikwidowała Ameryka. To, czego Shein nie sprzeda już za Atlantykiem, wyśle na rynek europejski. I to właśnie tutaj, postanowił swoją pozycję ugruntować. Jak? Otworzy w Europie pierwsze na świecie sklepy stacjonarne. Gdzie? W samym sercu świata mody, czyli we Francji.

Chińczycy z Sheina w Paryżu

Pierwszy powstanie w Le BHV Marais. Czyli historycznym i niezwykle popularnym domu towarowym z tradycjami modowymi sięgającymi XIX wieku. Położnym przy prestiżowej Rue de Rivoli. Według Shein, to sklep-eksperyment, a miejsce - oczywiście - jest nieprzypadkowe. Ze względu na swoje tradycja Francja, a szczególnie Paryż, miałby być najdoskonalszym poligonem handlowym. Nic dziwnego, że decyzję Chińczyków francuska branża modowa uznała za prowokację, policzek wymierzony przemysłowi odzieżowemu. Pod społeczną petycją z protestem zebrano już ponad ćwierć miliona podpisów. Biznes modowy śle listy ze słowami oburzenia do rządu i lokalnych władz. Ale przygotowania idą pełną parą.

Redakcja poleca

Równolegle z postępowaniem w Komisji Europejskiej po skardze konsumentów z ponad 20 krajów. Skarga dotyczy oszukańczych praktyk. Jak podawania informacji o kończących się zapasach konkretnego modelu, fałszywe liczniki czasu odliczające minuty do końca rzekomej wyprzedaży czy wymuszanie rejestracji na stronie lub w aplikacji. Wszystko by wywołać w klientach przymus do wykorzystania okazji, tak zwany efekt FOMO czuli Fear of Missing Out. To dlatego konsumenci mieliby kupować na chińskiej platformie więcej, niż potrzebują. I potem część zakupów, bez większego żalu, bo przecież nie kosztowała majątku, wynosić prosto na jeden z europejskich śmietników. W tym polskich. Co dla krajowych organizacji pomocowych skończyło się szmacianym kryzysem.

Od początku roku, gdy Polska wprowadziła obowiązek selekcjonowania tekstyliów, pojemniki na odzież używaną wystawione przez organizacje charytatywne dosłownie ginęły pod górą szmat. Bo Polacy ruszyli wyrzucać do nich to, co wcześniej trafiało do przydomowych śmietników. Firma prowadząca zbiórkę biznes zawiesiła, swoje pojemniki zabierze, a firmy pomocowe muszą szukać innego sposobu zasilenia swoich funduszy.

I na koniec o kolonizacji. Chińska platforma wchodzi do Europy na stałe. W Polsce zbudowała swoje największe europejskie centrum logistyczne. Spod Wrocławia miliony chińskich podkoszulków mają bliżej do klienta. Rzekomo chce być w Unii Europejskiej wiarygodnym inwestorem. Podobnie jak inne wielkie chińskie firmy, w tym motoryzacyjne. Ale to już zupełnie inna historia.

Źródło: TOK FM