Rosyjska dezinformacja w Polsce. Ekspert: Politycy podsycają te emocje
Rządzący apelują, aby nie ulegać rosyjskiej dezinformacji i nie podgrzewać w Polsce antyukraińskich nastrojów. Ale - jak zwracał uwagę w TOK FM prof. Paweł Kaczmarczyk - politycy nie są w tych apelach do końca wiarygodni. - Dość przypomnieć ostatnią debatę o 800 plus dla Ukraińców - mówił w EKG szef Ośrodka Badań nad Migracjami UW.
- Według prof. Pawła Kaczmarczyka obecna koalicja jest niekonsekwentna ws. Ukraińców w Polsce;
- Ekspert przekonuje, że brakuje pozytywnego przekazu w tej sprawie, np. pokazania, jak bardzo imigranci są potrzebni polskiej gospodarce;
- Na koniec maja liczba cudzoziemców pracujących w Polsce wyniosła ponad milion. Najliczniejszą grupę - niezmiennie od lat - stanowią obywatelki i obywatele Ukrainy.
Po aktach dywersji na polskiej kolei przedstawiciele rządu przestrzegają przed rosyjską propagandą, która wykorzystuje fakt, że podejrzani w tej sprawie są obywatele Ukrainy działający na zlecenie Kremla.
- Jeżeli służby rosyjskie werbują Ukraińca, to - po pierwsze - mają z nim łatwy kontakt [językowy - przyp. red.], a po drugie - on nie tylko wykonuje zadanie, ale też dochodzi do sytuacji braku zaufania Polaków do obywateli Ukrainy - tłumaczył niedawno w TVN24 wicepremier i szef MON Władysław Kosiniak-Kamysz. - A w strategii Federacji Rosyjskiej działanie na rzecz zniszczenia współpracy polsko-ukraińskiej jest jednym z podstawowych - dodawał lider PSL.
"Polityka sondażowa siłą rzeczy będzie antyimigrancka"
Pytanie, czy obecna koalicja buduje w sprawie obecności Ukraińców w Polsce konsekwentny przekaz. Zdaniem prof. Pawła Kaczmarczyka: nie do końca.
- Dość wspomnieć debatę dotyczącą świadczeń społecznych dla obywateli Ukrainy, a konkretnie 800 plus, która przecież została zainicjowana na wstępnym etapie kampanii prezydenckiej - przypominał w TOK FM dyrektor Ośrodka Badań nad Migracjami UW. - A to oznacza, że tego typu emocje nie tylko nie są tonowane, ale nawet w określonych momentach są podsycane - zwracał uwagę gość audycji EKG.
A to - zdaniem eksperta - błąd. Zwłaszcza, że rząd ma przecież narzędzia, by modelować społeczne postawy i kreować wobec cudzoziemców pozytywny wizerunek.
- Nie sądzę, żeby dobrym pomysłem było podążanie wraz z nurtem, ponieważ wiemy, jakie są nastroje - nie tylko w Polsce, ale też w innych krajach. I wiemy, że jeżeli będziemy prowadzili politykę sondażową, to ona siłą rzeczy będzie antyimigrancka - mówił prof. Kaczmarczyk.
- Tylko że to jest samospełniająca się prognoza. Jeżeli od wielu miesięcy podkreślamy negatywne aspekty obecności migrantów w polskim społeczeństwie, to siłą rzeczy będzie się to osadzać w świadomości. Będziemy też widzieli efekty tego na poziomie sondaży, co sprawi prawdopodobnie, że nasza polityka będzie jeszcze ostrzejsza. Tylko pytanie, czy tak naprawdę o to nam chodzi - dodawał badacz migracji.
Brakuje pozytywnego przekazu
Naukowiec podkreślał też, że rząd za mało mówi o pozytywnym wpływie cudzoziemców na nasze życie gospodarcze. - Czy jesteśmy w stanie wyobrazić sobie polską gospodarkę bez imigrantów? Wydaje mi się, że to jest bardzo trudne i w krótkiej perspektywie na pewno się nie wydarzy - mówił gość TOK FM.
- W związku z tym to, czego mi bardzo brakuje, to prezentowanie pozytywnego wizerunku migracji - wskazywania na to, co migranci dają polskiej gospodarce, co dają polskiemu społeczeństwu i pokazywanie tych dobrych przykładów współfunkcjonowania obywateli Polski i obywateli innych krajów, którzy przybyli do nas z bardzo różnych względów - dodawał prof. Kaczmarczyk.
Z danych ZUS wynika, że na koniec maja tego roku liczba cudzoziemców pracujących w Polsce wyniosła ponad milion. Najliczniejszą grupę - niezmiennie od lat - stanowią obywatelki i obywatele Ukrainy, w liczbie ponad 700 tys. zatrudnionych.
Źródło: TOK FM