Eksperci biją na alarm. Zetki wolą mieszkanie z rodzicami i "słodkie lenistwo"
Millenialsi (urodzeni przed 2000 rokiem) i zetki (urodzeni po 2000 roku) zamiast spędzać kilkanaście godzin za przysłowiowym biurkiem, wolą przeznaczyć ten czas na przyjemności. Jednocześnie młodzi zamiast dążyć do usamodzielnienia, wciąż mieszkają pod jednym dachem z rodzicami. Nad nowym zjawiskiem pochylają się eksperci od rynku pracy, socjologowie i specjaliści od zarządzania. "Mam 35 lat, żyję z rodzicami i na razie żadnego sukcesu w życiu nie planuję" - czytamy w "Wysokich Obcasach".
'Podnosi ciśnienie'. Po pracy w Biedronce idą na kozetki do 'zetek'. Wiemy, co słyszę
Fenomen zjawiska "lazy girl" skomentował w "Pierwszym Programie" TOK FM dr Jan Czarzasty z Kolegium Ekonomiczno-Społecznego SGH. Jego zdaniem, dla młodych ludzi praca nie jest już tak ważna, jak była dla pokolenia ich rodziców.
To nie wszystko, co mamy dla Ciebie w TOK FM Premium. Spróbuj, posłuchaj i skorzystaj ze specjalnej oferty. Wejdź tutaj, by znaleźć szczegóły.
Trendy "lazy girl" tylko dla wybranych
Jak zaznaczał dr Jan Czarzasty, SGH wraz z Uniwersytetem Wrocławskim przeprowadziło badania dotyczące zmian na rynku pracy jeszcze przed pandemią, natomiast sam trend "lazy girl" dotyczy nie tylko młodych kobiet, ale też mężczyzn. Jak dodawał ekspert, trend pokazuje zmieniającą się percepcję pracy przez młodych ludzi. - Nie stanowi ona już takiej wartości, jak dla wcześniejszych pokoleń - mówił Czarzasty.
Podkreślał jednocześnie, że osoba wywodząca się z klasy średniej, która żyje z rodzicami i nie planuje kariery, musi mieć zaplecze finansowe. - Tu czynnik klasowy ogrywa dużą rolę. Są tacy przedstawiciele pokolenie X i Z, którzy mogą sobie na to pozwolić, ale są też tacy, dla których nie jest to możliwe - zaznaczał gość Gość Wojciecha Muzala.
Nowa moda na "lazy girl" odbije się czkawką?
Według eksperta z SGH nowa moda nie jest zdrowa dla polskiej gospodarki. Młodzi, którzy wciąż mieszkają pod jednym dachem z rodzicami i nie planują się usamodzielniać ani rozwijać kariery zawodowej, muszą mieć świadomość, że eldorado nie będzie trwać wiecznie.
- Dla 30-letnich osób "życie z rodziców" w pewnym momencie musi się skończyć, bo ci rodzice znajdą się kiedyś na emeryturze. Można szczerze wątpić, czy wszyscy mają odpowiednie zasoby kapitałowe i finansowe, by utrzymać ten układ z własnymi dziećmi - mówił Czarzasty. Jego zdaniem, w przyszłości to właśnie pokolenie Z będzie odpowiedzialne za wytwarzanie PKB i zamożności społeczeństwa.
Jak podkreślał ekspert, istotne jest też zwrócenie uwagi na sytuację na rynku mieszkaniowym. - Warto się zastanowić, czy młodzi ludzie mieszkający z rodzicami to efekt ekonomicznego wyboru, czy przymusu, bo ich po prostu nie stać na samodzielność - dodawał Czarzaty.