,
Obserwuj
Gospodarka

Białoruś napadnie na Ukrainę? "Straszak" czy realne zagrożenie

3 min. czytania
21.08.2024 11:24
Przywódca Białorusi Alaksandr Łukaszenka stwierdził, że rozmieścił przy granicy z Ukrainą prawie jedną trzecią swoich sił zbrojnych. - Od samego początku wojny ten element białoruski jest straszakiem wobec Ukrainy - komentował w TOK FM Piotr Kuszwara z Fundacji Przyszłość dla Ukrainy UA Future.
|
|
fot. ALEXANDER KAZAKOV / AFP

Dowódca wojsk powietrznych i obrony powietrznej Białorusi Andrej Łukianowicz oświadczył w państwowej telewizji, że na granicę z Ukrainą wysłano dodatkowe siły obrony przeciwlotniczej, samoloty i inne rodzaje sprzętu wojskowego – poinformował Reuters. Agencja przypomniała przy tym, że dzień wcześniej przywódca Białorusi Alaksandr Łukaszenka stwierdził, że rozmieścił przy granicy z Ukrainą prawie jedną trzecią swoich sił zbrojnych.  - Ta grupa została znacznie zwiększona i służą w tym momencie na południowych granicach naszego kraju – powiedział Łukianowicz. Jak przekazał, na granicę z Ukrainą wysłano siły lotnicze, jednostki rakietowej obrony przeciwlotniczej oraz wojska radiotechniczne.

Po rozpoczęciu niespodziewanej ofensywy wojsk ukraińskich w głąb obwodu kurskiego w Rosji Łukaszenka - lojalny sojusznik rosyjskiego dyktatora Władimira Putina - oskarżył Kijów o agresywną politykę i rozmieszczenie 120 tys. żołnierzy przy granicy z Białorusią.

Ale jak przekazał w minioną niedzielę rzecznik Służby Granicznej ukraińskiej Andrij Demczenko, "Państwowa Służba Graniczna Ukrainy nie odnotowała wzrostu liczby sprzętu lub personelu białoruskich wojsk w pobliżu granicy". Ocenił, że eskalacyjna retoryka Łukaszenki nie odpowiada rzeczywistości i ma na celu zadowolenie Putina.

"Zawsze była groźba: Wkroczymy z Białorusi"

Piotr Kuszwara z Fundacji Przyszłość dla Ukrainy UA Future mówił w TOK FM, że ruchy białoruskiej armii  mogą mieć miejsce, choć nie wiadomo, jak duże wojska przemieszczają się w stronę granicy. - Od samego początku wojny element białoruski jest takim straszakiem wobec Ukrainy. Zawsze, kiedy jakieś operacje ukraińskie się udawały, to od razu pojawiała się tak groźba: "Wkroczymy do was z Białorusi" - przypominał ekspert i od razu dodał, że taki atak nie byłby wcale prosty.

- Przede wszystkim ze względów geograficznych. Tereny granicy białorusko-ukraińskiej są bardzo trudne, bagniste. Jest tam bardzo dużo jezior. Przemieszczanie tamtędy jakichkolwiek pojazdów, kolumn będzie bardzo skomplikowane - wyjaśnił gość "Połączenia"Jakuba Janiszewskiego.

To nie wszystko, co mamy dla Ciebie w TOK FM Premium. Spróbuj, posłuchaj i skorzystaj z oferty 'taniej na zawsze'. Wejdź tutaj, by znaleźć szczegóły >>

Ekspert przypominał, że jest bardzo nie wiele dróg, którymi dałoby się wjechać do Ukrainy i są one bardzo dobrze zabezpieczone przez armię. - Ukraińcy nie zabrali stamtąd niektórych jednostek, dlatego że granica z Białorusią wciąż jest zabezpieczana. Tam atmosfera jest trochę podobna do tej, jaką obserwujemy na linii frontu. Gdy tam jeździmy, to często jesteśmy zatrzymywani przez żołnierzy, sprawdzane są nasze dokumenty - opisywał.

Zdaniem gościa TOK FM ewentualny atak Białorusi na Ukrainę uzależniony jest  też od czynników politycznych. - Czy Łukaszence będzie się to opłacało? Opinie są takie, że choć dyktator z Mińska jest zmuszony do sojuszu z diabłem, to nie będzie chciał tego pogłębiać. Bo to może być koniec jego rządów. Krótko mówiąc, można byłoby się spodziewać buntów, chociażby w jego armii - ocenił Kuszwara.

Jednakże takiej ewentualności nie można lekceważyć. - Gdyby Rosjanie wymyślili takie zaskoczenie, to na pewno byłoby to duże zagrożenie, bo Ukraińcy musieliby wtedy przesunąć w tamtą stronę część swoich sił – mówił ekspert i zastanawiał się, co Rosja mogłaby osiągnąć tym ruchem. - Dojść do jakiejś głównej drogi, odciąć tam główną drogę? No, pozostaje wtedy jeszcze kilka innych dróg na zachodzie kraju. Więc ze strategicznego punktu widzenia trudno tutaj szukać jakiegoś sensu, więc wciąż pozostaje ta wersja o straszaku - podsumował gość TOK FM.