To wszystkim umknęło. Te słowa o armii mogą mieć ogromne znaczenie
- O zmianie dotyczącej wydatków na obronność premier Donald Tusk poinformował po szczycie w Paryżu;
- Prowadzący 'EKG' Maciej Głogowski zwrócił uwagę, że ta sprawa umknęła uwadze opinii publicznej;
- Były minister finansów Paweł Wojciechowski mówił, że Polska i tak dużo wydaje na obronność, ale ta nowa deklaracja ma istotne znaczenie - także dla innych krajów;
- "Wydatki na obronność to wydatki na dobro publiczne, którym jest nasze bezpieczeństwo" - wskazał gość TOK FM.
Wydatki na obronność. Ważna informacja Tuska
- Nadszedł czas na dużo większą zdolność Europy do samoobrony. Wydatki na obronę nie będą już traktowane jako nadmierne wydatki. Nie będziemy zagrożeni procedurą nadmiernego deficytu - powiedział premier Donald Tusk po ostatnim szczycie w Paryżu.
Prowadzący "Magazyn EKG" Maciej Głogowski powiedział, że deklaracja ta umknęła opinii publicznej w Polsce, a może mieć ogromne znaczenie. Sam premier Tusk też zresztą przyznał, że "jest to zmiana ważna - może nie rewolucyjna, ale w historii Unii Europejskiej to jest poważne odstępstwo". W praktyce oznacza, że Polska (i inne kraje UE) będą mogły wydawać na zbrojenia więcej, nie ograniczając innych wydatków.
Dlaczego wydatki na armię są ważne?
- To kluczowa kwestia z punktu widzenia przede wszystkim reguł fiskalnych w Unii Europejskiej. Bez pieniędzy i bez wydatków na zbrojenia nie będziemy bezpieczni. I musimy osiągnąć taki poziom potencjału militarnego, a także budowy naszego przemysłu obronnego, żeby nikt nie odważył się strzelać do Polski - powiedział gość "Magazynu EKG" prof. Paweł Wojciechowski, przewodniczący Rady Programowej Instytutu Finansów Publicznych i były minister finansów.
Ten błąd może zemścić się w razie wybuchu wojny. 'Trzeba to szczerze powiedzieć społeczeństwu'
Profesor zwrócił uwagę, że Polska wydaje na obronność już 4,70 proc. PKB, to jest 187 mld złotych. Środki te pochodzą częściowo z budżetu, a częściowo z funduszu sił zbrojnych ulokowanego w BGK. - To są głównie wydatki na modernizację armii, na sprzęt - podał Wojciechowski.
'Wydatki na obronność to wydatki na dobro publiczne'
Ekspert podkreślił, że są to spore kwoty, dlatego deklaracja, iż środki na obronność nie będą traktowane jako "nadmierne" jest dla Polski korzystna. - Oznacza dla nas trochę lepsze traktowane z punktu widzenia procedury nadmiernego deficytu. Po drugie to zwiększa potencjał obronny. Jeśli wszystkie państwa NATO, które są w Unii Europejskiej, zwiększyłyby tego typu wydatki do około 3-3,5 proc. PKB, to wzmocniłoby zdolności obronne całej Unii - wyjaśniał dalej były minister finansów.
Polska armia w kłopocie? 'To nam starczy na dwa-trzy dni wojny'
Dodatkowo, jeśli wydatki na zbrojenia będą wyjęte z procedury nadmiernego deficytu, Polska będzie miała pewną przestrzeń, by wydawać na nie jeszcze więcej i przede wszystkim - zachęcać inne kraje do tego, by też to robiły. - Wydatki na obronność to wydatki na dobro publiczne, którym jest nasze bezpieczeństwo - podsumował w TOK FM prof. Wojciechowski.