Trump podłożył bombę. Największa gospodarka świata upadnie?
Ekstremalny strach - takie nastroje panują właśnie wśród inwestorów, a pokazuje to specjalny indeks badający nastroje na parkietach. Tak źle w ciągu ostatniego roku nie było, nastroje pogarszają się mniej więcej od połowy lutego, ale ostatnie dni to już prawdziwe załamanie. A jeszcze w grudniu na rynkach panowała euforia i ekstremalna chciwość inwestorów na akcje. Teraz to już tylko strach, który przekłada się na czerwień spadków zalewającą Wall Street. Skąd to wszystko?
Tak się kończą 'deale' z Trumpem? 'Teraz ten kraj nie istnieje'
Trump podłożył bombę
Nietrudno zgadnąć. Zaniepokojeni inwestorzy nie mogą zrozumieć polityki handlowej prezydenta Donalda Trumpa i radykalnych decyzji zmieniających się jak w kalejdoskopie. On sam winę za spadki na giełdach zrzuca na niejakich 'globalistów', a do tego podłożył prawdziwą dla rynków bombę, po której na akcjach zaczął się wodospad.
W wywiadzie dla Fox News Trump nie wykluczył możliwości recesji w gospodarce Stanów Zjednoczonych. Jednocześnie amerykański bank Goldman Sachs ściął swoje prognozy wzrostu na ten rok z blisko 2,5 do nieco ponad 1,5 procent. Do takiego poziomu swoją prognozę obniżył też inny gigant - Morgan Stanley. A prawdopodobieństwo recesji jakie wyceniają analitycy w kilka dni wzrosło z 10 do nawet 30 procent. I to były kamyczki, które wywołały lawinę.
Indeks grupujący amerykańskie spółki technologiczne, a więc Nasdaq zaliczył na początku tygodnia najgorszą sesję od lata 2022 roku! Spadkom przewodzą spółki technologiczne, które dotychczas były lokomotywą hossy. A najmocniej obrywa się Tesli. Spółka należąca do Elona Muska od swojego szczytu w grudniu spadała już na giełdzie i połowę! To przekłada się na osiemset miliardów dolarów wyceny, która wyparowała. Do powodów długoterminowych, jakimi jest choćby konkurencja ze strony chińskich producentów samochodów elektrycznych, dochodzą te ostatnie.
Po pierwsze - analitycy wskazują, że w pewnym momencie wycena spółki oderwała się od jej fundamentów ekonomicznych. Po drugie - swoje robi też właściciel Tesli, czyli Elon Musk. Prawa ręka Donalda Trumpa każdym kontrowersyjnym wpisem w Internecie pogarsza wizerunek i kondycję swojej firmy. Jej sprzedaż tąpnęła, także w Europie: w Niemczech i Francji o 60 procent, w Polsce - o połowę. To pogarsza wyniki firmy, a co za tym idzie - jej wycenę giełdową. I majątek samego Muska, który w trzy miesiące stopniał o 150 miliardów dolarów. Pomocną dłoń Muskowi postanowił wyciągnąć sam Trump, który... kupuje nową teslę.
Wspaniała Siódemka spada w przepaść
Tesla należy do tak zwanej Wspaniałej Siódemki: to amerykańscy giganci technologiczni, którzy w ostatnich latach rośli jak na drożdżach, głównie za sprawą hossy sztucznej inteligencji. Teraz siedem najcenniejszych firm technologicznych potrafi stracić w jeden dzień ponad 750 mld dolarów wartości rynkowej. Apple, Microsoft, Amazon, właściciele Google'a i Facebooka - wszędzie spadki. A szczególnie dotkliwe dla NVidii. Królowa sztucznej inteligencji, lokomotywa hossy, producent mikroprocesorów bez których nie zadziała sztuczne inteligencja stracił prawie jedną trzecią swojej wartości zaledwie dwa miesiące po osiągnięciu nowego rekordu w styczniu. Dlaczego? Po pierwsze, mimo niezłych wyników i całkiem niezłych prognoz, NVidia nie oferuje już inwestorom takich finansowych fajerwerków jak choćby w ubiegłym roku. A po drugie - cła.
Wiele firm technologicznych polega na częściach i produkcji za granicą, a nowe taryfy mogą podnieść ceny. To raz, a dwa - jeśli Trump ponakłada je wszędzie tam, gdzie grozi - w ramach odwetu mogą się pojawić cła na towary ze Stanówe Zjednoczonych. A NVidia wysyła swoje produkty w świat, w tym - na chłonny rynek chiński - gdyby Nvidia została zablokowana w dostawach chipów do Chin, mogłoby to ją kosztować nawet 6 miliardów dolarów!
Co dalej? Wygląda na to, że nic dobrego. Inwestorzy w ekstremalnym strachu, nieprzewidywalne decyzje, kontrowersyjne wpisy w Internecie - to wszystko nie podoba się rynkom, które cenią sobie nudny spokój. Tego na razie nie będą mieć, choć - tak jak przyzwyczaiły się do sytuacji w czasach pandemii czy po rosyjskiej agresji na Ukrainę - może i tym razem się przyzwyczają.