Chińskie auta stanieją? Tyle mają kosztować jeszcze w tym roku
- Niższe ceny chińskich aut na polskim rynku to nie jest zasługa ceł nałożonych przez Donalda Trumpa - stwierdził Janusz Piechociński w TOK FM;
- "Zachód skoncentrował się na samochodach premium, które były sprzedawane z marżą powyżej 30 proc. Chińczycy weszli w samochody średniej klasy, tańsze, z marżą 6-7 proc." - wytłumaczył ekspert;
- "Jesteśmy bliżej deflacji, niż myślimy" - przestrzegł Piechociński i dodał, że "będziemy wszyscy trzymać się za kieszeń".
Stany Zjednoczone nałożyły na chińskie samochody cła w wysokości 145 proc. Ogłoszone w środę przez Donalda Trumpa zwiększenie ceł dla towarów z Chin jest ostatnim dotąd ciosem w wojnie handlowej Waszyngtonu z Pekinem. Nie tylko z tego powodu więcej chińskich towarów może pojawić się na polskim rynku.
- BYD (chiński koncern motoryzacyjny - red.) otworzy za chwilę jeden z największych magazynów w Polsce. Firma ma osiem własnych samochodo-transportowców, które zatrzymują się w Rotterdamie. Stawia na swoje, bo na wynajmowanych statkach firmy ubezpieczeniowe wprowadziły za wysokie stawki - wytłumaczył Janusz Piechociński, prezes Izby Przemysłowo-Handlowej Polska-Azja, były wicepremier i były minister gospodarki w "Poranku Radia TOK FM".
Według Piechocińskiego chińskie auta w dobrej cenie mają pojawić się na polskim rynku już w tym roku. - Będzie można kupić niezły samochód na 20 lat do eksploatacji w cenie od 80 tysięcy złotych w górę - powiedział.
Jak zaznaczył gość Jacka Żakowskiego, niższe ceny chińskich aut na polskim rynku to nie jest zasługa ceł nałożonych przez Donalda Trumpa. - Zachód skoncentrował się na samochodach premium, które były sprzedawane z marżą powyżej 30 proc. Chińczycy weszli w samochody średniej klasy, tańsze, z marżą 6-7 proc. Dzisiaj w ramach ekspansji na Unię Europejską są gotowi do sprzedaży pierwszego tysiąca samochodów przez konkretnego dealera i dopłacania do serwisu. Bo rozumieją, że bezpośredni sprzedawca nie zarabia na sprzedaży, tylko na kontynuowaniu serwisu samochodu - podkreślił Janusz Piechociński.
Polacy mogą zyskać na chaosie Trumpa. Wiemy, gdzie za chwilę będzie taniej
Moto-branża w Chinach rośnie
Były wicepremier stwierdził, że ekspansja branży samochodowej z Chin to nie jest kwestia wycofywania się z USA. - Tesla jest w Chinach. Volkswagen, który zamknął dwie mniejsze fabryki w Niemczech, rozpoczął wielką inwestycję centrum naukowo-badawczego w Chinach za 2 mld euro. To jest bardziej skomplikowane, bo diabeł tkwi w szczegółach, a my liżemy 1/27 góry lodowej, bo tylko tyle jest dla nas widoczne - skomentował ekspert.
Prowadzący "Poranek Radia TOK FM" Jacek Żakowski stwierdził, że "lepiej lizać górę lodową niż Trumpa". - Nie lizać, tylko całować - sprostował Piechociński.
Deflacja coraz bliżej?
- Do ceł dochodzi jeszcze jedno: Amerykanie chcą wprowadzić specjalny podatek od każdego chińskiego kontenerowca, który wpływa do amerykańskich portów. To ma być od 500 tys. do 1,5 mln dol. za każde wejście - zaznaczył gość TOK FM, mówiąc o tym, dlaczego więcej chińskich towarów znajdzie się na europejskim rynku.
- Jesteśmy bliżej deflacji, niż myślimy - stwierdził Janusz Piechociński. I dodał, że nastąpi "naturalizacja kupna i sprzedaży". - Będziemy wszyscy trzymać się za kieszeń. W związku z tym będzie istotny problem sprzedaży nie tylko w meblach, nie tylko w stolarce okiennej, nie tylko w AGD, nie tylko w samochodach - wyliczył ekspert.
Na komentarz Jacka Żakowskiego, że ceny będą wówczas niższe, Piechociński odpowiedział, że problem polega na sile nabywczej. - Koszty stałe utrzymania domu będą zaskakująco wysokie - zapowiedział były wicepremier.