,
Obserwuj
Gospodarka

Chińskie auta stanieją? Tyle mają kosztować jeszcze w tym roku

MSZ-M
3 min. czytania
13.04.2025 15:32
Amerykanie oprócz ceł chcą wprowadzić podatek od każdego chińskiego kontenerowca, który wpływa do amerykańskich portów. Więcej chińskich produktów na europejskim rynku obniży ceny. Jednak nadchodzi widmo deflacji. - Będziemy wszyscy trzymać się za kieszeń - zapowiedział Janusz Piechociński w TOK FM.
|
|
fot. CFOTO / Nur Photo/East News
  • Niższe ceny chińskich aut na polskim rynku to nie jest zasługa ceł nałożonych przez Donalda Trumpa - stwierdził Janusz Piechociński w TOK FM;
  • "Zachód skoncentrował się na samochodach premium, które były sprzedawane z marżą powyżej 30 proc. Chińczycy weszli w samochody średniej klasy, tańsze, z marżą 6-7 proc." - wytłumaczył ekspert;
  • "Jesteśmy bliżej deflacji, niż myślimy" - przestrzegł Piechociński i dodał, że "będziemy wszyscy trzymać się za kieszeń".

 

Stany Zjednoczone nałożyły na chińskie samochody cła w wysokości 145 proc. Ogłoszone w środę przez Donalda Trumpa zwiększenie ceł dla towarów z Chin jest ostatnim dotąd ciosem w wojnie handlowej Waszyngtonu z Pekinem. Nie tylko z tego powodu więcej chińskich towarów może pojawić się na polskim rynku.

- BYD (chiński koncern motoryzacyjny - red.) otworzy za chwilę jeden z największych magazynów w Polsce. Firma ma osiem własnych samochodo-transportowców, które zatrzymują się w Rotterdamie. Stawia na swoje, bo na wynajmowanych statkach firmy ubezpieczeniowe wprowadziły za wysokie stawki - wytłumaczył Janusz Piechociński, prezes Izby Przemysłowo-Handlowej Polska-Azja, były wicepremier i były minister gospodarki w "Poranku Radia TOK FM".

Według Piechocińskiego chińskie auta w dobrej cenie mają pojawić się na polskim rynku już w tym roku. - Będzie można kupić niezły samochód na 20 lat do eksploatacji w cenie od 80 tysięcy złotych w górę - powiedział.

Jak zaznaczył gość Jacka Żakowskiego, niższe ceny chińskich aut na polskim rynku to nie jest zasługa ceł nałożonych przez Donalda Trumpa. - Zachód skoncentrował się na samochodach premium, które były sprzedawane z marżą powyżej 30 proc. Chińczycy weszli w samochody średniej klasy, tańsze, z marżą 6-7 proc. Dzisiaj w ramach ekspansji na Unię Europejską są gotowi do sprzedaży pierwszego tysiąca samochodów przez konkretnego dealera i dopłacania do serwisu. Bo rozumieją, że bezpośredni sprzedawca nie zarabia na sprzedaży, tylko na kontynuowaniu serwisu samochodu - podkreślił Janusz Piechociński.

Polacy mogą zyskać na chaosie Trumpa. Wiemy, gdzie za chwilę będzie taniej

Moto-branża w Chinach rośnie

 

Były wicepremier stwierdził, że ekspansja branży samochodowej z Chin to nie jest kwestia wycofywania się z USA. - Tesla jest w Chinach. Volkswagen, który zamknął dwie mniejsze fabryki w Niemczech, rozpoczął wielką inwestycję centrum naukowo-badawczego w Chinach za 2 mld euro. To jest bardziej skomplikowane, bo diabeł tkwi w szczegółach, a my liżemy 1/27 góry lodowej, bo tylko tyle jest dla nas widoczne - skomentował ekspert.

Prowadzący "Poranek Radia TOK FM" Jacek Żakowski stwierdził, że "lepiej lizać górę lodową niż Trumpa". - Nie lizać, tylko całować - sprostował Piechociński.

Deflacja coraz bliżej?

 

- Do ceł dochodzi jeszcze jedno: Amerykanie chcą wprowadzić specjalny podatek od każdego chińskiego kontenerowca, który wpływa do amerykańskich portów. To ma być od 500 tys. do 1,5 mln dol. za każde wejście - zaznaczył gość TOK FM, mówiąc o tym, dlaczego więcej chińskich towarów znajdzie się na europejskim rynku.

- Jesteśmy bliżej deflacji, niż myślimy - stwierdził Janusz Piechociński. I dodał, że nastąpi "naturalizacja kupna i sprzedaży". - Będziemy wszyscy trzymać się za kieszeń. W związku z tym będzie istotny problem sprzedaży nie tylko w meblach, nie tylko w stolarce okiennej, nie tylko w AGD, nie tylko w samochodach - wyliczył ekspert.

Na komentarz Jacka Żakowskiego, że ceny będą wówczas niższe, Piechociński odpowiedział, że problem polega na sile nabywczej. - Koszty stałe utrzymania domu będą zaskakująco wysokie - zapowiedział były wicepremier.