advert 0:
advert:
device 1:all
device 2:all
advert final:
,
Obserwuj
Gospodarka

Hamburger z niespodzianką. Co pokazała kontrola food trucków?

jsx
2 min. czytania
04.08.2025 17:40
W całym kraju skontrolowano ponad 80 food trucków. Wyniki nie napawają optymizmem. - Po przeprowadzeniu badań laboratoryjnych okazało się, że w co piątym daniu skład różnił się od obietnic sprzedawców - mówiła w "EKG" Joanna Narożniak.
|
|
fot. IRENEUSZ CIEŚLAK

Inspekcja Jakości Handlowej Artykułów Rolno-Spożywczych skontrolowała niedawno 81 food trucków w całym kraju. Sprawdzono przede wszystkim te serwujące burgery, zapiekanki, hot-dogi, kanapki. W aż 69 proc. punktów niewłaściwie informowano o serwowanej żywności - najczęściej zastrzeżenia dotyczyły źle podanego składu potrawy lub wręcz braku takiej informacji.

Drób w wołowinie

- Po przeprowadzeniu badań laboratoryjnych okazało się, że w co piątym daniu skład różnił się od obietnic sprzedawców - mówiła w 'EKG' Joanna Narożniak z IJHARS.

- Kreatywność czasem była bardzo interesująca, ponieważ zdarzyło się np. że w burgerach wołowych była niedeklarowana obecność mięsa wieprzowego czy też drobiowego. Tak jak przeczytałam w jakimś artykule w necie po prostu burger wołowy wołał "kukuryku" - śmiała się gościni Wojciecha Kowalika.

Inne sytuacje? - Sprzedający wskazywali na użycie do dań serów, które były inne niż faktycznie użyte, czyli na przykład ser feta był zastępowany serem solankowym, ser owczy serem z mleka krowiego, zamiast cheddara serwowano goudę. Potrawy posiadały nazwy, na podstawie których trudno było zidentyfikować w pełni ich skład - wymieniała Narożniak.

W jednym z punktów stwierdzono używanie przeterminowanego mięsa i przechowywanie go w zbyt wysokiej temperaturze. W trzech lokalizacjach używano natomiast wag bez legalizacji.

Edukacja i kotlety ścichapęk

- Chcemy eliminować te nieprawidłowości, które się pojawiają, ale też staramy się poprzez nasz nadzór edukować przedsiębiorców, którzy taki biznes prowadzą - tłumaczyła Narożniak.

- Konsumenci mają dostać rzetelną informacje o składzie posiłków - podkreślała. Ktoś może być bowiem przekonany, że kupuje burger wołowy, a nie z kurczaka, na którego mięso jest uczulony. - Nazwy dań nie mogą sugerować składu innego niż stan faktyczny produktu. Jeżeli oferujemy kotlety wołowe, nie robimy ścichapęk kotletów drobiowych czy wieprzowych. Jeżeli używamy sera, to tego sera używajmy, o którym piszemy w składzie. Nie używajmy składników spod dywanu - zaznaczała.

W wyniku kontroli wydano 46 decyzji administracyjnych nakładających kary pieniężne na łączną kwotę ponad 31 tys. zł, nałożono sześć mandatów karnych, wydano ok. 40 zaleceń pokontrolonych i pięć decyzji nakazujących zniszczenie przeterminowanych surowców.