"Na 1600 operatorów skontrolowano trzech". Rynek kryptowalut w Polsce jak wolna amerykanka
- W 2025 roku na 1600 operatorów kryptoaktywów, którzy mieli siedzibę w naszym kraju, tylko trzech było skontrolowanych - poinformował w TOK FM adwokat i ekspert z zakresu kryminalistyki dr Michał Kaczmarski. Ekspert z SGH zwrócił też uwagę na reklamy, które dotyczą inwestowania w kryptoaktywa.
Z tego artykułu dowiesz się:
- Dlaczego potrzebne są przepisy ws. rynku kryptoaktywów?
- Ile firm zajmujących się kryptowalutami skontrolowano w 2025 roku?
- Dlaczego regulacje dotyczące kryptoaktywów powinny też dotyczyć reklam?
Mamy aferę Zondacrypto, ale nadal nie mamy przepisów ws. rynku kryptoaktywów. W miniony piątek koalicji rządowej nie udało się w Sejmie odrzucić prezydenckiego weta.
Dr Michał Kaczmarski powiedział w TOK FM, że objęcie rynku kryptowalut dozorem ze strony Komisji Nadzoru Finansowego, byłoby dobrym wstępem do zapewnienia uczestnikom tego rynku większego bezpieczeństwa.
- Można dyskutować na temat tego, na ile nadzór jest efektywny czy nieefektywny, na ile mógłby być lepszy czy gorszy, ale jednak będzie jakiś podmiot nadzorujący. W tej chwili w Polsce takiego podmiotu nie ma. W 2025 roku na 1600 operatorów kryptoaktywów, którzy mieli siedzibę w naszym kraju, tylko trzech było skontrolowanych - mówił adwokat i ekspert z zakresu kryminalistyki ze Szkoły Głównej Handlowej w rozmowie z Przemysławem Iwańczykiem.
Ekspert podkreślił, że sam nadzór np. ze strony KNF-u to za mało. Bezpieczeństwo poprawiłoby też kontrolowanie emitentów reklam inwestycji w kryptowaluty, także na platformach społecznościowych. - Czy podmiot, który jest emitentem tej reklamy, jest gdziekolwiek zarejestrowany, jako legalny uczestnik obrotu. To już byłaby dodatkowa warstwa monitoringu - wyjaśnił.
Gość "Przedpołudnia" TOK FM zwrócił uwagę na to, jak łatwo można potencjalnych klientów wprowadzić w błąd. - Jak ktoś ze znaną twarzą - nawet jak wygenerowaną przez AI - powie, że zarobił, to wszyscy będą po prostu zachwyceni i też zainwestują swoje oszczędności. A potem okazuje się, że one nie są przez nikogo gwarantowane - mówił.
Tymczasem zatrzymany w sobotę w związku z aferą Zondacrypto Roman Ż. miał usłyszeć dwa zarzuty. jak przekazał jego obrońca, jeden z nich dotyczy oszustwa. W miejscu zatrzymania i zameldowania Romana Ż. policja zabezpieczyła wartościowe przedmioty, między innymi zegarki, i dokumentację dotyczącą funkcjonowania upadłej giełdy kryptowalut.
Źródło: TOK FM