O polskiej scenie muzycznej lat 90. bez nostalgii. "To była jedna wielka improwizacja"
Ludzie, którzy byli kompletnymi outsiderami, nagle stawali się liderami rynku muzycznego. To w zasadzie nie powinno się zdarzyć - mówił w TOK FM Tomasz Lada, autor książki "Wszystko jak leci. Polski pop 1990-2000". Jak polski rynek muzyczny kształtował się w pierwszych latach po transformacji?
- Gwałtowny rozwój polskiego rynku muzycznego miał miejsce latach 90. XX wieku;
- Kluczową postacią branży był m.in. Marek Kościkiewicz, który dzięki niezwykłemu instynktowi kreował wielkie gwiazdy pokroju Kayah czy Varius Manx;
- Dlaczego młoda publiczność tamtego okresu odrzuciła estradowych artystów z lat 80. na rzecz nowoczesnego brzmienia i świeżych twarzy? Pytamy Tomasza Ladę, dziennikarza, redaktora, krytyka, autora książki "Wszystko jak leci. Polski pop 1990-2000" (Wydawnictwo Czarne).
- To była jedna wielka improwizacja, jeden wielki chaos - tak o rozwoju polskiego rynku muzycznego w latach 90. XX wieku mówił w "Przedpołudniu TOK FM" Tomasz Lada - dziennikarz, redaktor, krytyk, autor książki "Wszystko jak leci. Polski pop 1990-2000" (wyd. Wydawnictwo Czarne). Prowadzący audycję Filip Kekusz wspomniał, że zaczęło się od Marka Kościkiewicza, lidera grupy De Mono, gitarzysty, który założył wytwórnię Zic Zac i stał się spiritus movens lat 90.
- Bardzo dziwna postać - ocenił Tomasz Lada, wspominając artystyczną przeszłość Kościkiewicza. - To wszystko wyszło, bo chciał napisać parę piosenek - stwierdził dziennikarz, podkreślając, że nie doceniany jest muzyczny instynkt Kościkiewicza. - Brał artystów, których uznawano za przegrywów. Przykładem była Kayah - wszyscy wiedzieli, że jest wybitną wokalistką i ma dorobek, ale śpiewała głównie w chórkach. I mimo że mieli wcześniej różne przeprawy, to Kościkiewicz zdecydował, żeby wydać jej płytę. Ludzie z wytwórni uważali, że to będzie zbyt artystyczne - przypomniał Lada.
Bardziej punkowi od brytyjskich punków
Podobnie było z Varius Manx i Urszulą. - Kościkiewicz miał to ucho. Rozumiał, czego oczekuje publiczność, a równocześnie nie robił disco polo - wyjaśnił autor "Wszystko jak leci". Kościkiewicz sprzedał swoją wytwórnię z powodu problemów finansowych. - To był szok, bo wydawało się, że Zic Zac to była kura znosząca złote jaja - mówił Tomasz Lada. To właśnie poruszana w książce kwestia finansów - jak stwierdził Filip Kekusz - jest niesamowita: wytwórnia nie miała pieniędzy na teledyski dla takich gwiazd jak Reni Jusis, której "Zakręcona" była ogromnym hitem.
- To było kompletnie abiznesowe - opowiadał Lada, podając przykłady fenomenu Wilków czy Hey. - Jak ktoś mówi o drapieżnym kapitalizmie, który się wtedy ujawnił, to mi się śmiać chce. Oni byli bardziej punkowi niż punkowe wytwórnie w latach 70. w Wielkiej Brytanii - stwierdził dziennikarz.
Gwiazdy lat 80. zeszły ze sceny
Dlaczego gwiazdy z lat 80. znikały na parę lat i miały problem, by podnieść się w latach 90.? - Zupełnie zmienił się odbiorca. Chcieliśmy nowych rzeczy - wyjaśnił Lada. - Mieliśmy nową Polskę, do głosu doszli nowi, młodzi ludzie - mówił autor "Wszystko jak leci". To pokazuje historia zespołu O.N.A.
Quiz: Mamy do Ciebie 10 pytań. Quiz TOK FM z wydarzeń mijającego tygodnia
Ukończ quiz i odbierz nagrodę do -40% na TOK FM Premium!
Zniżka zależy od uzyskanego wyniku.
Promocje nie łączą się.
- Znany z Kombi Grzegorz Skawiński łaskawie zgodził się na jakąś córkę znajomych. "Niech zaśpiewa dwie piosenki" - wspominał gość Filipa Kekusza. Ale wytwórnia stwierdziła, że to nowa wokalistka ma być na czele zespołu. Była nią Agnieszka Chylińska. - Towarzyszący jej muzycy początkowo nie byli wymieniani z imienia i nazwiska, bo nikt by nie łyknął facetów z Kombi - opowiadał Tomasz Lada.
- Wszystko, co było stare, było zrzucane. Maryla Rodowicz musiała hałturzyć w programach typu "Maryla biesiadna". Nikt tego nie chciał - podkreślił gość TOK FM.
Demon menedżmentu. "Bez niej nie byłoby Hey"
Autor przyznał, że żałuje, iż jedna osoba nie chciała wypowiedzieć się do jego książki. Była to Katarzyna Kanclerz - jak to określił Filip Kekusz, szara eminencja branży muzycznej w tamtych czasach. - Nie bójmy się tego powiedzieć: to był demon polskiej sceny muzycznej lat 90. Kobieta, którą straszyło się młodych muzyków. Chciałem ją pokazać trochę inaczej - powiedział Tomasz Lada. - Nie była anielicą, ale osiągała cel, czasem po trupach. Była wymagającą menadżerką. Bez niej nie byłoby zespołu Hey - wspominał dokonania Kanclerz.
Źródło: TOK FM