,
Obserwuj
Kultura

O polskiej scenie muzycznej lat 90. bez nostalgii. "To była jedna wielka improwizacja"

3 min. czytania
30.08.2026 15:10
Obserwuj nas na Google

Ludzie, którzy byli kompletnymi outsiderami, nagle stawali się liderami rynku muzycznego. To w zasadzie nie powinno się zdarzyć - mówił w TOK FM Tomasz Lada, autor książki "Wszystko jak leci. Polski pop 1990-2000". Jak polski rynek muzyczny kształtował się w pierwszych latach po transformacji?

O.N.A.: Grzegorz Skawiński, Agnieszka Chylińska, Waldemar Tkaczyk podczas gali wręczenia Nagród Muzycznych Fryderyki '96
O.N.A.: Grzegorz Skawiński, Agnieszka Chylińska, Waldemar Tkaczyk podczas gali wręczenia Nagród Muzycznych Fryderyki '96
fot. Sławomir Kamiński / Agencja Wyborcza.pl
  • Gwałtowny rozwój polskiego rynku muzycznego miał miejsce latach 90. XX wieku;
  • Kluczową postacią branży był m.in. Marek Kościkiewicz, który dzięki niezwykłemu instynktowi kreował wielkie gwiazdy pokroju Kayah czy Varius Manx;
  • Dlaczego młoda publiczność tamtego okresu odrzuciła estradowych artystów z lat 80. na rzecz nowoczesnego brzmienia i świeżych twarzy? Pytamy Tomasza Ladę, dziennikarza, redaktora, krytyka, autora książki "Wszystko jak leci. Polski pop 1990-2000" (Wydawnictwo Czarne).

- To była jedna wielka improwizacja, jeden wielki chaos - tak o rozwoju polskiego rynku muzycznego w latach 90. XX wieku mówił w "Przedpołudniu TOK FM" Tomasz Lada - dziennikarz, redaktor, krytyk, autor książki "Wszystko jak leci. Polski pop 1990-2000" (wyd. Wydawnictwo Czarne). Prowadzący audycję Filip Kekusz wspomniał, że zaczęło się od Marka Kościkiewicza, lidera grupy De Mono, gitarzysty, który założył wytwórnię Zic Zac i stał się spiritus movens lat 90.

- Bardzo dziwna postać - ocenił Tomasz Lada, wspominając artystyczną przeszłość Kościkiewicza. - To wszystko wyszło, bo chciał napisać parę piosenek - stwierdził dziennikarz, podkreślając, że nie doceniany jest muzyczny instynkt Kościkiewicza. - Brał artystów, których uznawano za przegrywów. Przykładem była Kayah - wszyscy wiedzieli, że jest wybitną wokalistką i ma dorobek, ale śpiewała głównie w chórkach. I mimo że mieli wcześniej różne przeprawy, to Kościkiewicz zdecydował, żeby wydać jej płytę. Ludzie z wytwórni uważali, że to będzie zbyt artystyczne - przypomniał Lada.

Bardziej punkowi od brytyjskich punków

Podobnie było z Varius Manx i Urszulą. - Kościkiewicz miał to ucho. Rozumiał, czego oczekuje publiczność, a równocześnie nie robił disco polo - wyjaśnił autor "Wszystko jak leci". Kościkiewicz sprzedał swoją wytwórnię z powodu problemów finansowych. - To był szok, bo wydawało się, że Zic Zac to była kura znosząca złote jaja - mówił Tomasz Lada. To właśnie poruszana w książce kwestia finansów - jak stwierdził Filip Kekusz - jest niesamowita: wytwórnia nie miała pieniędzy na teledyski dla takich gwiazd jak Reni Jusis, której "Zakręcona" była ogromnym hitem.

- To było kompletnie abiznesowe - opowiadał Lada, podając przykłady fenomenu Wilków czy Hey. - Jak ktoś mówi o drapieżnym kapitalizmie, który się wtedy ujawnił, to mi się śmiać chce. Oni byli bardziej punkowi niż punkowe wytwórnie w latach 70. w Wielkiej Brytanii - stwierdził dziennikarz.

Gwiazdy lat 80. zeszły ze sceny

Dlaczego gwiazdy z lat 80. znikały na parę lat i miały problem, by podnieść się w latach 90.? - Zupełnie zmienił się odbiorca. Chcieliśmy nowych rzeczy - wyjaśnił Lada. - Mieliśmy nową Polskę, do głosu doszli nowi, młodzi ludzie - mówił autor "Wszystko jak leci". To pokazuje historia zespołu O.N.A.

Quiz: Mamy do Ciebie 10 pytań. Quiz TOK FM z wydarzeń mijającego tygodnia

Ukończ quiz i odbierz nagrodę do -40% na TOK FM Premium!

Zniżka zależy od uzyskanego wyniku.

Poprawnych odpowiedzi Zniżka
  • 100% -40%
  • 81-99% -30%
  • 61-80% -25%
  • 41-60% -20%
  • 0-40% -10%
  • Promocje nie łączą się.

    Progi nagród Strzałka rozwiń
    1/10 Według medialnych doniesień prezes PKOl Radosław P. miał dostać od szefa Zondacrypto Przemysława Krala m.in. zegarek wart 40 tys. euro. W zamian za co?

    - Znany z Kombi Grzegorz Skawiński łaskawie zgodził się na jakąś córkę znajomych. "Niech zaśpiewa dwie piosenki" - wspominał gość Filipa Kekusza. Ale wytwórnia stwierdziła, że to nowa wokalistka ma być na czele zespołu. Była nią Agnieszka Chylińska. - Towarzyszący jej muzycy początkowo nie byli wymieniani z imienia i nazwiska, bo nikt by nie łyknął facetów z Kombi - opowiadał Tomasz Lada.

    - Wszystko, co było stare, było zrzucane. Maryla Rodowicz musiała hałturzyć w programach typu "Maryla biesiadna". Nikt tego nie chciał - podkreślił gość TOK FM.

    Redakcja poleca

    Demon menedżmentu. "Bez niej nie byłoby Hey"

    Autor przyznał, że żałuje, iż jedna osoba nie chciała wypowiedzieć się do jego książki. Była to Katarzyna Kanclerz - jak to określił Filip Kekusz, szara eminencja branży muzycznej w tamtych czasach. - Nie bójmy się tego powiedzieć: to był demon polskiej sceny muzycznej lat 90. Kobieta, którą straszyło się młodych muzyków. Chciałem ją pokazać trochę inaczej - powiedział Tomasz Lada. - Nie była anielicą, ale osiągała cel, czasem po trupach. Była wymagającą menadżerką. Bez niej nie byłoby zespołu Hey - wspominał dokonania Kanclerz.

    Źródło: TOK FM