"Młodzi Niemcy nie chcą iść w kamasze". Bundeswehra rekrutuje w kebabowniach
Bundeswehra reklamuje służbę wojskową w lokalach z kebabem. To część szerszych działań mających przyciągnąć nowych kandydatów do służby. - Nie dziwi mnie to - mówi w TOK FM Bogusław Pacek, generał dywizji w stanie spoczynku, dyrektor Muzeum Wojska Polskiego. Jego zdaniem, Niemcy od dekad mają problem z gotowością młodzieży do spełnienia swojego obowiązku obronnego wobec państwa.
- Bundeswehra reklamuje służbę wojskową w lokalach z kebabem;
- "Młodzi Niemcy nie chcą iść w kamasze" - mówi w TOK FM Bogusław Pacek, generał dywizji w stanie spoczynku;
- A jak na tym tle wypada Polska?
Niemiecka armia wykorzystuje opakowania na kebaby jako nośniki reklam rekrutacyjnych - piszą niemieckie media. Na papierowych torbach trafiających do klientów tych lokali gastronomicznych umieszcza przyciągające uwagę hasła i kody QR odsyłające do portalu Bundeswehry.
- Nie dziwi mnie to, bo Niemcy od dekad mają ogromne problemy z gotowością młodzieży do spełniania swojego obowiązku obronnego wobec państwa. Badania prowadzone w różnych latach pokazywały, że większość młodzieży na pytanie: Co zrobisz, jak wybuchnie wojna, odpowiada: Wyjadę z kraju. Dominującą odpowiedzią nie było: Stawię się w jednostce. Krótko mówiąc: młodzi Niemcy nie chcą iść w kamasze - skomentował w TOK FM Bogusław Pacek, generał dywizji w stanie spoczynku, dyrektor Muzeum Wojska Polskiego.
Zastrzegł przy tym, że nie tylko Niemcy mają takie problemy. Polska też? - Ostatnie badania pokazują, że sytuacja się poprawiła i ponad 50 proc., według niektórych badań, deklaruje gotowość stawienia się na wypadek potrzeby ogłoszonej przez państwo - dopowiedział w rozmowie z Wojciechem Muzalem.
Gen. Pacek ocenił przy tym, że "generalnie jest kiepsko". Stąd, wskazał, liderzy państw, także tych wojujących, bardzo często stosują różnego rodzaju zachęty finansowe w postaci wysokich żołdów, bonusów za zastrzelenie przeciwnika, strącenie samolotu, rażenie czołgu czy transportera, a także bardzo wysokie odszkodowania. - Na początku wojny było inaczej, liderzy sobie spokojnie radzili i z poborem, i z kontraktami. Dzisiaj nawet żeby dostać żołnierza kontraktowego trzeba po prostu mieć kasę - podkreślił.
Quiz: Mamy do Ciebie 10 pytań. Quiz TOK FM z wydarzeń mijającego tygodnia
Ukończ quiz i odbierz nagrodę do -40% na TOK FM Premium!
Zniżka zależy od uzyskanego wyniku.
Promocje nie łączą się.
"Nie ma się co obrażać na rzeczywistość"
W Niemczech kampania wykracza poza popularne "kebabownie". Media relacjonują o reklamach wojska na kartonach do pizzy czy opakowaniach na popcorn.
- U nas by się też przydało, na przykład w kawiarniach, zachęcanie do wstępowania do wojska? - chciał też wiedzieć prowadzący "TOK360".
- My wprowadziliśmy dobrowolną zasadniczą służbę wojskową, czyli służbę blisko 12-miesięczną z jednomiesięcznym wstępnym przeszkoleniem. Ale żeby byli chętni, to płacimy 6 tys. zł na rękę takiemu adeptowi czy adeptce. Nie ma się co obrażać na rzeczywistość - odpowiedział Bogusław Pacek.
Zdaniem gościa TOK FM sytuacja w Polsce jest zdecydowanie lepsza, jeśli wziąć pod uwagę ogólnoświatowa "tendencję związaną z materialnymi bodźcami". Przede wszystkim dlatego, wskazał, że "duch patriotyzmu, duch motywacji jest dość duży". - Związki Strzeleckie, klasy mundurowe, Polska odrobiła wiele lekcji, żeby nie być wśród tych, którzy mają duży problem braku chętnych na wojsko - podkreślił.
Dopytywany na koniec, czy jesteśmy silniejszy niż Niemcy, odpowiedział krótko: "Zdecydowanie tak". - I byliśmy przynajmniej od wielu dekad pod tym względem lepsi, bo tak źle jak w Niemczech, to w Polsce nie było - podsumował w TOK FM.
Nietypowe nośniki reklamy są częścią szerszej ofensywy rekrutacyjne w Nieczech. Bundeswehra od lat prowadzi kampanie w mediach społecznościowych, korzysta z billboardów na przystankach komunikacji publicznej czy dworcach lub spotów wyświetlanych w kinach.
Zwiększenie liczby żołnierzy jest jednym z największych wyzwań niemieckiej polityki obronnej. Według stanu na 31 lipca niemieckie siły zbrojne liczą 186,7 tys. żołnierzy. To najwyższy stan liczebny Bundeswehry od 13 lat. Do połowy lat 30. Niemcy chcą zwiększyć liczebność czynnej armii do około 260 tys. osób i dysponować co najmniej 200 tys. rezerwistów.
Od początku 2026 roku w Niemczech obowiązuje nowy model służby wojskowej. Osiemnastolatkowie otrzymują ankietę dotyczącą gotowości i predyspozycji do służby; mężczyźni mają obowiązek ją wypełnić, dla kobiet jest to dobrowolne. Rząd zakłada na razie pozyskiwanie żołnierzy przede wszystkim na zasadzie dobrowolności, ale jeśli liczba chętnych okaże się niewystarczająca, to władze mogą zdecydować o uruchomieniu obowiązkowego poboru.
Źródło: TOK FM