Dlaczego rolnicy protestują przeciwko Mercosur? "Więcej emocji niż faktów"
Tutaj rządzą raczej emocje niż fakty. I te emocje powodują, że część rolników zaczyna odczuwać obawy - tak protesty ws. umowy z Mercosurem skomentował w TOK FM prof. Sławomir Kalinowski z Instytutu Rozwoju Wsi i Rolnictwa PAN.
Z tego artykułu dowiesz się:
- Czego dotyczy umowa Unia Europejska-Mercosur?
- Dlaczego powinna zostać zawarta?
- Czy rolnicy mogą coś wywalczyć?
W czwartek francuscy rolnicy wjechali traktorami do centrum Paryża i otoczyli ciągnikami stolicę, by sprzeciwić się umowie Unia Europejska-Mercosur. Obawiają się, że po zawarciu traktatu europejski rynek zostanie zalany przez tańsze produkty rolne z Ameryki Południowej.
W piątek przeciwko traktatowi protestować będą rolnicy w Warszawie. Jak poinformował minister rolnictwa Stefan Krajewski, po środowych rozmowach w Brukseli - UE ma powrócić do bardziej restrykcyjnego zapisu dotyczącego klauzuli ochronnej do umowy z Mercosurem - mechanizm będzie uruchamiany, gdy ceny produktów wrażliwych w Unii spadną o 5 proc., a nie o 8 proc.
Rolnicy zaprotestują przeciwko Mercosur. "W tej sprawie więcej jest emocji niż faktów"
Zdaniem prof. Sławomira Kalinowskiego z Instytutu Rozwoju Wsi i Rolnictwa PAN, te klauzule powinny uspokoić polskich rolników, choć "w tej sprawie więcej jest emocji niż faktów".
- Jest niestety stworzona bardzo silna narracja o zalaniu rynku, a wszelkie elementy porozumienia pokazują, że nie jest to prawda. Bo jeśli chodzi np. o kontyngent na wołowinę, to 99 tys. ton rocznie, a my już sprowadzamy 200 tys. ton rocznie. Co więcej, spożywamy w UE 6,5 mln ton wołowiny. Czyli widzimy, że tutaj rządzą raczej emocje niż fakty. I te emocje powodują, że część rolników zaczyna odczuwać obawy - mówił w "Pierwszym Programie" w TOK FM.
Negocjacje między UE a jej partnerami z Mercosur w sprawie tej umowy trwały ćwierć wieku. - Ona musi być podpisana. Przede wszystkim chodzi w niej o dywersyfikację źródeł surowców naturalnych. Jesteśmy silnie uzależnieni od Stanów Zjednoczonych, a widzimy, co się w ostatnim czasie dzieje, a także od Chin, a wiemy jaka sytuacja jest w Chinach. I byliśmy silnie uzależnieni od Rosji. Teraz UE próbuje dokonać pewnego odejścia od tego uzależnienia, podpisując umowę z krajami Ameryki Południowej - tłumaczył prof. Kalinowski.
Jak dodał, musimy szukać innych źródeł surowców. - I ja nie mówię o surowcach rolno-spożywczych, tu chodzi o całkiem inne surowce naturalne m.in. lit, które są potrzebne do produkcji europejskiej. To trzeba wyraźnie podkreślać, że to nie jest umowa rolna i trzeba tu uwzględniać wszystkie elementy handlu pomiędzy tymi krajami - mówił rozmówca Wojciecha Muzala.
Protesty rolników. "Mercosur jest elementem zapalnym, ale nie najważniejszym"
W jego ocenie, jeśli chodzi o rolnicze protesty, to "Mercosur jest elementem zapalnym, ale nie najważniejszym". - Bo tutaj chodzi o nałożenie się kilku kryzysów naraz w rolnictwie - gwałtowne wzrosty kosztów produkcji w ostatnich latach, jednocześnie spadek cen skupu na rynkach, co uderzyło w dochody rolników. I przede wszystkim ta niepewność rolników - regulacyjna, klimatyczna, rynkowa. Rolnicy mają poczucie, że ryzyko jest ciągle po ich stronie, a marże są na kolejnych etapach handlu - wskazał ekspert.
Zdaniem gościa TOK FM protesty nie są skazane na całkowite niepowodzenie. - To jest bardzo silna grupa społeczna. Każdorazowe wyjście na drogi powoduje, że zawsze jakiś element dla rolników zostanie wywalczony. Wobec tego podejrzewam, że wciąż mają jakąś nadzieję, że coś mogą otrzymać - podsumował prof. Kalinowski.
Źródło: TOK FM