,
Obserwuj
Kujawsko-pomorskie

Rolnicy nie dostali zgody w Bydgoszczy, szykują się na Warszawę. "Jest nam przykro"

3 min. czytania
08.01.2026 10:06

Nie będzie zapowiadanego na czwartek protestu rolników w Bydgoszczy. Prezydent Rafał Bruski nie zgodził się na przejazd ciągników przez miasto, a także manifestację przed Kujawsko-Pomorskim Urzędem Wojewódzkim. - Tak po ludzku jest nam przykro - mówią rolnicy i nie wykluczają zgłoszenia sprawy do europejskich organów.

Prezydent zakazał protestu rolników w Bydgoszczy
Prezydent zakazał protestu rolników w Bydgoszczy
fot. WOJCIECH STROZYK/REPORTER

Z tego artykułu dowiesz się:

  • Dlaczego prezydent Bydgoszczy odmówił zgody na protest rolników?
  • Jakie stanowisko w tej sprawie zajął wojewoda kujawsko-pomorski?
  • Co planują rolnicy w odpowiedzi na zakaz protestu w Bydgoszczy?
  • Co rolnicy planują w Warszawie?

Rolnicy chcieli protestować przeciwko umowie handlowej między Unią Europejską a krajami Mercosur, która budzi strach w polskim rolnictwie. Prezydent miasta Rafał Bruski nie wyraził jednak zgody na manifestację. Chodziło o planowany przejazd 150 ciągników ulicami miasta i zgromadzenie z udziałem około 200 osób przed Kujawsko-Pomorskim Urzędem Wojewódzkim. Władze tłumaczą zakaz troską o bezpieczeństwo mieszkańców oraz możliwymi utrudnieniami komunikacyjnymi.

- W ocenie prezydenta zajęcie przez 150 traktorów rolniczych z osprzętem całej szerokości jezdni ulic Jagiellońskiej, Marszałka Focha i Bernardyńskiej, z zamiarem zablokowania tego ciągu komunikacyjnego oraz kilkukrotny przejazd kolumny ciągników na odcinku od ronda Grunwaldzkiego do ronda Bernardyńskiego przez rondo Jagiellonów, spowoduje faktycznie całkowity paraliż tych dróg oraz całego rejonu Śródmieścia - tłumaczy rzeczniczka Urzędu Miasta Marta Stachowiak. - W przypadku osób chorych, z niepełnosprawnościami, które nie będą mogły dojechać choćby do lekarza będzie to powodowało zagrożenie ich zdrowia i życia - dodaje.

"Jest nam po ludzku przykro"

Rolnicy odwołali się od decyzji prezydenta, ale zarówno Sąd Okręgowy w Bydgoszczy, jak i Sąd Apelacyjny w Gdańsku utrzymały decyzję władz miasta w mocy. - Protestu nie będzie, bo szanujemy decyzje sądów - podkreśla w rozmowie z tokfm.pl Jan Kaźmierczak, prezes Ogólnopolskiego Stowarzyszenia Obrony Praw Rolników. - Tak czysto po ludzku, jest nam jednak przykro. Nie mieliśmy zamiaru ani przez chwilę robić manifestacji, która mogłaby komuś zaszkodzić. Nie chodziło o blokadę drogi, tylko o manifestację merytoryczną - dodaje.

Nasz rozmówca ma też żal do władz Bydgoszczy o to, że nikt nie chciał z rolnikami rozmawiać. - Kiedy dotychczas organizowaliśmy protesty, to - po zgłoszeniu - zapraszano nas na sztab kryzysowy, gdzie był na przykład komendant policji, straży pożarnej czy inne służby, które są odpowiedzialne za bezpieczeństwo. Tym razem do tego nie doszło. Od razu z góry założono, że będzie niebezpiecznie i tyle - tłumaczy.

- Ja nawet dzwoniłem do urzędu miasta. Usłyszałem, że decyzja jest w jurysdykcji prezydenta miasta. Poprosiłem o telefon. Asystentka prezydenta obiecała, że na 100 procent do mnie oddzwoni. I nie oddzwoniła do dzisiaj - dodaje rozczarowany. - Rozważamy złożenie sprawy do Trybunału Konstytucyjnego albo organów europejskich, gdyż - naszym zdaniem - zostało złamane prawo w zakresie swobody organizowania zgromadzeń. To jest najwyższe dobro dla suwerena i dla obywatela, że on może w państwie demokratycznym wyrażać swoją opinię - podkreśla nasz rozmówca.

Rolnicy z Kujaw jadą do Warszawy

Prezydenta miasta broni wojewoda kujawsko-pomorski. - Rozumiem, że kierował się bezpieczeństwem. Opinie służb były jednoznaczne, co do opóźnień w dojeździe karetek i innych pojazdów służb interwencyjnych - tłumaczy Michał Sztybel. - Ale też uspokajam rolników, stanowisko rządu jest jednoznaczne - Polska będzie głosowała przeciwko umowie Unia Europejska - Mercosur - podkreśla.

Rolnicy z Kujaw nie będą protestować w Bydgoszczy, ale szykują się do piątkowego protestu w Warszawie. - Jedziemy do stolicy wesprzeć tamtejszy protest. W mediach społecznościowych zamieściłem telefon do organizatora autobusów, który zbiera chętnych. Na pewno razem jedzie się raźniej. Proszę też o wsparcie osoby, które nie są bezpośrednio ze świata rolniczego, ponieważ to jest interes nas wszystkich. Chodzi o żywność, o to, w jaki sposób będzie kształtowana nasza gospodarka, a jest ona w niebezpieczeństwie - uważa Kaźmierczak.

- Brazylia dysponuje około trzema tysiącami środków ochrony roślin, z tego 80 procent jest toksycznych. Tak samo Ukraina. Przecież atrazyna, o której było niedawno głośno, wprowadza zmiany w cechach związanych z płciowością człowieka w kolejnym pokoleniu. Od 20 lat jest w Polsce zablokowana. Nie wolno jej stosować, ale żywność z tych krajów ma być zezwolona i przyjęta na nasze półki. Za głowę się łapiemy - mówi wzburzony Kaźmierczak.

W demonstracji w Warszawie ma wziąć udział nawet tysiąc ciągników z całej Polski. Manifestacja jest zaplanowana jako tzw. Marsz Gwiaździsty - protestujący mają przyjeżdżać z różnych stron i zbierać się w stolicy, by wspólnie przejść głównymi ulicami miasta.

Źródło: TOK FM