Tak można uniknąć potężnej kary. Są nowe przepisy. "Na pewno nie będziemy robili na złość"
Właściciele nielegalnych studni głębinowych - głębszych niż 30 metrów - mogą liczyć na abolicję. Wszystko dzięki nowym przepisom, które wejdą w życie za tydzień, dokładnie 17 sierpnia.
- Od 17 sierpnia wchodzą nowe przepisy.
- Można uniknąć potężnej kary za brak legalizacji studni;
- Skąd zmiana prawa? I dlaczego to teraz tak istotne?
Nowe przepisy to efekt podpisania przez prezydenta Karola Nawrockiego nowelizacji prawa wodnego, która umożliwi legalizację studni wykonanych bez pozwolenia wodno-prawnego. Mowa o wykopach głębszych niż 30 metrów.
Abolicja obejmie właścicieli terenów, którzy zgłoszą wybudowaną bez pozwoleń studnię do końca przyszłego roku. Przepisy zaczną obowiązywać w przyszły poniedziałek (17 sierpnia) i będą dotyczyły tylko ujęć wykopanych do tego dnia włącznie. Pozwoli na uniknięcie kilkutysięcznej opłaty legalizacyjnej i kary za niezgłoszenie już wykopanej studni, która wynosi od 5 tysięcy zł do nawet miliona złotych.
- Na pewno nie będziemy robili na złość właścicielom gruntu, tylko będziemy bazowali na oświadczeniach. W przypadkach, kiedy będziemy widzieli, że ilość wody może się nie zgadzać, bo na przykład brakuje jej innym odbiorcom w okolicy, będziemy to weryfikowali w terenie. Ale celem jest to, żebyśmy poznali, ile jest studni, które przez lata nie były rejestrowane i jaka jest rzeczywista potrzeba korzystania z wody - mówił w TOK FM prezes Wód Polskich Mateusz Balcerowicz.
Dr Mikołaj Troczyński z Fundacji WWF Polska szacował z kolei w "TOK360", że "nielegalny pobór wody to prawie połowa tego, co legalnie jest zarejestrowane i pobierane". - To skala bardzo duża. Często ludzie nieświadomie przekraczają limity, bo pogłębiali studnie, po tym jak spadla wydajność albo nie mają założonego wodomierza, nawet na własny użytek - tłumaczył w rozmowie z Przemysławem Iwańczykiem.
Wskazał przy tym, że tylko w zeszłym roku nałożono blisko 2 tys. kar na nielegalnych użytkowników studni.
Rozsądne posunięcie
Skąd nagłe zainteresowanie studniami głębinowymi? Jak tłumaczył Balcerowicz, państwo musi mieć wiedzę na temat korzystania z wody z głębokich ujęć.
- Chodzi generalnie o to, że jeżeli korzystamy z jakiejś warstwy wodonośnej w gruncie, to zmniejszamy również możliwość wykorzystania tej warstwy przez innych. A im głębiej, tym warstwy te dłużej się odnawiają, więc problem będzie narastał - dopowiedział szef Wód Polskich.
Potwierdził to także dr Troczyński z Fundacji WWF Polska. W tym kontekście wskazał też na pogłębiające się zmiany klimatu i przeciągają się susze rolnicze, które skłaniają rolników do zwiększenia "poborów wody".
- W tej chwili w niektórych miejscowościach dzieje się tak, że zdarzają się awarie transformatorów i wyłączenia prądu przez to, że w tym samym czasie włączane są pompy w wielu gospodarstwach - mówił. Tymczasem, jak podkreślił, wody gruntowe nie są niewyczerpane. - Już teraz mamy zagrożenie hydrogeologiczne w 15 na 16 województw. To zasób wspólny, który trzeba szanować - dodał.
Jak? W jego ocenie uproszczenie procedury nie jest jednak najlepszym rozwiązaniem. - Rozsądnym posunięciem byłoby opomiarowanie każdej studni - podsumował Troczyński w TOK FM.
Źródło: TOK FM