Do czego służą stacje bazowe Starlinków? "Na wschodzie Europy mamy tylko dwie"
Stacje naziemne mogą łączyć się z wieloma satelitami naraz. Dzięki temu możemy połatać sieć i mieć globalny zasięg - mówił o sieci Starlinków Rafał Grabiański w TOK FM. W środę wieczorem doszło do pożaru na terenie naziemnej stacji Starlink na Mazowszu. Czy pożar mógł zagrozić całej sieci?
Z tego artykułu dowiesz się:
- Czym są Starlinki i jak ta infrastruktura funkcjonuje na świecie?
- Co znajduje się w Woli Krobowskiej?
- Co się dzieje, gdy naziemna stacja Starlinków przestaje działać?
W Woli Krobowskiej niedaleko Grójca na Mazowszu doszło do pożaru przy naziemnej stacji Starlink. Spaliła się skrzynka rozdzielcza. Na miejscu pracowali policjanci, o incydencie zostało powiadomione również ABW i CBŚ. Nie wykluczono, że doszło do podpalenia. Według ministra cyfryzacji Krzysztofa Gawkowskiego wiele wskazuje na to, że pożar stacji Starlinków na Mazowszu to kolejny element wojny hybrydowej.
Sieć Starlinków - ponad 10 tys. satelitów - zapewnia dostęp do internetu. Służy nie tylko w komercyjnych zastosowaniach, ale i dostarcza połączenie Ukrainie w czasie wojny bądź Polsce podczas powodzi.
- Stacje naziemne pełnią rolę bram wejścia do globalnego internetu - wyjaśnił w "TOK360" Rafał Grabiański z portalu Urania.edu.pl. Są one także dodatkowym połączeniem między samymi Starlinkami, kiedy np. nie ma widoczności. Wówczas satelity wykorzystują stacje naziemne, by przesyłać pakiety danych.
Co ciekawe, stacji naziemnych wcale nie ma tak wiele. - Na wschodzie Europy mamy tylko dwie stacje, druga jest w Kownie na Litwie. Następne najbliżej są w Szwecji i w Niemczech - wyliczył gość Filipa Kekusza. Najwidoczniej, jak stwierdził ekspert, sieć Starlinków nie ma większej potrzeby, jeśli chodzi o zasięg i stacje naziemne. A nawet, jeśli w wyniku pożaru stacja na Mazowszu była przez jakiś czas wyłączona - bądź zmniejszona została jej przepustowość - to nie ma ona krytycznego znaczenia dla działania internetu w Polsce czy w Ukrainie.
Infrastruktura krytyczna na prywatnej działce
M.in. przez to, że Starlinki są po części finansowane przez polską administrację dla Ukrainy, mogą być traktowane jako infrastruktura krytyczna. Zaś stacja naziemna w Woli Krobowskiej znajduje się na prywatnej posesji. - Operowanie siecią jest w pełni komercyjne. Polski operator - państwowy dostawca usług telekomunikacyjnych, firma Exatel - wydzierżawił teren i zbiera profity ze strony SpaceX - mówił Rafał Grabiański, dodając, że nie ma tu mowy o instytucjonalnym nadzorze.
Pytanie, czy taki nadzór - w obliczu coraz częstszych prób sabotażu - powinien, zdaniem gościa TOK FM, trafić do polityków.
Źródło: TOK FM