Sztandarowy projekt PiS jednak powstanie? Sąd odrzucił pozew, ale jest niespodziewane wsparcie
Co dalej z Muzeum Pamięci Ofiar Rzezi Wołyńskiej w Chełmie? Prezydent tego miasta nie przestaje walczyć o placówkę, choć rząd koalicji 15 października wypowiedział mu umowę. Jak dowiaduje się TOK FM, sąd odrzucił właśnie pozew miasta, by za obowiązującą uznać umowę zawieraną jeszcze z rządem PiS. Czy to koniec? Niekoniecznie. Niespodziewaną deklarację złożył bowiem Władysław Kosiniak-Kamysz.
Z tego artykułu dowiesz się:
- Jakie były pierwotne ustalenia dotyczące finansowania Muzeum w Chełmie?
- Dlaczego minister kultury wypowiedział umowę na budowę muzeum?
- Jakie kroki podjął prezydent Chełma po wypowiedzeniu umowy?
- Czy istnieje alternatywny plan wsparcia budowy muzeum?
Spór w sprawie Muzeum w Chełmie - szybkie przypomnienie
Muzeum Pamięci Ofiar Rzezi Wołyńskiej i Centrum Prawdy i Pojednania im. Lecha Kaczyńskiego w Chełmie to jeden ze sztandarowych pomysłów Prawa i Sprawiedliwości. Popierany przez tę partię prezydent Chełma Jakub Banaszek zabiegał o powstanie tych instytucji od dawna. Już pięć lat temu podpisał z ówczesnym wicepremierem Jackiem Sasinem "wspólną inicjatywę" w sprawie koncepcji placówki, a potem podjął ścisłą współpracę w tej sprawie z dawnym ministrem kultury Piotrem Glińskim.
Zgodnie z ustaleniami, instytucja miała być prowadzona wspólnie - przez władze miasta i resort kultury. Najpierw podpisano w tej sprawie list intencyjny, a potem - już po wyborach 15 października 2023 roku - mimo przegranej PiS, Piotr Gliński potwierdził prezydentowi Chełma, że przeznaczy na ten cel 180 milionów złotych, czyli ok. 90 procent kosztów inwestycji. Miasto kupiło nawet działkę z zabudowaniami (pod muzeum) za około pięć milionów złotych. Niedługo potem sytuacja się zmieniła, bo nowy minister kultury Bartłomiej Sienkiewicz wypowiedział umowę na stworzenie muzeum, o czym pisaliśmy na naszym portalu. Ministerstwo uznało, że nie ma na to pieniędzy.
Chełm nie odpuszcza
Prezydent Chełma nie zgodził się z wypowiedzeniem umowy i zdecydował, że pójdzie z tą sprawą do sądu. "Projekt ten wyrastał z potrzeby złożenia hołdu ofiarom Rzezi Wołyńskiej, a jednocześnie służyć miał budowaniu mostów pojednania, gdzie prawda historyczna staje się fundamentem dialogu" - napisano w pozwie, który został złożony w Sądzie Rejonowym w Chełmie w ostatnim dniu grudnia 2024 roku.
Miasto oszacowało wartość sporu na 100 tysięcy złotych. Wniosło o uznanie wypowiedzenia umowy za bezskuteczne i niewywołujące skutków prawnych, a dokładniej o "ustalenie obowiązywania stosunku prawnego w sprawie umowy zawartej 27 listopada 2023 roku (już po przegranych przez PiS wyborach), która zakłada współprowadzenie i finansowanie Muzeum Rzezi Wołyńskiej". "Korzystamy z przysługujących nam praw i nikt nie powinien się dziwić. Proponowaliśmy mediacje, prosiliśmy o spotkanie. Zostaliśmy całkowicie zlani. Dostaliśmy adnotację, że budowa Muzeum jest przedwczesna i nieprzemyślana" - pisał w mediach społecznościowych Jakub Banaszek.
W przygotowanie pozwu i reprezentowanie miasta Chełm na drodze sądowej zaangażowała się renomowana kancelaria z Warszawy - Dubois i Wspólnicy. Reprezentacja procesowa, o czym pisał Nowy Tydzień, w 2025 roku miała kosztować Chełm ponad 66 tysięcy złotych.
Sąd odrzuca pozew miasta
Sprawa trafiła z Sądu Rejonowego w Chełmie do Sądu Okręgowego w Lublinie. Przez wiele miesięcy trwały procedury formalne. Z jednej strony sąd wezwał miasto Chełm do wniesienia opłaty od pozwu, z drugiej strony - czekano na odpowiedź na pozew. Ostatecznie 19 listopada - jak ustaliło TOK FM - sędzia Sądu Okręgowego w Lublinie Piotr Ryng z I Wydziału Cywilnego, na posiedzeniu niejawnym wydał postanowienie, w którym odrzucił pozew miasta.
Postanowienie jest nieprawomocne, ale - jak wynika z naszych informacji - sąd na podstawie art. 199 Kodeksu postępowania cywilnego uznał, że droga sądowa jest w tej sprawie niedopuszczalna. Nieoficjalnie słyszymy, że miasto będzie się od tej decyzji odwoływać.
Rząd jednak pomoże wybudować muzeum w Chełmie?
Na ostatniej Konwencji Programowej Polskiego Stronnictwa Ludowego z ust wicepremiera Władysława Kosiniaka-Kamysza padły słowa, że pomoże miastu Chełm w wybudowaniu Muzeum Rzezi Wołyńskiej. Wicepremier zadeklarował, że w powstanie ten instytucji zaangażuje się Muzeum Wojska Polskiego.
- W Chełmie stworzymy Muzeum Wołyńskie. Jeżeli Ministerstwo Kultury nie bierze tego na siebie, to Muzeum Wojska Polskiego weźmie tą odpowiedzialność za jedno i drugie. Po to jesteśmy w tym rządzie, aby właśnie te sprawy polityki pamięci skrupulatnie realizować - powiedział Kosiniak-Kamysz. Nie ujawnił jednak żadnych szczegółów - pytaniem otwartym pozostaje, kto miałby to muzeum sfinansować.
"Dziękuję Panie Premierze za tą deklarację, współpracę w tym temacie i dążenie do upamiętnienia Ofiar ludobójstwa wołyńskiego. Podziękowania również kieruję do Wicemarszałka Sejmu Pana Piotra Zgorzelskiego, którego zaangażowanie w tą inicjatywę jest również odczuwalne. Deklaruje pełną współpracę przy budowie Muzeum, a przede wszystkim upamiętnieniu Ofiar ludobójstwa wołyńskiego" [pisownia oryginalna] - napisał na Facebooku prezydent Chełma Jakub Banaszek. "Przynależność polityczną, poglądy można mieć różne, ale w przypadku tak ważnych rzeczy warto współpracować dla Polski" - dodał polityk.
Muzeum Rzezi - co zapisano w pierwotnej umowie?
W umowie zawartej z rządem PiS, o czym informowaliśmy na naszym portalu, zapisano m.in., że ''minister i miasto zobowiązują się zapewnić muzeum środki finansowe w formie dotacji podmiotowej niezbędne do prowadzenia działalności statutowej''. O jakich kwotach mowa? W latach 2024-2026 miasto miało przekazać na działanie muzeum 100 tys. złotych, a minister - 900 tys. złotych. W 2027 roku zarówno miasto, jak i ministerstwo miały dać już po milionie złotych, a od 2028 roku oba podmioty zobowiązały się do przekazywania Muzeum Rzezi Wołyńskiej - corocznie - po dwa miliony złotych.
Dodatkowo Ministerstwo Kultury i Dziedzictwa Narodowego w latach 2024-2027 miało przekazać na wydatki inwestycyjne, związane z adaptacją nieruchomości na potrzeby muzealne, ogromną dotację celową w kwocie 162,9 mln złotych. W umowie znalazł się także zapis, że "w szczególnie uzasadnionych przypadkach może być ona rozwiązana za wypowiedzeniem. Okres wypowiedzenia wynosi sześć miesięcy, ze skutkiem na koniec roku budżetowego, w którym okres ten upływa (...)". I z tego właśnie zapisu skorzystał obecny minister kultury.
Źródło: TOK FM