,
Obserwuj
Lubelskie

Zwrot akcji w sprawie muzeum imienia Kaczyńskiego. Jest decyzja ministra

4 min. czytania
15.02.2024 09:45
Ministerstwo Kultury i Dziedzictwa Narodowego wypowiedziało umowę zawartą 27 listopada 2023 r. z miastem Chełm w sprawie prowadzenia Muzeum Pamięci Ofiar Rzezi Wołyńskiej oraz Centrum Prawdy i Pojednania im. Prezydenta Lecha Kaczyńskiego. Instytucja była oczkiem w głowie PiS. Co teraz zrobi miasto?
|
|
fot. Sylwia Penc/ Agencja Wyborcza.pl

Muzeum Rzezi Wołyńskiej - Centrum Prawdy i Pojednania im. Lecha Kaczyńskiego miało być pierwszą instytucją w całości poświęconą tragicznym wydarzeniom na Wołyniu z 1943 roku. Do jego budowy parł prezydent Chełma związany z PiS - Jakub Banaszek. Instytucja miała być prowadzona wspólnie przez władze miasta i resort kultury. Tuż przed wyborami - w październiku 2023 roku - podpisano w tej sprawie list intencyjny.

Śmierć Nawalnego może nie być na rękę Putinowi. 'Ciekawy jest ten moment'

Z kolei już po wyborach, w listopadzie, ówczesny minister kultury Piotr Gliński potwierdził prezydentowi Chełma, że przeznaczy na ten cel 180 milionów złotych - to 90 procent kosztów inwestycji. Na przełomie roku miasto kupiło nawet działkę z zabudowaniami za około pięć milionów złotych.

Muzeum w Chełmie. Wątpliwości nowej władzy

Sprawa od początku budziła sprzeciw po stronie demokratycznej większości. Kwestię finansowania muzeum w Chełmie podnosił sam Donald Tusk. Inicjatywę określił jako tworzenie 'instytucji powołanych tylko po to, by móc korzystać z pieniędzy'. Zastrzeżenia miał też nowo powołany wojewoda lubelski Krzysztof Komorski. Od razu po przyjściu do urzędu zlecił przyjrzenie się wszystkim dokumentom w tej sprawie, o czym pisaliśmy na naszym portalu.

Sprawą zajęło się więc Ministerstwo Kultury i Dziedzictwa Narodowego. Z przekazanych TOK FM informacji wynika, że resort kierowany przez Bartłomieja Sienkiewicza 'wypowiedział umowę zawartą 27 listopada 2023 r. pomiędzy Ministrem Kultury i Dziedzictwa Narodowego oraz Miastem Chełm w sprawie prowadzenia - jako wspólnej - instytucji kultury pod nazwą 'Muzeum Pamięci Ofiar Rzezi Wołyńskiej oraz Centrum Prawdy i Pojednania im. Prezydenta Lecha Kaczyńskiego w Chełmie''.

Centrum Informacyjne resortu kultury przekazało nam, że zachowany musi zostać okres wypowiedzenia, zgodnie z warunkami określonymi w umowie. Oznacza to, że wypowiedzenie umowy formalnie odbędzie się z dniem 31 grudnia 2024 roku.

Oto kulisy życia w bazie F-16. Gdy pilot usłyszy to słowo, w Polsce zacznie się wojna

'Wypowiedzenie zostało uzasadnione negatywną oceną możliwości przekazania przez Ministerstwo Kultury i Dziedzictwa Narodowego dotacji inwestycyjnych wynikających z ww. umowy w kontekście znaczących, wcześniejszych zobowiązań wieloletnich MKiDN, w tym w zakresie budowy muzeów' - napisało ministerstwo w przesłanej TOK FM odpowiedzi.

Decyzję Ministerstwa Kultury chwali historyk, prof. Adam Puławski, który zajmuje się historią najnowszą, a jednocześnie na co dzień mieszka w Chełmie.

- Choć w Chełmie mogłoby powstać takie muzeum - tutaj m.in. uciekali Polacy przed zabójstwami z rąk ukraińskich nacjonalistów - to niestety powstaniu tego muzeum towarzyszyły złe intencje wynikające z polityki historycznej PiS, i co jest bardzo ważne, a co do tej pory nie było podnoszone, w Chełmie nie ma odpowiedniej merytorycznej kadry do stworzenia takiego muzeum. Specjaliści mieszkają w Lublinie, Warszawie, Gdańsku i Wrocławiu. Natomiast w Chełmie działa bardzo mocne środowisko tzw. Kresowian, któremu daleko do idei pojednania polsko-ukraińskiego. W tym środowisku znajdziemy nawet jawnego antysemitę. Wydaje się, że pomysł muzeum był ukłonem wobec tego środowiska. Uważam zatem decyzję obecnego ministra za słuszną - mówi w TOK FM prof. Adam Puławski.

Co zrobi prezydent Chełma?

Czy to oznacza, że Chełm - z powodu braku środków finansowych - wycofa się ze swojego pomysłu? 'Chełmski samorząd pozostaje z dala od sporu politycznego, jednocześnie podejmując wszelkie działania formalno-prawne związane z kontynuacją przedsięwzięcia na zasadach wynikających z zawartej z miastem przez resort umowy' - odpisał nam Damian Zieliński, rzecznik prasowy Urzędu Miasta Chełm.

Chcą odwołać dyrektorkę od Glińskiego. 'Alarmujące informacje'

Warto przypomnieć, że kilka tygodni temu dotarliśmy do umowy zawartej przez prezydenta Chełma i ówczesnego ministra kultury. Zawarto ją aż do 31 grudnia 2028 roku i zapisano w niej, że muzeum miało być 'wspólną samorządową instytucją kultury'. Wskazano również też, że 'minister i miasto zobowiązują się zapewnić muzeum środki finansowe w formie dotacji podmiotowej niezbędne do prowadzenia działalności statutowej'. O jakich kwotach mowa? W latach 2024-2026 miasto miało przekazać na działanie muzeum 100 tys. złotych, a minister - 900 tys. złotych. W 2027 roku zarówno miasto, jak i ministerstwo miały dać już po milionie złotych, a od 2028 roku oba podmioty zobowiązały się do przekazywania Muzeum Rzezi Wołyńskiej - corocznie - po dwa miliony złotych.

Scan z umowy zawartej między prezydentem Chełma a ministrem kultury
Scan z umowy zawartej między prezydentem Chełma a ministrem kultury
Źródło: scan udostępniony nam przez Urząd Miasta Chełm

Dodatkowo Ministerstwo Kultury i Dziedzictwa Narodowego w latach 2024-2027 miało przekazać na wydatki inwestycyjne, związane z adaptacją nieruchomości na potrzeby muzealne, ogromną dotację celową w kwocie 162,9 mln złotych. Tak jak pisaliśmy na naszym portalu, w umowie znalazł się także zapis, że 'w szczególnie uzasadnionych przypadkach może być ona rozwiązana za wypowiedzeniem. Okres wypowiedzenia wynosi sześć miesięcy, ze skutkiem na koniec roku budżetowego, w którym okres ten upływa (...)'. I z tego właśnie zapisu skorzystał obecny minister kultury.

Sam pomysł budowy muzeum budził również w Chełmie sporo wątpliwości. Mieszkańcy mówili nam, że tak ogromne pieniądze, jakie miały być przeznaczone na placówkę, można byłoby wydać na zupełnie inne cele. Dodawali, że tego typu obiekt nie jest w Chełmie potrzebny.

Muzeum w Chełmie. "Działanie polityczne"

Do sprawy odniósł się też w listopadzie, w rozmowie z nami, prof. Adam Puławski, historyk, na co dzień mieszkający w Chełmie. - To jest klasyczne działanie polityczne, związane z chęcią stworzenia instytucji, która będzie podległa myśli politycznej Prawa i Sprawiedliwości, żeby mieć stanowiska dla swoich - mówił. Nie ukrywał, że tego typu muzeum może być zarzewiem konfliktów nie tylko polsko-polskich, lecz także polsko-ukraińskich.