Giganci technologii budują imperium danych. Czy jesteśmy bezpieczni?
Według Synegry Research Group, firmy analitycznej sektora IT, lokalizacje największych światowych centrów obliczeniowych są żałośnie skoncentrowane, w dodatku tylko w jednym ze stanów Ameryki Północnej - mówił Jakub Janiszewski w podkaście "Dłuższa rozmowa" w TOK FM.
Konkretnie w Virginii. Znajduje się tam aż 14 proc. największych światowych data centers. Potem jest Oregon, Iowa, Dallas, Nebrasca i Arizona. Wygląda więc na to, że współcześnie cała masa firm, przedsiębiorstw i instytucji polega na sprawnym działaniu bardzo niewielu gigantów świata technologii. I to jest prawdziwym zagrożeniem, nawet nie tyle przyczyny awarii Amazon Web Services, co jej rozległość.
Dlaczego tak jest? Bo budowa własnej infrastruktury obliczeniowej jest ciągle droższa niż outsourcing. Awarie, chociaż się zdarzają, to jednak nie aż tak bardzo często, choć to nie pierwszy taki przypadek w dziejach, dość powiedzieć, ze srogich katastrof technologicznych Google naliczył do tej pory zaledwie dziewięć.
Ironia wkrada się więc sama. Niby od technologicznego postępu ma nam się polepszyć, ale liczba zagrożeń rośnie. Przekonali się o tym wszyscy, którzy padli ofiarą ataków hakerskich, teraz przekonują się użytkownicy usług chmurowych. I to też nie po raz pierwszy i najpewniej - nie ostatni. Utrata dostępu do danych to w zasadzie coś, co być może powinniśmy wliczać w koszta korzystania z usług zdalnych. Pamiętam, jak na samym początku dominacji serwisów e-mailowych działających w chmurze jeden z gigantów, całkiem otwartym tekstem, przyznał światu, że jedna trzecia kont pocztowych co jakiś czas zalicza crash polegający na utracie tego, co tam zgromadzono. No, ale to było w 2010 albo 2011 roku, epokę temu. Problemy AWS pokazują, że może jesteśmy bezpieczniejsi, ale nie aż tak bardzo.
Quiz: Najważniejsze informacje minionego tygodnia. Jesteś na bieżąco? Sprawdź Quiz TOK FM
Ukończ quiz i odbierz nagrodę do -40% na TOK FM Premium!
Zniżka zależy od uzyskanego wyniku.
Promocje nie łączą się.
Pytanie jednak pozostaje otwarte: jaką infrastrukturę powinniśmy budować, jeśli naprawdę chcemy być bezpieczni. To ciekawe, że w czasach w których słowo "bezpieczeństwo" odmienia się przez wszystkie przypadki tego rodzaju refleksja wciąż przychodzi z trudem, i to nie tylko w w przedsiębiorstwach prywatnych. Dość powiedzieć, że jedną z instytucji dotkniętych awarią Amazon Web Services była brytyjska skarbówka, czyli - nolens volens - akumulator współczesnej państwowości, rzecz absolutnie kluczowa. Ciekawe jakie wyciągną wnioski i kiedy. Nie tylko oni, zresztą.Źródło: TOK FM