,
Obserwuj
Nauka

Rzeka wysychała, bo akurat trenowali nowego Chata GPT. Ukrywana prawda o centrach danych

Joanna Sosnowska, Sylwia Czubkowska
4 min. czytania
21.10.2025 18:35

Budują bez rozgłosu, a jeśli już o swoich inwestycjach opowiadają, to zawsze podając potężne kwoty i przedstawiając je jako opłacalne dla regionu inwestycje. Ale milczą o tym, ile energii będą zjadać i ile wody wypijać. Centra danych rosną na całym świecie i wyciągają rękę po każdy rodzaj energii. A do tego osuszają regiony, które często już dziś zmagają się z jej niedostatkiem. Wszystko, by startować w wyścigu o AI. Właśnie o tym w nowym odcinku podcastu "Techstorie". 

Z tego artykułu dowiesz się:

  • Jak wielkie firmy technologiczne budują potężne centra danych?
  • Jak wielkie zasoby pochłaniają takie inwestycje i czym to się może kończyć dla lokalnych mieszkańców?
  • A także o czym jeszcze posłuchasz w nowym odcinku podcastu "Techstorie".

Aragonia, graniczący z Francją północny region Hiszpanii, jest tak urocza, jak tylko urocze są małe miasteczka w tym kraju. Są skaliste wzniesienia, kamienne miasteczka, góry i doliny. Jednym słowem: jest pięknie. Klimat jest tu suchy, z gorącym latem i chłodną, wietrzną zimą. Tradycyjnie ludzie utrzymują się przede wszystkim z rolnictwa - uprawiają pszenicę, oliwki i winorośle - oraz z hodowli owiec i kóz, dostarczających wełny, mleka i sera. 

I tam właśnie od niemal dwóch lat działa grupa lokalnych mieszkańców "Tu Nube Seca Mi Río" czyli "Twoja chmura wysusza moją rzekę". Zorganizowali się, bo do ich domów, pól i miast zaczęły zbliżać się big techy. A konkretnie zaczęły zbliżać się do Saragossy, stolicy regionu. Ten obszar stał się dla big techów prawdziwym magnesem - swoją infrastrukturę rozbudowują tam - za aprobatą lokalnych samorządów - Amazon, Google i Microsoft.

A przynajmniej wiele wskazuje na to, że ją rozbudowują, bo szczegóły tych inwestycji nie są szczególnie chętnie ujawniane. Na razie wiadomo tyle, że Amazon planuje trzy nowe centra w regionie Aragonii - każde obok już istniejącego. Tyle że te budowy, choć mają przynieść regionowi miliony euro, nie podobają się lokalnej społeczności. A nie podobają się z bardzo przyziemnych powodów: zabierają im zasoby, w tym wodę. 

Redakcja poleca

"Budujemy centrum danych. Cieszcie się!"

Sam Amazon ma pozwolenie na zużycie ponad 755 tys. m3 wody rocznie, co wystarczyłoby do nawodnienia 233 hektarów kukurydzy, czyli jednej z głównych upraw regionu. Według szacunków nowe tutejsze centra Amazona zużyją też więcej prądu niż cała Aragonia zużywa obecnie. W grudniu ubiegłego roku Amazon poprosił władze regionu o zwiększenie limitu zużycia wody w trzech istniejących centrach o 48 proc.

I właśnie dlatego powstało "Tu Nube Seca Mi Río" - lokalna, oddolna organizacja, która domaga się zarówno szczegółów dotyczących inwestycji, jak i moratorium na nowe centra danych w Hiszpanii z powodu niedoboru wody. Jak opowiadała nam Aurora Gómez z tej organizacji, choć to tak ważne inwestycje, to lokalne społeczności wiedzą bardzo niewiele o tym, co też im się buduje pod oknami. A w Aragonii jest lub powstaje w sumie 20 centrów danych.

Dzięki działaniom aktywistów dziś już wiadomo, że w praktyce zużycie wody w centrach danych będzie wyższe niż planowano, ponieważ liczby te nie obejmują wody potrzebnej do wytworzenia energii elektrycznej dla tych instalacji. Co więcej, Amazon już uzasadniał, że wzrost zużycia jest konieczny, bo "zmiany klimatu zwiększą temperatury i częstotliwość ekstremalnych zjawisk pogodowych, w tym fal upałów", a przecież niestety te ekstremalne zmiany pogodowe tylko się zaostrzają. Dlatego wyliczenia gigantów wkrótce mogą okazać się mocno nieaktualne i bardzo trudne do zweryfikowania. 

Równocześnie władze Hiszpanii, jak i władze lokalne, są oczywiście zachwycone tymi inwestycjami. Prezydent Aragonii Jorge Azcón rok temu ogłaszając, że Microsoft inwestuje 6,6 mld euro w kampus centrum danych budowany tuż za Saragossą, zachwycał się, że Aragonia może stać się "Virginią Europy". Nawiązał tym samym do południowo-wschodniego stanu USA, w którym znajduje się największy rynek centrów danych w kraju.

Ani AWS (czyli Amazon), ani Microsoft nie ujawniły wielkości swoich najnowszych projektów, ale hiszpańscy analitycy prognozują, że do 2030 r. zainstalowana moc IT Aragonii osiągnie 1608 MW. W Europie wyprzedzać ją będą jedynie Londyn (1900 MW) i Frankfurt (1620 MW).
I wszystko to jeszcze rok temu brzmiało całkiem nieźle, ale po tym, jak w kwietniu Hiszpania stanęła w obliczu niespodziewanego, potężnego blackoutu, to dziś jednak stawia wiele pytań o to, czy ten region faktycznie jest w stanie dostarczać tyle energii na rzecz centrów danych. 

W USA centra danych też wypijają wodę

Podobnie od lat o zainteresowanie ich problemami walczą mieszkańcy kolejnych miejscowości w Stanach Zjednoczonych, którym nagle w sąsiedztwie wyrosły wielkie data center. Bo ukrywanie danych, a nawet ukrywanie informacji o samych inwestycjach to nie jest przypadek tylko Hiszpanii. Ostatnie miesiące przynoszą kolejne skandale związane z tym, jak już wybudowane centra danych zaczęły drastycznie wpływać na życie mieszkańców USA. 

Redakcja poleca

I tak: Maricopa County w Arizonie, gdzie Microsoft ma dwa centra, doświadcza "ekstremalnej suszy" - na tyle poważnej, że w 2023 r. wstrzymano wydawanie pozwoleń na budowę nowych domów z powodu braku wód gruntowych. Pomimo tego Google planuje budowę drugiego centrum w miejscowości Mesa, a pierwsze już działające ma pozwolenie na zużycie 5,5 mln m³ wody rocznie - tyle, co 23 tys. mieszkańców.

Jakie mogą być efekty takich inwestycji, pokazuje historia Beverly i Jeffa Morrisów, mających dom na obrzeżach hrabstwa Newton w stanie Georgia. Po rozpoczęciu budowy wartego 750 mln dolarów centrum danych Mety z kranów w ich domu po prostu przestała lecieć woda. Dom Morrisów korzysta z wody ze studni. W ciągu roku od rozpoczęcia budowy w 2018 r. ciśnienie wody spadło do cienkiego strumienia, a wkrótce potem z kranów w łazience i kuchni przestała płynąć jakakolwiek woda. Starsze małżeństwo musiało rozpocząć własne śledztwo, które wykazało, że problem wynika z nagromadzenia się osadów w wodzie. Morrisowie wiec już kilkukrotnie wymieniali filtry i urządzenia, by walczyć z tym osadem, ten jednak wciąż tylko narasta. I wiele wskazuje, że wynika właśnie ze zużycia zasobów wodnych przez centrum danych. 

Jak zasobochłonne są centra danych? Jak wiele powstaje ich w Polsce? Jak wielkie firmy technologiczne stosują greenwashing, by tłumić sprzeciw wobec budowy kolejnych centrów? Ile energii zjadają i czemu właściwie służą centra danych? A także: jak na pojawienie się wizji budowy takiego centrum zareagowała społeczność pewnego podwarszawskiego miasteczka? O tym w nowym odcinku podcastu "Techstorie":