Mrówki, które hodują grzyby. "Bez jednego nie ma drugiego. Pełne uzależnienie"
W przypadku mrówek nie powinniśmy raczej mówić o królowych, a matkach. Zwłaszcza że w jednym mrowisku królowych może być nawet kilkadziesiąt.
Jak zostać mrówczą królową? - Głównie zależy to od tego, ile larwa dostanie jedzenia - mówił w "OFF Czarku" mykomyrmekolog Igor Siedlecki z Ogrodu Botanicznego Uniwersytetu Warszawskiego. Jeśli larwa dostanie dużo odżywczego pokarmu, zostanie uskrzydloną królową. - Wykona lot godowy, musi być zapłodniona przez samce, czasami kilka różnych, zlatując zakłada swoje gniazdo. Tworzy sobie to mrowisko. Ale mamy też takie gatunki mrówek, u których młoda królowa po zapłodnieniu może wrócić do gniazda swojego albo innego i musi zostać przyjęta przez robotnice - dodał.
Nie wiadomo do końca, na jakiej zasadzie odbywa się akceptacja. - Wiemy, że zapach gra tam raczej główną rolę. Jeśli królowa odpowiednio pachnie, może być przyjęta do istniejącego mrowiska. Wtedy będziemy mieć królowych więcej niż jedną, nawet kilkadziesiąt - mówił gość Cezarego Łasiczki.
- Słowo "królowa" jest może nie do końca idealne w przypadku mrówek, bo to przede wszystkim matka i tych matek już może być wiele. One przede wszystkim składają jajka - zaznaczył. To robotnice dostarczają im jedzenie - w niektórych mrowiskach nawet już przetrawione.
Wedle ostatnich badań cały proces nie jest pokojowy. - Czasami niektóre robotnice zjadają trochę jajek od jednej królowej, a opiekują się bardziej jajkami, larwami innych. Ale takie gniazda z wieloma królowymi funkcjonują - przekonywał Siedlecki.
Pieczareczka i mrówki
Ale to grzyby rozdają karty. - Grzyby, ale i inne mikroorganizmy i bakterie, archeony, wszystkie te, których nie widzimy. One najczęściej rządzą nami, światem - przyznał Siedlecki. W niektórych przypadkach mrówki współpracują z grzybami. - Spektakularny przykład symbiozy mutualistycznej, czyli sytuacji "win win" dla obu partnerów, to mrówki grzybiarki - stwierdził naukowiec.
To słynne mrówki, które spacerują z liśćmi, żyją w obu Amerykach. - Transportują je do swojego gniazda, bo mają ogrody grzybowe. To jest jeden konkretny gatunek grzyba, należy do rodzaju pieczareczka. Rośnie w gnieździe, mrówki cały czas czyszczą grzybnię, znoszą kawałki liści, tną na kawałki, czyszczą z każdej strony, przyklejają do tego istniejącego ogrodu, bo ten grzyb właśnie tymi liśćmi się żywi - tłumaczył Siedlecki.
Grzyb produkuje "specjalne, rozszerzone ciałka" - gongylidia, które są pokarmem dla mrówek. - Czyli mrówki hodują grzyby, a jednocześnie grzyby hodują mrówki - zauważył Łasiczka. - Już dziesięć milionów lat ma ta ścisła koewolucja - odparł jego gość.
Ogrody są widoczne gołym okiem. - Ciałka odżywcze są tak bogate w pożywienie, że te mrówki już praktycznie nic innego poza grzybem nie jedzą, a w przypadku rodzaju atta nie mają nawet własnych enzymów trawiennych, bo wszystko, co potrzebne, dostają od grzyba. Ta relacja jest tak ścisła, że bez jednego nie ma drugiego. Pełne uzależnienie - skwitował Siedlecki.
Nawet królowa, zakładając nowe gniazdo, zabiera grzybnię kieszonce policzkowej. - Wypluwa taką grzybnię obok swoich jajeczek. Ona mrówek nie atakuje, a młoda królowa karmi (energią magazynowaną w mięśniach - red.) zarówno młodziutką grzybnię, jak i pierwsze pokolenia - dodał gość TOK FM.