Odkrywają tajemnice warszawskich mumii. "Nie wiemy do końca, co kryje się pod bandażami"
- Warsaw Mummy Project to inicjatywa grupy archeologów i bioarcheologów z Uniwersytetu Warszawskiego, która zajmuje się badaniem mumii;
- Te, które znajdują się w stolicy, zostały legalnie wywiezione z Egiptu w XIX wieku;
- Wśród nich są również mumie zwierząt, które wykorzystywane były jako mumie wotywne.
Jak wskazał Wojciech Ejsmond, mumie znajdują się na całym świecie, ale to te egipskie "najbardziej rozpalają wyobraźnię". - Istnieją w mediach, w kulturze popularnej, w filmach, horrorach, komiksach. Ludzie nie zawsze podchodzą do nich jak do szczątków ludzkich, raczej jak do kuriozów. My chcemy pokazać, że te ciała wystawione w muzeach powinny być traktowane z godnością jako szczątki ludzkie - podkreślił archeolog. Między innymi z tego powodu naukowcy postanowili pokazać twarze zmumifikowanych osób. - Rekonstrukcja twarzy, którą zrobiła dla nas dr Chantal Milani z Włoch, jest krokiem w kierunku uczłowieczania - wyjaśnił Ejsmond.
Cło na mumie. "Wszyscy byli zadowoleni"
Prowadzący "OFF Czarek" w TOK FM Cezary Łasiczka spytał o to, czy Egipt nie oczekuje zwrotu mumii, które znalazły się w Polsce. Jak wytłumaczyła Marzena Ożarek-Szilke, mumie zaczęły być przywożone do Europy nawet 200 lat temu. Wówczas korzystano z nich do robienia proszku mumiowego i lekarstw, ale również do badań naukowych. - Najstarsze mumie, które są w kolekcjach europejskich, są zadbane. Konserwatorzy dbają o to, żeby przetrwały kolejne 1000 lat - zapewniła archeolożka.
Posłuchaj:
Wojciech Ejsmond dodał, że mumie, które znajdują się w Warszawie, zostały legalnie wywiezione z Egiptu w XIX wieku - w czasach, kiedy "Egipt całkowicie to akceptował". - Płaciło się cło, odpowiednie podatki i wszyscy byli zadowoleni. Należy też pamiętać, że Muzeum Egipskie w Kairze, jak miało jakieś podobne zabytki, to niektóre z nich sprzedawało prywatnym kolekcjonerom w sklepie z pamiątkami - wskazał archeolog. I podkreślił, że to inna historia niż "hurtowe" wywożenie artefaktów przez Francuzów i Brytyjczyków.
Cyfrowe zaglądanie pod bandaże. Jak mumie wyglądały za życia?
Naukowcy pracują nad tym, by ukazać, jak wygląda twarz mumii. Jak zaznaczyła Marzena Ożarek-Szilke, to proces bardzo złożony. - Usunięcie bandaży, żeby zobaczyć, jak zmumifikowana twarz wygląda, to jest praca po kilka godzin dziennie, przez wiele miesięcy. Oddzielenie ciała od bandaży i substancji balsamierskich, którymi mumia jest nasmarowana, to ponad rok pracy - oceniła ekspertka, mówiąc o nieinwazyjnej metodzie "zaglądania pod bandaże" przy pomocy skanów tomografu komputerowego.
- Moment, gdy widzimy, jak wygląda twarz mumii, jest dla nas zawsze wzruszający - przyznała gościni TOK FM. Cyfrowo "wyjęta" czaszka trafia do rekonstruktorki twarzy z Włoch, Chantal Milani, która potem przez wiele tygodni odtwarza wygląd osoby zmumifikowanej. Milani jest antropolożką sądową, która zajmuje się również pomocą w identyfikacji zwłok osób zaginionych.
Naukowcy ustalają pochodzenie, płeć i wiek osoby zmumifikowanej. Pomagają w tym materiały źródłowe, "egipskie dowody osobiste". - W starożytności, gdy podpisywano umowy, to osoby musiały się jakoś zidentyfikować. Czasami podanie imienia i nazwiska nie wystarczało, trzeba było podać rysopisy osób podpisujących dokumenty - wytłumaczył Wojciech Ejsmond. I dodał, że dzięki temu wiemy, że większość starożytnych Egipcjan według opisów miała "miodowy kolor".
Facebook post
Ciężka praca przy odwijaniu bandaży
Rekonstrukcja to, jak stwierdzili goście Cezarego Łasiczki, mozolna praca. Warsaw Mummy Project zajmuje się nie tylko tzw. Tajemniczą Damą. Posiada 43 mumie ludzkie i zwierzęce. - Będzie dużo pracy - skomentowała Marzena Ożarek-Szilke, odnosząc się do kolejnej mumii opracowywanej przez Chantal Milani - szczątków ponad 55-letniego mężczyzny, który ciężko pracował fizycznie. Ta mumia ma prawie 3000 lat.
W swoich badaniach naukowcy sięgają po paleopatologię oraz kryminalistykę. Mumie zostają w pierwotnym stanie, ale czasem nie wszystkie aspekty da się ocenić i zweryfikować jedynie na podstawie danych radiologicznych. Wówczas pobiera się próbki w sposób mikroinwazyjny. - Wystarczy malutki laparoskop, maleńkie nacięcie i pobranie konkretnej tkanki - wytłumaczyła Marzena Ożarek-Szilke.
Archeolożka zwróciła uwagę, jak trudne jest cyfrowe "odwijanie" bandaży. - Powinny się zajmować tym osoby, które miały do czynienia z mumiami. To nie jest świeże ciało, tylko osoby, które przeszły cały proces mumifikacji - podkreśliła Ożarek-Szilke. - Ciało jest bardzo zmienione, trzeba sobie zdawać sprawę nie tylko z anatomii, ale również z aspektu kulturowego. Jak mumifikacja wpływała na tkanki? Czego Egipcjanie używali? - wskazała gościni TOK FM, mówiąc o tym, że do mumii Egipcjanie wkładali różne obiekty, wlewali żywicę etc.
Według naukowców z analizą skanów tomograficznych nie poradzi sobie algorytm sztucznej inteligencji, ponieważ każda mumia różni się od siebie. - Trzeba zwrócić uwagę również na to, że ciało podczas balsamowania było nasączane różnymi żywicami, które absorbowały też bandaże, co zaburza nam ogląd sytuacji - dodał Wojciech Ejsmond.
Facebook post
Mumie zwierząt. Miał być kotek, a jest patyk
Warsaw Mummy Project zajmuje się również mumiami zwierząt. - Jest to o tyle tajemnicze, że nie wiemy do końca, co kryje się pod bandażami. Zdarza się, że mumia wyglądająca jak kotek w środku ma zupełnie inny gatunek - wskazała Marzena Ożarek-Szilke. - Te mumie produkowano hurtowo. Jak się kończyły kotki, a było na nie zapotrzebowanie, to zamiast kotka można było w mumie włożyć coś innego - wytłumaczyła naukowczyni.
Zabalsamowane zwierzęta wykorzystywane były m.in. jako mumie wotywne. - Jak Egipcjanin udawał się z pielgrzymką do świątyni albo szedł tam z jakąś intencją, należało pozostawić coś, co pomogłoby w komunikacji z bóstwem - stwierdził Wojciech Ejsmond. - Upraszczając, Egipcjanie mogli wierzyć, że zwierzę, które zostało zabalsamowane, odczuwało wdzięczność wobec osoby, która zapłaciła za mumifikację. Dzięki niej dusza tego zwierzęcia miała się cieszyć życiem wiecznym w zaświatach, więc takie zwierzę mogło przekazać informacje bogu albo bogini - wytłumaczył archeolog.
Były również zwierzęce mumie "spożywcze". - Tutenchamona wyprawiono w zaświaty z całym zestawem coś rodzaju pudełek lanczowych, w środku znajdują się pieczyste, kaczki w sosie, owinięte w bandaże jak mumie, tak, żeby trafiły z nim do zaświatów. - Wojciech Ejsmond
Efekty pracy naukowców można zobaczyć na profilu Warsaw Mummy Project Human na Facebooku oraz na kanale Warsaw Mummy Project na YouTube.