Zatrważające statystyki. Nawet 80 proc. populacji boi się leków. Oto powody
Boicie się leków? Jeśli tak to nie jesteście sami. W zależności od badania farmakofobię obserwuje się u co najmniej 20 proc. pacjentów. Najwięcej - w przypadku terapii sterydami - to nawet 80 proc. Tymczasem monitorowanie skutków ubocznych, nawet bardzo powszechnie stosowanych i doskonale znanych leków, to standard i warto o tym pamiętać. Nie jesteśmy aż tak zagrożeni, jak nam się wydaje - mówił Jakub Janiszewski w "Dłuższej Rozmowie".
Słyszeliście, że szczepionki powodują autyzm? Pewnie, chyba wszyscy słyszeli, choć pierwsze dowody potwierdzające tę śmiałą tezę zostały sfałszowane, a późniejsza dyskusja odnośnie bezpieczeństwa szczepień dzieci na Różyczkę, Świnkę i Odrę jest de facto w środowisku klinicystów, zamknięta. I to zamknięta nie z powodu kasy big farmy, tylko z powodu wielu, wielu badań, które wykluczyły związek przyczynowo-skutkowy. Nie, szczepionki nie powodują autyzmu. Nie powodują też raka, ani martwicy mózgu, ale są tacy, którzy jakby liczyli na to, że może jednak.
Z antyszczepionkowcami, jak z każdym ruchem negacjonistycznym, jest tak, że zawsze znajdzie sobie zestaw argumentów, potwierdzających tezę. Nie wszystkie będą niedorzeczne. Faktycznie, big-farma ma za co się wstydzić, czego najlepszym dowodem słynna już dzisiaj afera talidomidowa z lat pięćdziesiątych, gdy lek uspokajający, nasenny, przeciwwymiotny, zapisywany także kobietom w ciąży, nigdy nie został na tej grupie przebadany i doprowadził do dziesiątków przypadków okaleczeń płodu. To prawda, to się rzeczywiście wydarzyło. Ale ci, którzy przywołują ten przypadek, żeby ludzi postraszyć, rzadko dodają, że to właśnie afera talidomidowa wymusiła obecne regulacje kontrolne, de facto stworzyła system nadzoru farmakologicznego.
Jak ten nadzór działa? W środę przypadał Światowy Dzień Bezpieczeństwa Pacjenta, więc jest to idealna okazja, by o tym porozmawiać. Oczywiście mając w głowie, że każdy lek jest potencjalnie niebezpieczny, każda substancja może się okazać trucizną. Wszystko jest kwestią dawki. Ale istnienie farmakofobii to fakt społeczny. Boimy się szczepionek, boimy się statyn, boimy się leków antydepresyjnych i w ogóle leków stosowanych w psychiatrii, boimy się antybiotyków, boimy się też leków przeciwbólowych, a już powszechnie boimy się sterydów. Farmakofobia, w zależności od badań, dotyczy od 20 proc. do nawet 80 proc. pacjentów, przy czym ten najwyższy odsetek zaobserwowano właśnie w grupie leczonych sterydami. To nie żarty. Ludzie naprawdę mają problem z zaufaniem lekarzom i farmaceutom.
Przyczyny są różne: bo się uzależnię, bo w zasadzie nic mi nie jest, bo mnie to osłabia, bo przestanie działać i będą mi ciągle zwiększać dawkę, bo będzie mnie bolał żołądek, głowa, mięśnie - cokolwiek. Lista potencjalnych szkód jest długa, a gdzieś nad tym wszystkim wisi przekonanie, że coś przeoczyli, że nie wiedzą, że wyciskają z nas kasę i nic więcej ich nie obchodzi.
Może to nietrafione porównanie, ale to na swój sposób fascynujące. Choć każdy z nas może skończyć pod kołami rozpędzonego samochodu, tylko nieliczni ogniście nienawidzą przemysłu motoryzacyjnego i histerycznie boją się aut. Tymczasem coś, co ma przedłużyć nasze życie, rodzi masowe poczucie zagrożenia i niechęć, choć trudno znaleźć rynek ściślej kontrolowany niż rynek farmaceutyków. Już samo to wymaga dłuższej rozmowy.
Źródło: TOK FM