W co gra PSL w sprawie dwukadencyjności? "Koledzy chcą pokazać, że są sprawczy"
Głosowanie nad zniesieniem dwukadencyjności w samorządach wystawiło na próbę relacje w koalicji rządzącej. Wiesław Szczepański, wiceminister spraw wewnętrznych i administracji, w rozmowie z Tomaszem Sekielskim w "Poranku" TOK FM stwierdził, że PSL źle policzył głosy w Sejmie, a głosowanie wystarczyło odłożyć o tydzień.
Z tego artykułu dowiesz się:
- Czyją winą było to, że głosowanie ws. dwukadencyjności w samorządach przepadło?
- Co dalej z tym projektem?
Szczepański wyjaśniał, dlaczego część parlamentarzystów Lewicy poparła zmiany w samorządach. Jak podkreślił, w klubie odbyła się długa dyskusja, a ostatecznie nie wprowadzono dyscypliny głosowania. Za zniesieniem limitu kadencji opowiedziało się 12 parlamentarzystów Lewicy, a sześciu było przeciw. Szczepański przekonywał, że stanowisko klubu zostało wcześniej przedstawione koalicjantom, a polityczne pretensje po głosowaniu nie zmieniają zasad współpracy:
- Podczas tego głosowania nie było trzech osób z Koalicji Obywatelskiej. Można było poczekać tydzień i wtedy głosować na kolejnym posiedzeniu. No, ale niestety państwo z PSL źle się policzyli (…) Chcieli tym uchwaleniem pokazać, że są sprawczy, a potem mówić: no my chcieliśmy, ale to prezydent nie zaakceptował - stwierdził gość Tomasza Sekielskiego.
Co dalej z projektem? Szczepański wskazał, że po odrzuceniu ustawy konieczne będzie złożenie nowego projektu, a decyzja o terminie jego rozpatrzenia należy do marszałka Sejmu. Włodzimierz Czarzasty ma jednak nie robić problemów w tej kwestii, więc projekt szybko wróci na wokandę sejmową.
Źródło: TOK FM