Po posiedzeniu RBN. Tusk o "grymasach niechęci" Nawrockiego. "Wstęp do weta"?
Premier Donald Tusk w czwartek rano odniósł się do przebiegu środowego posiedzenia Rady Bezpieczeństwa Narodowego, poruszając dyskutowane tam kwestie programu SAFE, odmowy przystąpienia Polski do Rady Pokoju oraz "kontaktów towarzyskich" marszałka Sejmu Włodzimierza Czarzastego.
- "Nie do końca zrozumiałem, na czym polegają wątpliwości czy niepewność pana prezydenta" - mówił Donald Tusk odnosząc się do poruszanego podczas RBN tematu programu SAFE. Premier wyraził też nadzieję, że Karol Nawrocki nie zawetuje ustawy;
- Premier bronił decyzji o nieprzystąpieniu do Rady Pokoju. "Polska (..) nie będzie wasalem w relacjach z jakimkolwiek państwem na świecie" - podkreślił;
- Tusk skrytykował także poruszanie na RBN tematu kontaktów marszałka Czarzastego. Przy okazji odniósł się przeszłości Nawrockiego. "To było bardzo nieostrożne ze strony pana prezydenta Nawrockiego czynić poważne zarzuty z faktu, że ktoś obraca się w takim czy innym towarzystwie" - wskazał.
Szef rządu stwierdził, że "nie do końca zrozumiał, na czym polegają wątpliwości czy niepewność pana prezydenta i jego współpracowników dotyczące tej wartości dodanej, jaką daje SAFE". Bo - według niego - zarówno minister obrony narodowej Władysław Kosiniak-Kamysz, jak i minister finansów Andrzej Domański przedstawili bardzo spójną informację na temat tego programu.
Premier wyraził obawę, że zgłaszane w trakcie dyskusji zastrzeżenia mogą zapowiadać prezydenckie weto wobec ustawy wdrażającej program. "Mam nadzieję, że te wątpliwości czy takie grymasy niechęci, jakie się pojawiły w czasie tej dyskusji, nie są wstępem do weta. Mam nadzieję, że cała Rada Bezpieczeństwa Narodowego nie była wyłącznie po to, aby przygotować opinię publiczną do prezydenckiego weta. To byłaby - nomem omen - niepowetowana strata, gdyby prezydent się na to zdecydował" - podkreślił.
"Polska nie będzie wasalem"
Tusk odniósł się również do dyskusji na temat Rady Pokoju i odmowy przystąpienia do niej przez Polskę. "Pan prezydent (na Radzie Bezpieczeństwa Narodowego - PAP) oczekiwał jednoznacznego stanowiska, chociaż uprzedzałem pana prezydenta, zarówno wtedy, kiedy jechał do Davos - tam, gdzie po raz pierwszy ogłoszono tę inicjatywę i także wczoraj, że tak naprawdę taktyka, jaką przyjęliśmy, dała dobre skutki" - mówił podczas konferencji prasowej.
Zaznaczył przy tym, że Polska była, jest i będzie lojalnym, pewnym i obliczalnym sojusznikiem Stanów Zjednoczonych, a on sam jest zdeklarowanym zwolennikiem jak najbliższych więzi transatlantyckich Europy i USA. "Polska w tym sojuszu nie jest i nie będzie jednak tak długo jak ja będę premierem polskiego rządu na pewno, wasalem. (Będzie) lojalnym, wiernym, pewnym sojusznikiem, ale nie będzie wasalem w relacjach z jakimkolwiek państwem na świecie". Jak dodał, taką informację przekazał prezydentowi Nawrockiemu "w sposób jednoznaczny i jasny", zaznaczając: "Odnoszę wrażenie, że pan prezydent ma tutaj jakieś trochę odmienne zdanie w tej kwestii".
Tusk nie uczestniczył w dyskusji o Czarzastym. "Prezydent powinien być szczególnie ostrożny"
Premier odniósł się także do części posiedzenia RBN dotyczącej "kontaktów towarzyskich" marszałka Sejmu Włodzimierza Czarzastego. Poinformował, że uprzedził prezydenta, iż nie będzie uczestniczył w tej dyskusji, i przed jej rozpoczęciem opuścił posiedzenie, a informacje w tej sprawie przedstawił minister koordynator służb specjalnych Tomasz Siemoniak.
"Rada Bezpieczeństwa Narodowego to nie jest miejsce, gdzie dyskutuje się na temat kontaktów tego czy innego polityka z takimi, czy innymi ludźmi" - mówił szef rządu. Ocenił również: "To było bardzo nieostrożne ze strony pana prezydenta Nawrockiego czynić poważne zarzuty z faktu, że ktoś obraca się w takim czy innym towarzystwie. Prezydent Nawrocki powinien być szczególnie ostrożny w formułowaniu oskarżeń tego typu, że jak się obraca ktoś w złym towarzystwie, to go dyskwalifikuje" - i dodał, że takie podejście obróci się "przeciwko prezydentowi".
Tusk skrytykował także organizację posiedzenia RBN, wskazując, że media mogły transmitować jedynie wystąpienie wstępne prezydenta, bez możliwości relacjonowania odpowiedzi strony rządowej. "Jestem przekonany, że - cytując klasyka - tego typu metoda nie ma nic wspólnego ze szlachetnymi sztukami walki wręcz" - ironizował premier.
Posłuchaj:
Źródło: PAP