,
Obserwuj
Polityka

Spotkanie Nawrocki-Sikorski ws. ambasadorów. Czy "dni Klicha w Waszyngtonie są policzone"?

Anna Siek
5 min. czytania
14.01.2026 20:59

Spotkanie prezydenta z szefem MSZ odbędzie się pod koniec stycznia. Jak przekazał szef prezydenckiego Biura Polityki Międzynarodowej Marcin Przydacz, rozmowa ma dotyczyć nominacji ambasadorskich. Konflikt zaczął się - przypomnijmy - zaczął się jeszcze, gdy prezydentem był Andrzej Duda, wiosną 2024 roku. 

Bogdan Klich i Radosław Sikorski
Bogdan Klich i Radosław Sikorski
fot. WOJCIECH STROZYK/REPORTER

Z tego artykułu dowiesz się:

  • Kiedy dojdzie do spotkania prezydenta Karola Nawrockiego z szefem polskiej dyplomacji Radosławem Sikorskim
  • O czym rozmawiać mają prezydent i minister spraw zagranicznych
  • Obsada której z polskich ambasad budzi największe emocje w Pałacu Prezydenckim

Marcin Przydacz poinformował, że rezydent Karol Nawrocki zaprosił szefa MSZ Radosława Sikorskiego na spotkanie na 26 stycznia, na godz. 14. Spotkanie ma być poświęcone nominacjom ambasadorskim. Zaproszenie - jak przekazał rzecznik MSZ - zostało przyjęte. - Traktujemy je jako zaproszenie do merytorycznej rozmowy - powiedział Maciej Wewiór. - Dobrze, że po miesiącach zapowiedzi szef MSZ Radosław Sikorski otrzymał zaproszenie na spotkanie z prezydentem Karolem Nawrockim - stwierdził. 

O terminie spotkania Przydacz poinformował w środę na briefingu przed wejściem na spotkanie w MSZ. Prezydencki minister wyjaśnił, że przybył na Konwent Służby Zagranicznej, który opiniuje kandydatów na ambasadorów. Szef prezydenckiego Biura Polityki Międzynarodowej, który w przeszłości był posłem PiS i wiceszefem MSZ-tu, przypomniał, że w wielu polskich placówkach zagranicznych funkcjonują dyplomaci w randze charge d'affaires, a nie ambasadorów. Podkreślił, że "nie jest to sytuacja optymalna". Przydacz zaznaczył, że prezydent Nawrocki wielokrotnie wskazywał, iż problem ten "wynika z decyzji pierwotnej ministra Sikorskiego o zawróceniu, o odwołaniu do kraju 50 ambasadorów bez słowa merytorycznego uzasadnienia".

Jak zauważył, w wielu polskich placówkach zagranicznych funkcjonują dyplomaci w randze charge d'affaires, a nie ambasadorów. Podkreślił, że "nie jest to sytuacja optymalna". Przydacz zaznaczył, że prezydent Nawrocki wielokrotnie wskazywał, iż problem ten "wynika z decyzji pierwotnej ministra Sikorskiego o zawróceniu, o odwołaniu do kraju 50 ambasadorów bez słowa merytorycznego uzasadnienia". Po decyzji Sikorskiego - przypomnijmy - ówczesny prezydent Andrzej Duda przyblokował nominacje ambasadorskie. Z tego powodu np. w USA Polska do dziś nie ma ambasadora. 

Redakcja poleca

Wojna o ambasadorów

Przydacz zadeklarował, że prezydent "jest gotów do rozmowy, do tego, aby tę sytuację rozwiązać" i "będzie oczekiwał pewnych działań" ze strony szefa MSZ. - W związku z tym zaprosił już na jedno spotkanie. Ono się odbyło w Pałacu Prezydenckim, były tam poczynione pewne wstępne rozmowy, wstępne ustalenia - mówił prezydencki minister. Według niego jednak, pismo szefa MSZ, które po tym spotkaniu finalnie trafiło na biurko prezydenta, nie odpowiadało tym ustaleniom. - Wręcz przeciwnie, szło zupełnie w poprzek ustaleniom, które prezydent poczynił z panem ministrem - zaznaczył prezydencki minister.

- W związku z tym prezydent wystosował w ostatnim czasie - za moją sprawą - odpowiedź do pana ministra informując, że tego typu informacje zawarte w piśmie ministra spraw zagranicznych nie są zgodne z ustaleniami, w związku z czym zaprasza pana ministra spraw zagranicznych na spotkanie do Pałacu Prezydenckiego na dzień 26 stycznia, na godz. 14 - dodał szef BPM. 

Redakcja poleca

Współpracownik prezydenta stwierdził, że Karol Nawrocki liczy, że dojdzie do porozumienia i "do zmiany podejścia ze strony MSZ i powrotu do tej dobrej, wypracowanej przez 30 lat praktyki uzgadniania stanowisk w zakresie obsady placówek dyplomatycznych". - Pan prezydent chce, aby to uzgodnienie miało charakter merytoryczny, a nie charakteryzowało się podejściem politycznym, tak jak to robi dzisiaj minister spraw zagranicznych - dodał.

Przydacz mówił też, że "ciekawostką" jest to, iż na liście proponowanych kandydatów na ambasadorów znajduje się co najmniej jedna osoba, która nie ma świadomości, że jest procedowana jego kandydatura. - W momencie, kiedy się dowiedział z informacji płynącej z Pałacu Prezydenckiego, że jego kandydatura ma być postawiona na konwencie, wysłał pismo do ministra spraw zagranicznych - do mojej wiadomości - z prośbą, aby jego kandydatury nie procedować. Nie mam takiego upoważnienia, żeby o nim mówić, natomiast to była ważna placówka na Bliskim Wschodzie, ważny urzędnik - stwierdził. 

Dodał, że jeśli chodzi o listę przedstawionych kandydatur, to ma nieformalną informację, że niektóre osoby nie chcą, by ich kandydatury były procedowane w sytuacji, w której nie mają gwarancji, że prezydent podpisze ich nominacje. Jednocześnie - mówił Przydacz - "są naciskani po to, by brać udział w niechcianej grze politycznej". Wyraził nadzieję, że Sikorski i szef służby zagranicznej "zaprzestaną tej praktyki".

Prezydencki minister, nawiązując do trwającego od 2024 roku kryzysu wokół nominacji ambasadorskich, powiedział, że "wszyscy wiemy, iż kluczową jest tutaj obsada placówki w Waszyngtonie". - Jak wiedzieliśmy z pisma ministra Sikorskiego, jest on już pogodzony z faktem, że pan Klich nie będzie ambasadorem w Waszyngtonie, wycofuje się z tej propozycji. To dobrze, że się wycofuje - powiedział Przydacz. Dodał, że jego zdaniem "dni pana Klicha są już policzone w Waszyngtonie". - Dobrze by było, gdyby jednak, po pierwsze, znaleźć dobrego, wspólnego kandydata, a po drugie znaleźć też, usłyszeć uzasadnienie ze strony MSZ, dlaczego dobrzy ambasadorowie, także i Marek Magierowski, zostali bez słowa merytorycznego uzasadnienia zawróceni do kraju - podkreślił Przydacz. 

Redakcja poleca

Spotkanie Nawrocki - Sikorski. Będzie przełom ws. ambasadorów? 

Rzecznik MSZ, odnosząc się do wypowiedzi Przydacza, przypomniał, że po ostatnim spotkaniu szefa MSZ z prezydentem Sikorski przedstawił propozycję rozwiązania kwestii powołań ambasadorskich, która przez 91 dni pozostawała bez odpowiedzi. - Dobrze, że dziś, przy okazji Konwentu Służby Zagranicznej – będącego elementem procedury wyboru ambasadorów, w którym zawsze uczestniczy przedstawiciel Kancelarii Prezydenta RP – po miesiącach zapowiedzi minister Sikorski otrzymał zaproszenie na spotkanie z prezydentem. Oczywiście przyjmujemy je z pełnym przekonaniem i traktujemy jako zaproszenie do merytorycznej rozmowy - dodał Wewiór.

Jak zaznaczył, zaplanowana na 26 stycznia rozmowa "z pewnością będzie łatwiejsza, jeśli prezydent – zgodnie z obowiązującym prawem – rozpocznie podpisywanie powołań, które od 161 dni pozostają w Kancelarii Prezydenta RP".

W rozmowie z PAP Wewiór, odnosząc się do słów Przydacza zaznaczył, że podstawowym punktem i pierwszym elementem procesu opiniowania kandydata na ambasadora, jest zgoda zainteresowanego. Zaznaczył, że jeśli chodzi o tryb opiniowania kandydatur na konwencie, to MSZ działa zgodnie z obowiązującym prawem. 

Spór między rządem a ośrodkiem prezydenckim ws. nominacji ambasadorskich trwa od marca 2024 roku. Wtedy szef MSZ zdecydował, że ponad 50 ambasadorów zakończy misję, a kilkanaście kandydatur zgłoszonych do akceptacji przez poprzednie kierownictwo resortu zostanie wycofanych. Ówczesny prezydent Andrzej Duda podkreślał natomiast, że "nie da się żadnego ambasadora polskiego powołać ani odwołać bez podpisu prezydenta". W miejsce ambasadorów, którzy opuścili placówki, ale nie zostali wówczas formalnie odwołani przez prezydenta, trafili wskazani przez MSZ dyplomaci, którzy nie mają statusu ambasadorów, lecz charge d’affaires.

Prezydent Nawrocki sprzeciwia się w szczególności nominowaniu na ambasadorów obecnego szefa placówki w Waszyngtonie Bogdana Klicha oraz Ryszarda Schnepfa, chargé d’affaires we Włoszech. 

Redakcja poleca

Przypomnijmy, że w grudniu wiceszef MSZ Marcin Bosacki, komentując sprawę zablokowania nominacji dla ambasadorów, mówił w TOK FM, że prezydent "szuka pretekstów", by nie nominować ponad 40 nowych ambasadorów. - Problem jest w betonowej postawie prezydent Nawrockiego - stwierdził. 

Źródło: PAP, TOK FM