,
Obserwuj
Polityka

"Kaczyński to jedyny artysta, który wozi widownię ze sobą". Dlaczego prezes PiS boi się debaty z Tuskiem?

3 min. czytania
09.12.2022 16:04
Obserwuj nas na Google
Zdaniem Leszka Millera do debaty między liderami dwóch największych partii nie dojdzie, bo "Kaczyński będzie wymyślał coraz to nowe powody, dla których nie może się ona odbyć". - Sądzę, że prezes Kaczyński ma jak najgorsze wspomnienia z dotychczasowych debat z panem Donaldem Tuskiem i zapewne nie czuje się na siłach, żeby stawić czoła - ocenił w TOK FM były premier, a obecnie europoseł.

Prezes PiS stosuje różne uniki, by nie wziąć udziału w publicznej debacie, na którą wiosną tego roku Donald Tusk wezwał Jarosława Kaczyńskiego. Lider PiS proponował niedawno na przykład, by Tusk debatował, ale z premierem Mateuszem Morawieckim. W miniony poniedziałek Kaczyński powiedział jednak, że zgodzi się na wyborczą debatę z Donaldem Tuskiem, ale jeżeli ze strony przewodniczącego PO nie będzie "obrzucania wyzwiskami czy pogróżkami". "Jestem gotowy do debaty w dowolnym czasie i miejscu, panie prezesie. Będę czuły i delikatny, chociaż amnestii obiecać nie mogę" - odpowiedział na Twitterze Tusk.

Zdaniem byłego premiera, a obecnie europosła Leszka Millera do debaty jednak i tak nie dojdzie, a "Kaczyński będzie wymyślał coraz to nowe powody, dla których nie może się ona odbyć". - Sądzę, że prezes Kaczyński ma jak najgorsze wspomnienia z dotychczasowych debat z panem Donaldem Tuskiem i zapewne nie czuje się na siłach, żeby stawić czoła. Myślę, że tak naprawdę nie chce wziąć w niej udziału, tylko musi jakoś wiarygodnie dla swoich zwolenników wyplątać się z tej koncepcji - mówił w "A teraz na poważnie" w TOK FM.

"Kaczyński to jedyny artysta, który wozi widownię ze sobą"

Leszek Miller pytany, czy Kaczyński, który przez wiele lat mierzył się w debatach z wieloma politykami, to nie "zawodnik wagi ciężkiej", odpowiedział krótko: "Jego forma jest coraz gorsza".

- To wszystko działo się dawno temu i Kaczyński odwykł od tego rodzaju starć. Wystarczy popatrzeć, jak przebiegają jego spotkania ze zwolennikami. Nie musi odpowiadać na żadne kwestie, które mogą mu sprawić kłopot. To wszystko odbywa się w atmosferze uwielbienia i w niczym nie przypomina atmosfery starcia z interlokutorem, z rywalem politycznym - dodał europoseł.

Jak podkreślił, decyduje o tym jeszcze jeden fakt. - To jest jedyny artysta, który wozi widownię ze sobą. I to intelektualnie rozleniwia. Powoduje, że tego rodzaju polityk wypada z formy, bo nie musi się przemęczać, przygotowywać, przewidywać różnych sytuacji, które będą mu sprawiały kłopot - stwierdził także Leszek Miller.

Zdaniem byłego premiera, odwrotnie jest z Donaldem Tuskiem. - Tusk wyraźnie jest w formie i na każdym spotkaniu reaguje na jakiś problem. Jego publiczność nie jest dobierana, każdy może przyjść i zadać pytanie - wskazał gość TOK FM.

W ocenie Millera "Kaczyński jako człowiek inteligentny zdaje sobie więc z tego sprawę i będzie robił wszystko, żeby nie doszło do bezpośredniego spotkania z Donaldem Tuskiem".

'To byłaby debata z popychłem Kaczyńskiego'. Leszek Miller o starciu Tuska z Morawieckim

"To nie są normalni wyborcy. To są wyznawcy"

Jak zauważył Mikołaj Lizut, notowania partii rządzącej, pomimo wielu problemów, w tym wizerunkowych prezesa czy np. szalejącej drożyzny i inflacji, jednak nie spadają. Według najnowszego sondażu IBRIS Prawo i Sprawiedliwość ma 34,2 proc. poparcia. To 0,5 punktu procentowego więcej w porównaniu z początkiem listopada. Koalicja Obywatelska w grudniu zdobyła zaś 28,3 proc. głosów badanych i zaliczyła wzrost o 0,7 pkt. proc.

Zdaniem Leszka Millera można to wytłumaczyć tylko w jeden sposób. - PiS przez lata rządzenia wychował sobie elektorat. Właściwie to nie są normalni wyborcy, tylko to są wyznawcy. I stosunek wyznawców do ich idoli nie polega na trzeźwej ocenie, tylko na wierze. Albo się wierzy albo się nie wierzy. Oni wierzą - ocenił były premier.

Gość TOK FM wskazał także, że PiS dysponuje taką machiną propagandową, jaką nie dysponowała do tej pory żadna inna partia polityczna. - Oni wierzą, a utwierdzają się w tym przekonaniu, kiedy codziennie oglądają i słuchają komunikatów płynących z telewizji publicznej czy z radia - podkreślił. - Więc to jest zespół czynników, ale główny czynnik opiera się na wierze we wszystko, co ich idol i ich ulubieni politycy mówią i co później jest powtarzane w mediach publicznych - podsumował były premier.

Lęki przed drożyzną okazały się 'fantomowe'. Ekspert: Po wakacjach stała się rzecz przedziwna