,
Obserwuj
Polityka

Kłótnia na antenie TOK FM. "Pan z uporem maniaka wraca do tematu"

3 min. czytania
23.08.2024 12:48
Marek Sawicki nie ma wątpliwości, że trzeba przyjąć ustawę o wychowaniu patriotycznym. - Ona jest potrzebna, wbrew temu, co sądzą niektórzy politycy, szczególnie związani z Ministerstwem Edukacji Narodowej - mówił w TOK FM. Posłowi PSL nie podobały się krytyczne pytania, zadawane przez Jacka Żakowskiego.
|
|
fot. Maciek Jaźwiecki / Agencja Wyborcza.pl

Wychowanie patriotyczne to jeden z ostatnich pomysłów Polskiego Stronnictwa Ludowego. Jak wyjaśnił wicepremier Władysław Kosiniak-Kamysz, "ma to być program dla szkół, a nie nowy przedmiot". Wyjaśnił, że program ma zakładać m.in. odwiedzanie miejsc ważnych dla polskiej historii, także regionalnych.

Pomysł ludowców nie do końca podoba się między innymi w resorcie edukacji. Krytycznie o pomyśle ludowców mówił też w TOK FM szef Związku Nauczycielstwa Polskiego Sławomir Broniarz .

Czy wychowania patriotycznego jest za mało?

Projektu bronił w "Poranku Radia TOK FM" Marek Sawicki. Przekonywał, że ustawę trzeba przyjąć. - Ona jest potrzebna, wbrew temu, co sądzą niektórzy politycy, szczególnie związani z Ministerstwem Edukacji Narodowej. Patriotyzmu nigdy za wiele - przekonywał wiceprzewodniczący Klubu Parlamentarnego Polskie Stronnictwo Ludowe - Trzecia Droga.

Apelował o to, by nie wyśmiewać projektu ludowców. I wyjaśnił, dlaczego trzeba było przygotować nowe regulacje. W rozmowie z Jackiem Żakowskim opowiadał o obchodach rocznic bitwy pod Frankopolem i Skrzeszewem. - Kiedy wznawiałem to jako wójt w 1993 roku, budową kolejnego pomnika i upamiętnieniem miejsca tej bitwy, były wielkie uroczystości. Kontynuowaliśmy to do czasu, kiedy gminą rządziło Polskie Stronnictwo Ludowe, a kiedy do gminy przyszło Prawo i Sprawiedliwość o tej rocznicy w ogóle zapomniano - mówił.

To nie wszystko, co mamy dla Ciebie w TOK FM Premium. Spróbuj, posłuchaj i skorzystaj ze specjalnej oferty. Wejdź tutaj, by znaleźć szczegóły >>

Kłótnia o patriotyczny pomysł PSL-u. "Pan z uporem maniaka wraca do tematu"

W ocenie gościa TOK FM, choć patriotyzmu na liście lektur szkolnych nie brakuje, to jest to głównie cierpienie, a nie ma elementów chwały. - Mało jest np. Tadeusza Kościuszki, mało zwycięskiej bitwy warszawskiej - argumentował.

'Rozpętuję się histeria'. Mucha odpowiada koledze z Trzeciej Drogi. 'Widza tylko Banderę'

Posłowi PSL-u nie do końca podobały się konkretne pytania, zadawane przez Jacka Żakowskiego. Kiedy dziennikarz pytał, z jakimi ekspertami od edukacji ludowcy konsultowali swój projekt, usłyszał: "Panie redaktorze, zaprosi pan Piotra Zgorzelskiego, bo on był autorem tego projektu".

Na uwagę, że poseł sam się podpisał pod ustawą, mówił, że osobiście go nie konsultował projektu. - Pan z uporem maniaka wraca do tematu, który z punktu widzenia spraw gospodarczych ma mniejsze znaczenie, kiedy ja panu sygnalizuje temat, który za chwilę będzie decydował o konkurencyjności polskiej gospodarki - oburzył się Marek Sawicki.

- Czy pan jest kolejnym polskim posłem, który chce publicznie powiedzieć, że nie wie, co podpisuje? - nie dawał za wygraną Żakowski.

- Wiem, co podpisuję z pełną świadomością. Ale pan mnie pyta o technikalia: jak powstawał projekt i z kim był konsultowany - odpowiedział polityk PSL-u.

Przekonywał, że sam szczegółowo może odpowiedzieć na pytania, jak powstaje projekt dotyczące stabilizacji dochodów w rolnictwie, czy konsolidacji kredytów i upadłości gospodarstw rolnych, bo tym się zajmuje. - Pod moimi projektami także podpiszą się posłowie, którzy na bieżąco nie uczestniczą w ich budowaniu. Rzeczą normalną jest, że nie może uczestniczyć w budowaniu jednego projektu 32 ludzi. Robi to trzech-czterech posłów i eksperci. To wzajemne zaufanie. Z kim konsultował Piotr Zgorzelski? Pan go zaprosił, on wtedy dokładnie powie - stwierdził.

"Widzi pan, w jakie głupoty znowu pan wchodzi"

Prowadzący "Poranek radia TOK FM" zauważył, że w projekcie nie ma zapisu, że wycieczki patriotyczne mają być bezpłatne. Jak mówił, może więc dojść do sytuacji, że będą jeździły na nie tylko dzieci z lepiej sytuowanych rodzin.

- Widzi pan, w jakie głupoty znowu pan wchodzi? I po co ta insynuacja, że jak nie jest napisane, że będą bezpłatne, to znaczy, że będą płatne? Dlaczego pan sugeruje, że te, które my proponujemy, miałyby być finansowane przez rodziców? - pytał Marek Sawicki.

Na koniec podkreślił, że ustawa to nie dokument, w którym trzeba pisać, jak przepis na konfitury. I trzeba napisać, ile gramów cukru "wsypać na litr owoców".