Chciała, by Polki pracowały dłużej. Sama już jest na emeryturze. "Przykre i obłudne"
- Marlena Maląg przeszła na emeryturę w wieku 60 lat, mimo wcześniejszych publicznych zachęt do dłuższej aktywności zawodowej; pobiera obecnie 7,5 tys. zł emerytury i wynagrodzenie europosłanki;
- Opozycja zarzuca jej hipokryzję i podwójne standardy - senator KO Ewa Matecka nazwała jej postawę 'przykrą i obłudną';
- Asystent Maląg tłumaczy decyzję przepisami unijnymi, które uniemożliwiają dalsze składki do polskiego ZUS po osiągnięciu wieku emerytalnego przez europosłanki.
W styczniu 2023 roku Marlena Maląg - jako ministra rodziny i polityki społecznej - mówiła w radiowej Jedynce: "Wprowadziliśmy system zachęt, między innymi PIT zero dla osób, które osiągnęły wiek emerytalny, ale na emeryturę nie przeszły. Im dłużej będziemy pracować, tym nasze świadczenie będzie wyższe, ale to jest wybór". Jak podkreśliła, "rząd PiS przywrócił wiek emerytalny, dając rzeczywistą możliwość wyboru".
Jednak już w listopadzie 2024 r. 60-letnia Maląg sama skorzystała z prawa do emerytury. Jak wynika z jej oświadczenia majątkowego - któremu przyjrzała się "Wyborcza" - otrzymuje 7,5 tys. zł miesięcznie świadczenia emerytalnego, które łączy z wynagrodzeniem europosłanki PiS.
"Problemy zwykłych Polek i Polaków nie dotyczą pani Maląg"
Krytycznie odniosły się do tego posłanki i senatorka Koalicji Obywatelskiej. "To cwaniactwo i podwójne standardy. W jej formacji politycznej to norma" - stwierdziła w rozmowie z "GW" Karolina Pawliczak. Senatorka Ewa Matecka oceniła natomiast, że "Marlena Maląg wykorzystała prawo jakie jej przysługuje w sprzeczności do teorii, jakie wcześniej wygłaszała". "To nie pierwszy przypadek w wydaniu polityków PiS, że co innego mówią, a co innego się robią" - dodała.
Matecka przypomniała również, że Maląg jako minister otwierała Centra Integracji Cudzoziemców, przeciwko którym obecnie protestuje:
To przykre i obłudne
.
Podobnie wypowiedziała się posłanka Polski 2050 Barbara Oliwiecka:
Ta sytuacja jasno pokazała, że problemy zwykłych Polek i Polaków nie dotyczą pani Maląg
.
Winne unijne przepisy. "Opóźnianie nic by nie dawało"
Piotr Trybek, asystent europosłanki, tłumaczył, że emerytura była skutkiem przepisów unijnych. "Od momentu uzyskania 60. roku życia przez kobietę zasiadającą w Parlamencie Europejskim nie są już odprowadzane żadne składki do polskiego systemu emerytalnego". Jak dodał, "opóźnianie przejścia pani Marleny Maląg na emeryturę nic by nie dawało".
Niecały rok pracy, 9 lat bezpłatnego urlopu, wysoka odprawa. Przypadek posłanki PiS z Radomia
Z oświadczenia majątkowego wynika, że w 2023 r. Maląg otrzymała m.in. prawie 77 tys. zł wynagrodzenia poselskiego, blisko 60 tys. euro z Europarlamentu i 24 tys. zł z wynajmu mieszkania. Dodatkowo zainkasowała ponad 58 tys. zł odprawy z urzędu miasta Ostrowa Wielkopolskiego, gdzie formalnie pozostawała na bezpłatnym urlopie od 10 lat.
Były prezydent Ostrowa (woj. wielkopolskie) i obecny poseł KO Jarosław Urbaniak fakt, że Maląg miała bezpłatny urlop w urzędzie miasta, uznał za "dziwny". Podkreślił, że urlop w przypadku stanowisk samorządowych nie jest obowiązkiem, lecz zależy od decyzji prezydenta miasta.
Posłuchaj: