"Wyborca odkrył, że król jest nagi". Czy Nawrockiego spotka los Trumpa?
Amerykańscy wyborcy, aczkolwiek zajęło im to wiele lat, dostrzegli, że za tym nie idzie żadna realna siła i to tylko teatr - mówił o Donaldzie Trumpie w "Poranku" TOK FM prof. Adam Leszczyński historyk, dyrektor Instytutu Myśli Politycznej im. Gabriela Narutowicza.
Z tego artykułu dowiesz się:
- Dlaczego Donald Tusk nazwał Karola Nawrockiego "osiłkiem";
- Dlaczego - zdaniem prof. Adama Lesczyńskiego - wyborcy mają słabość do silnych fizycznie liderów
- Co według historyka jest przyczyną przegranej republikanów w wyborach do Kongresu.
"W państwie prawa sędzia, choćby była to filigranowa kobieta, nie ustępuje przed agresywnym osiłkiem" - powiedział premier Donald Tusk w odniesieniu do piątkowych wydarzeń w Trybunale Konstytucyjnym, gdy prezydent Karol Nawrocki, wchodząc do budynku przy Alei Szucha, według niektórych relacji, miał użyć siły fizycznej wobec sędzi Anny Korwin-Piotrowskiej. Prezydent nie został tak nazwany po raz pierwszy. Nawrockiego jako człowieka o "wizerunku niezbyt lotnego osiłka" określił również Sławomir Mentzen (Konfederacja) w czasie kampanii wyborczej.
Historyk prof. Adam Leszczyński w "Poranku" TOK FM przypomniał jeszcze słowa prezesa Prawa i Sprawiedliwości Jarosława Kaczyńskiego z sierpnia 2024 r., który powiedział, że kandydat na prezydenta "musi być młody, wysoki, okazały, przystojny". Bo tak wyszło z badań przeprowadzonych na zlecenie partii.
- Te badania uchwyciły tęsknotę wielu ludzi za kimś za taką figurą patriarchalną, trochę agresywną, figurą przywódcy, króla, władcy, kogoś, kto ochroni i jest przywódcą na ciężkie czasy. (...) To bardzo prosty i zrozumiały odruch. (...) Kiedy czasy są trudne, poszukujemy silnego mężczyzny. (...) Oczywiście polityk musi tę siłę demonstrować - robić pompki, boksować, wyciskać na sztandze, nosić lodówkę. Można się z tego podśmiewać, ale jeżeli to działa, no to dlaczego nie? - pytał retorycznie dyrektor Instytutu Myśli Politycznej im. Gabriela Narutowicza.
Wyborcy "przejrzą na oczy" także w sprawie Nawrockiego?
Określenie "agresywny" pasuje również do Donalda Trumpa, któremu nieustanne demonstrowanie siły (choć nie fizycznej), finalnie nie wyszło na dobre. Głosujący w wyborach do Kongresu tłumnie stanęli po stronie demokratów znacząco ograniczając władzę prezydenta.
- Mieliśmy całe długie serie wpisów z groźbami wobec różnych osób czy krajów, np., że zmiecie Iran z powierzchni ziemi. Amerykańscy wyborcy, aczkolwiek zajęło im to wiele lat, dostrzegli, że tym nie idzie żadna realna siła, że to tylko teatr. Być może wyniki wyborów w Stanach Zjednoczonych pokazują, że wyborca poczuł się oszukany i przejrzał na oczy, odkrył, że król jest nagi. Jestem ciekaw, czy w przypadku naszego pana prezydenta ten proces również będzie przebiegał podobnie - analizował prof. Adam Leszczyński w TOK FM.
Źródło: TOK FM, TVN24, OKO.press