Specjalna operacja przy granicy z Królewcem. Wiceminister w TOK FM o szczegółach
Trzeba na zimne dmuchać i przewidywać, że może się pojawić zagrożenie, które wydaje się nieprzewidywalne - mówił w TOK FM wiceminister obrony narodowej Stanisław Wziątek.
Specjalna operacja przy granicy z Królewcem. Wiceminister w TOK FM o szczegółach
W okolicach granicy Polski z obwodem królewieckim polskie służby prowadzą operację prewencyjną w związku z sygnałami o możliwych działaniach dywersyjnych.
- Dochodzą do nas formalne sygnały, to nie tylko nasze domysły, dotyczące potencjalnych zagrożeń, które mogą być stosowane przez Federację Rosyjską w stosunku do nas. Informacje pochodzą od służb zarówno polskich, jak i sojuszniczych. Wiemy, że Rosja niestety cały czas eskaluje. Obok różnego rodzaju zakłóceń sygnałów GPS nad Morzem Bałtyckim, naruszania przestrzeni powietrznej, cyklicznych ataków w cyberprzestrzeni na naszą infrastrukturę krytyczną, w tym różnego rodzaju instytucje państwa, stosuje także akty sabotażu i być może prowokacji, które są równie niebezpieczne jak sam sabotaż - mówił w TOK FM Stanisław Wziątek, wiceminister obrony narodowej Stanisław Wziątek.
W operacji bierze udział między innymi policja, straż graniczna i wojsko, w tym także jednostka specjalna GROM.
Jednym z rozpatrywanych scenariuszy, które biorą pod uwagę służby, jest próba nielegalnego przekroczenia granicy.
Działania dywersantów notowano ostatnio także w innych krajach NATO. Jednym z takich państw jest Łotwa, gdzie uzbrojeni nieoznakowani wojskowi, którzy przedstawiali się jako "Czarna Ruś" siłowo przepychali przez granicę migrantów.
Najbardziej groźny scenariusz
We wtorek podczas konferencji przed posiedzeniem rządu premier Donald Tusk mówił o sytuacji bezpieczeństwa przy granicy z obwodem królewieckim. Poinformował, że tuż po północy otrzymał od Straży Granicznej informację, że zaobserwowano niepokojący ruch na granicy polsko-rosyjskiej. "Osobnicy z latarkami. Bardzo szybko zadysponowaliśmy tam odpowiednie siły i środki - mówił. Dodał, że udało się zapobiec prowokacji, "jeśli takie były zamiary, bo tego do końca nie będziemy w stanie potwierdzić".
Wiceminister obrony narodowej wskazał, że było to kilkanaście osób.
- Nie wiemy, ale możemy przewidywać, że jednym ze scenariuszy jest to, że może wtargnąć na terytorium Rzeczpospolitej grupa uzbrojonych, nazwę to po prostu bandytów, na pewno wyszkolonych specjalistów, którzy mogą przeprowadzać akcje o charakterze dywersyjnym i sabotażowym, po czym szybko wrócić. To nie jest jedyny scenariusz - mówił w "Wywiadzie politycznym".
Stanisław Wziątek przyznał, że dla niego najbardziej groźny scenariusz to ten, który odnosi się do prowokacji, które mogą wstrząsnąć opinią publiczną. - Taki, w którym to Rosja będzie wykazywała, że jest zagrożona, bo to na przykład z terytorium Rzeczypospolitej - według Rosjan - może być zaatakowany obwód kaliningradzki na przykład dronami. Wówczas będzie to powód, by nie tylko poruszać opinię światową, nie tylko wykazywać, że to oni są ofiarą, ale także eskalować inne działania, które będą zagrożeniem dla Polski. To niebezpieczne - podkreślił.
Dlatego, zastrzegł, "trzeba na zimne dmuchać i przewidywać, że może się pojawić zagrożenie, które wydaje się nieprzewidywalne". - Natomiast na granicy polsko-rosyjskiej z dużą dozą prawdopodobieństwa możemy założyć, że takie incydenty, podobnie jak na granicy polsko-białoruskiej, przydarzyć się mogą - podsumował w TOK FM.
Źródło: TOK FM, PAP