Przełomowe wybory w USA to nekrolog dla ruchu MAGA? "Rozległy zawał"
- Amerykańscy wyborcy nie mieli innego wyjścia, chcieli pokazać czerwoną kartkę Donaldowi Trumpowi, więc musieli wskazać demokratycznych kandydatów. To było głosowanie przeciwko administracji, a nie za Partią Demokratyczną. Oczywiście partia teraz może nabrać impetu - mówiła w TOK FM prof. Zachara Szymańska z Uniwersytetu Jagiellońskiego.
Przełomowe wybory w USA to nekrolog dla ruchu MAGA? "Rozległy zawał"
Demokraci świętują po miażdżącej wygranej w wyborach uzupełniających do Kongresu. Od stycznia - gdy rozpocznie się nowa kadencja - będą kontrolować nie tylko Izbę Reprezentantów, ale też Senat.
Partia Demokratyczna odniosła sukces nawet w miejscach, które od dekad kontrolowali republikanie. "Niebieska fala zmieniła się w czerwony pogrom" - napisał "New York Times". Po prawie stu latach republikanie stracili senacki mandat w Kansas, po niemal czterdziestu - w Teksasie, po dwudziestu ośmiu - w Karolinie Południowej.
O to, czy właśnie napisał się nekrolog dla całego ruchu MAGA, pytana była w TOK FM prof. Zachara Szymańska z Uniwersytetu Jagiellońskiego. - Jeszcze nie przesądzałabym o tak radykalnej diagnozie. Na pewno jest tak, że ruch MAGA doznał rozległego zawału, a ten objął stany, w których Donald Trump zaledwie dwa lata temu wygrywał z wynikiem dwucyfrowym. To i Ohio, i Kansas, i Karolina Południowa, i Texas, który teraz wysyła do Waszyngtonu senatora - mówiła.
Jak tłumaczyła rozmówczyni Anny Piekutowskiej, to przede wszystkim efekt rozczarowania polityką prezydenta i "próbą zawłaszczenia rzeczywistości, a wręcz jej zakrzyczenia i zakłamania". - Donald Trump jest specjalistą od takich ruchów politycznych i przez wiele lat, bo w końcu od dekady dominuje scenę polityczną w Stanach Zjednoczonych, były to rozwiązania skuteczne. Teraz wyborcy w obliczu kryzysu, pustek we własnych portfelach uznali, że to jednak marzonka i to Donald Trump jest odpowiedzialny za niedostatki. To jego będą winić - dodała.
Zastrzegła przy tym, że Partia Demokratyczna nie jest w stanie o wiele lepszym niż dwa tygodnie temu. Przypomniała, że tydzień temu były sygnały ożywienia, bo sondaże windowały perspektywę przejęcia Senatu, ale jeszcze wczoraj nie było do końca wiadomo, że będzie ta niebieska fala. - Amerykańscy wyborcy nie mieli innego wyjścia, chcieli pokazać czerwoną kartkę Donaldowi Trumpowi, więc musieli wskazać demokratycznych kandydatów. To było głosowanie przeciwko administracji, a nie za Partią Demokratyczną. Oczywiście partia teraz może nabrać impetu. To coś, co Anglosasi nazywają momentum. Czy tak się stanie? Trudno powiedzieć - dopowiedziała.
"Zrezygnowany, bierny, zaskakująco spokojny"
Zdaniem ekspertki UJ najsilniejszą formacją w Stanach Zjednoczonych są teraz jednak niezdecydowani, niezrzeszeni. Ci, którzy nie identyfikują się ani z tożsamością Partii Demokratycznej, ani z tożsamością Partii Republikańskiej. - To oni okazali się być tą siłą, która w tej chwili zadecydowała o takim, a nie innym rezultacie wyborów. Oczywiście śmietankę spijają demokraci i teraz oni muszą się ze sobą wewnętrznie ułożyć. Jest potencjał do zmiany, ale też punkt odbicia, który może prowokować dalsze konflikty - podkreśliła.
- A jaki będzie schyłkowy Trump? Na ile faktycznie teraz te dwa lata będą pod znakiem Pana Weto? - dopytywała prowadząca.
- To wielkie pytanie, dlatego że Donald Trump wydaje się zrezygnowany, bierny i zaskakująco spokojny jak na polityka, który jest w końcu mistrzem poruszania się w chaosie. Im większa niepewność, im większe rozedrganie, tym Donald Trump zawsze nabierał politycznej werwy. Dobrym sygnałem jest to, że zdaje się nie zamierza negować rezultatu wyborów. Wyraził się pochlebnie o demokratach, mówiąc, że wykonali dużą pracę. Zapowiedział też współpracę z nimi - odpowiedziała proc. Zachara Szymańska.
To oznacza też, prognozowała, że być może zobaczymy innego polityka. Takiego, który próbuje minimalizować straty i ocalać to, co jest do ocalenia. Nie w kategoriach interesu publicznego, ale w kategorii pewnego dziedzictwa jego prezydentury, podsumowała.
Źródło: TOK FM, PAP