Sutryk kontra Bodnar. To oni zdecydują, kto zostanie prezydentem Wrocławia
21 kwietnia, w drugiej turze wyborów prezydenckich we Wrocławiu, zmierzą się urzędujący prezydent Jacek Sutryk i kandydatka Trzeciej Drogi Izabela Bodnar. W pierwszej turze Sutryk otrzymał 80 585 głosów, co przełożyło się na 34,33 proc. poparcia, a Bodnar 69 954, co dało 29,80 proc. poparcia. Wynik wyborów we Wrocławiu był zaskoczeniem dla komentatorów, ale i dla samych polityków. - Było to widać na ich twarzach tuż po ogłoszeniu sondażowych wyników. Prezydent Sutryk poczuł, że tej wygranej wcale nie ma w kieszeni. Z kolei Bodnar mówiła wprost, że to dla niej zaskoczenie pozytywne - zauważyła w specjalnym podkaście o Wrocławiu przed drugą turą wyborów prof. Anna Pacześniak z Uniwersytetu Wrocławskiego.
Posłuchaj całego odcinka:
Gościni Małgorzaty Waszkiewicz podkreślała jednocześnie, że wejście Izabeli Bodnar do drugiej tury to efekt negatywnej oceny dla Jacka Sutryka. - Widać to zniechęcenie do osoby urzędującego prezydenta - powiedziała. - Świadczy też o tym wynik Trzeciej Drogi do wrocławskiej rady miejskiej, gdzie nie udało się uzyskać ani jednego mandatu. A zatem to nie szyld, który wisiał nad Bodnar, pomógł jej zrobić ten wynik, ale właśnie niechęć do prezydenta - dodała prof. Pacześniak.
Druga tura we Wrocławiu. Bodnar to kolejny Tymiński?
Ekspertka przestrzegała jednak, by nie nazywać Izabeli Bodnar kolejnym Stanem Tymińskim. Przypomnijmy, to tajemniczy kandydat, który wszedł do drugiej tury wyborów prezydenckich z Lechem Wałęsą w 1990 roku. - Te porównania sufluje sztab Sutryka. Powinniśmy się od nich odżegnywać, bo to ma na celu tylko dyskwalifikację kontrkandydatki urzędującego prezydenta. Niespodzianki w polityce się zdarzają i to nawet w skonsolidowanych systemach z długą historią - wskazywała prof. Pacześniak.
Izabela Bodnar o prawie do aborcji. 'Jestem liberalnym skrzydłem w Polsce 2050'
Ekspertka zwróciła uwagę na coś jeszcze. W jej ocenie obecność w drugiej turze wyborów na prezydenta trzeciego co do wielkości miasta w Polsce kandydatów, którzy nie są reprezentantami dwóch głównych partii politycznych, to wartość dodana. - W wielu miejscach skończyła się ta wymuszona konkurencja między PO i PiS. Wiem, że niektórzy grzmią o wojnie w rodzinie koalicji 15 października, ale czy nie tego właśnie chcieliśmy? Wyjść z tych kolein, bo przecież ile można mówić ciągle o Donaldzie Tusku i Jarosławie Kaczyńskim - zastanawiała się gościni Małgorzaty Waszkiewicz.
Kto wygra wybory we Wrocławiu?
Ostatnie sondaże publikowane przed drugą turą nie wskazywały jednoznacznego zwycięzcy. Badanie zlecone przez 'Gazetę Wyborczą' wskazywało na Sutryka, inny sondaż z lokalnych mediów na Izabelę Bodnar. Dlatego wrocławianie - jak zauważyła Waszkiewicz - stoją przed najtrudniejszym wyborem od lat.
Profesor Pacześniak zwróciła uwagę szczególnie na wyborców PiS, od których w tej rozgrywce dużo zależy. Przypomnijmy - kandydat tego ugrupowania Łukasz Kasztelowicz osiągnął nieco ponad 19 proc. głosów w pierwszej turze. - To jest dopiero trudny wybór. Postawmy się w ich położeniu. Na pewno część wyborców PiS w ogóle nie poszło do wyborów, a teraz też muszą coś zrobić. To spory dylemat - wskazała ekspertka.
'Gigantyczny sukces' Izabeli Bodnar we Wrocławiu. 'Wywindowała ją słabość PiS'
Zdaniem politolożki, może to wpłynąć na ogólny spadek frekwencji w drugiej turze wyborów prezydenckich we Wrocławiu - 7 kwietnia do urn poszło 50,57 proc. wrocławian. - Najbardziej współczuje tym, którzy chodzą na każde wybory, bo uznają, że na tym właśnie polega demokracja, a teraz nie mają na kogo zagłosować. Oczywiście można oddać głos nieważny, skreślić nazwiska obojga kandydatów. Tylko że w Polsce nie jesteśmy do tego przyzwyczajeni. Uznaje się to za formę błędu albo tego, że ktoś jest głupi, bo nie rozumie, jak oddać głos w wyborach - podsumowała prof. Pacześniak.